Seria alarmów bombowych w szkołach w całej PolsceSeria alarmów bombowych w szkołach w całej Polsce. Ewakuacja uczniów!

Setki uczniów poza budynkami szkół, przerwane lekcje i zmasowane działania służb. Przez placówki edukacyjne w Polsce przetacza się fala doniesień o podłożonych ładunkach wybuchowych. Problem dotknął także Trójmiasta, gdyńska policja w rozmowie z naszą redakcją potwierdza, że tylko w ciągu ostatnich dwóch dni odnotowano kilkanaście takich incydentów.
Informacje o zagrożeniach nie ominęły placówek na Pomorzu. Skalę zjawiska w regionie w rozmowie z nami przedstawił asp. Marek Kobiałko, Oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdyni:
Na tę chwilę powiem tak: wczoraj mieliśmy 5 zgłoszeń, dzisiaj mamy 8 zgłoszeń, więc łącznie przez te dwa dni odebraliśmy 13 zgłoszeń o tych alarmach bombowych, tzw. kaskadę. Wiem, że dzisiaj z tych ośmiu szkół dwóch dyrektorów podjęło decyzję o ewakuacji uczniów - przekazał nam asp. Marek Kobiałko.
Policjant podkreśla, że zjawisko ma charakter zorganizowany, a podobne sygnały o tzw. alarmach kaskadowych spływają również z innych miast aglomeracji, w tym z Gdańska i Sopotu.
Rzecznik gdyńskiej policji doprecyzował również, jak w praktyce wyglądają działania służb po otrzymaniu takiego zawiadomienia. Na miejsce natychmiast kierowane są patrole policji oraz straż pożarna, a budynki są skrupulatnie sprawdzane pod kątem obecności niebezpiecznych ładunków. Dopiero po całkowitym wykluczeniu zagrożenia uczniowie i nauczyciele wracają do klas, a placówki wznawiają normalne funkcjonowanie. Jednocześnie policja wskazuje, że szczegółowych informacji na temat koordynacji procedur w podległych miastu placówkach oświatowych może udzielić stały miejski sztab kryzysowy funkcjonujący przy urzędach miejskich.
Ogólnopolski paraliż. Kaskadowa fala e-maili
Wiadomości z groźbami o podłożeniu materiałów wybuchowych zaczęły masowo napływać na szkolne skrzynki mailowe od samego rana. Poza Trójmiastem analogiczne zgłoszenia postawiły na nogi służby m.in. w województwach:
-
lubelskim (gdzie sprawdzano zarówno szkoły, jak i Dworzec Lublin Główny),
-
kujawsko-pomorskim (m.in. placówki w Toruniu),
-
podlaskim (Białystok, Augustów – ewakuowano setki dzieci),
-
świętokrzyskim (Kielce, Starachowice – ponad 1500 ewakuowanych osób),
-
małopolskim.
Wszystko wskazuje na skoordynowaną operację, tzw. kaskadę – zautomatyzowany skrypt wysyła identyczne groźby do kilkudziesięciu instytucji równocześnie, paraliżując pracę placówek i angażując dziesiątki patroli.
Kiedy zapada decyzja o wyprowadzeniu uczniów?
Zgodnie z procedurami antyterrorystycznymi i bezpieczeństwa, ostateczną decyzję o zarządzeniu ewakuacji podejmuje dyrektor placówki w ścisłym porozumieniu z dowódcą akcji ratowniczej ze strony policji lub straży pożarnej.
W części szkół zarządza się opuszczenie budynku do czasu sprawdzenia pomieszczeń przez pirotechników z psami tropiącymi. W innych, po wstępnej negatywnej weryfikacji wiarygodności przez cyberpolicję, obiekty są sprawdzane doraźnie bez przerywania zajęć. Do tej pory w żadnej ze sprawdzonych placówek nie odnaleziono materiałów niebezpiecznych.
Rolę cyberpolicji w całym procederze doprecyzował st. post. Michał Pietraszko z Zespołu Prasowego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. W rozmowie z nami wyjaśnił, że CBZC angażuje się w czynności i wspiera jednostki w terenie dopiero w momencie formalnego skierowania zapytania bądź wniosku o pomoc techniczną czy analityczną. Jak zaznaczył, to nie cyberwydziały gromadzą pełną bazę tych incydentów, lecz Wydział do Zwalczania Aktów Terroru Centralnego Biura Śledczego Policji, który zbiera zbiorczą statystykę i koordynuje działania dotyczące masowych zagrożeń na szczeblu krajowym.
My nie koordynujemy tych działań, a jedynie wydajemy rekomendacje, gdy wpływa do nas informacja o zgłoszeniu. O ewakuacji każdorazowo decyduje zarządca lub administrator obiektu, natomiast fizycznych sprawdzeń dokonują właściwe komendy miejskie lub powiatowe - wyjaśnia kom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik prasowy Komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji.
Jednocześnie, jak dodał, ostatnie wiadomości oceniane były jako informacje o małej lub bardzo małej wiarygodności.
Ponieważ mają charakter kaskadowy i trafiają równolegle do wielu podmiotów, wydawaliśmy w kilku miejscach zalecenie, by nie zarządzać ewakuacji - tłumaczył oficer.
Surowe konsekwencje dla sprawców
Przypomnijmy, namierzeniem autorów korespondencji zajmują się funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC). Zgodnie z art. 224a Kodeksu karnego za fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Jeśli czyn wywołał zakłócenie na masową skalę, sprawcy grożą surowsze kary oraz gigantyczne roszczenia cywilne za pokrycie kosztów akcji wszystkich służb.
źr. wPolityce.pl
