Seria alarmów bombowych w szkołach w całej PolsceSeria alarmów bombowych w szkołach w całej Polsce. Ewakuacja uczniów!

AS_DSC03633_20170710.webp
(fot. Fratria)
FacebookTwitter

Setki uczniów poza budynkami szkół, przerwane lekcje i zmasowane działania służb. Przez placówki edukacyjne w Polsce przetacza się fala doniesień o podłożonych ładunkach wybuchowych. Problem dotknął także Trójmiasta, gdyńska policja w rozmowie z naszą redakcją potwierdza, że tylko w ciągu ostatnich dwóch dni odnotowano kilkanaście takich incydentów.

Informacje o zagrożeniach nie ominęły placówek na Pomorzu. Skalę zjawiska w regionie w rozmowie z nami przedstawił asp. Marek Kobiałko, Oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdyni:

Na tę chwilę powiem tak: wczoraj mieliśmy 5 zgłoszeń, dzisiaj mamy 8 zgłoszeń, więc łącznie przez te dwa dni odebraliśmy 13 zgłoszeń o tych alarmach bombowych, tzw. kaskadę. Wiem, że dzisiaj z tych ośmiu szkół dwóch dyrektorów podjęło decyzję o ewakuacji uczniów - przekazał nam asp. Marek Kobiałko.

Policjant podkreśla, że zjawisko ma charakter zorganizowany, a podobne sygnały o tzw. alarmach kaskadowych spływają również z innych miast aglomeracji, w tym z Gdańska i Sopotu.

Rzecznik gdyńskiej policji doprecyzował również, jak w praktyce wyglądają działania służb po otrzymaniu takiego zawiadomienia. Na miejsce natychmiast kierowane są patrole policji oraz straż pożarna, a budynki są skrupulatnie sprawdzane pod kątem obecności niebezpiecznych ładunków. Dopiero po całkowitym wykluczeniu zagrożenia uczniowie i nauczyciele wracają do klas, a placówki wznawiają normalne funkcjonowanie. Jednocześnie policja wskazuje, że szczegółowych informacji na temat koordynacji procedur w podległych miastu placówkach oświatowych może udzielić stały miejski sztab kryzysowy funkcjonujący przy urzędach miejskich.

Ogólnopolski paraliż. Kaskadowa fala e-maili

Wiadomości z groźbami o podłożeniu materiałów wybuchowych zaczęły masowo napływać na szkolne skrzynki mailowe od samego rana. Poza Trójmiastem analogiczne zgłoszenia postawiły na nogi służby m.in. w województwach:

  • lubelskim (gdzie sprawdzano zarówno szkoły, jak i Dworzec Lublin Główny),

  • kujawsko-pomorskim (m.in. placówki w Toruniu),

  • podlaskim (Białystok, Augustów – ewakuowano setki dzieci),

  • świętokrzyskim (Kielce, Starachowice – ponad 1500 ewakuowanych osób),

  • małopolskim.

Wszystko wskazuje na skoordynowaną operację, tzw. kaskadę – zautomatyzowany skrypt wysyła identyczne groźby do kilkudziesięciu instytucji równocześnie, paraliżując pracę placówek i angażując dziesiątki patroli.

Kiedy zapada decyzja o wyprowadzeniu uczniów?

Zgodnie z procedurami antyterrorystycznymi i bezpieczeństwa, ostateczną decyzję o zarządzeniu ewakuacji podejmuje dyrektor placówki w ścisłym porozumieniu z dowódcą akcji ratowniczej ze strony policji lub straży pożarnej.

W części szkół zarządza się opuszczenie budynku do czasu sprawdzenia pomieszczeń przez pirotechników z psami tropiącymi. W innych, po wstępnej negatywnej weryfikacji wiarygodności przez cyberpolicję, obiekty są sprawdzane doraźnie bez przerywania zajęć. Do tej pory w żadnej ze sprawdzonych placówek nie odnaleziono materiałów niebezpiecznych.

Rolę cyberpolicji w całym procederze doprecyzował st. post. Michał Pietraszko z Zespołu Prasowego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. W rozmowie z nami wyjaśnił, że CBZC angażuje się w czynności i wspiera jednostki w terenie dopiero w momencie formalnego skierowania zapytania bądź wniosku o pomoc techniczną czy analityczną. Jak zaznaczył, to nie cyberwydziały gromadzą pełną bazę tych incydentów, lecz Wydział do Zwalczania Aktów Terroru Centralnego Biura Śledczego Policji, który zbiera zbiorczą statystykę i koordynuje działania dotyczące masowych zagrożeń na szczeblu krajowym.

My nie koordynujemy tych działań, a jedynie wydajemy rekomendacje, gdy wpływa do nas informacja o zgłoszeniu. O ewakuacji każdorazowo decyduje zarządca lub administrator obiektu, natomiast fizycznych sprawdzeń dokonują właściwe komendy miejskie lub powiatowe - wyjaśnia kom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik prasowy Komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji.

Jednocześnie, jak dodał, ostatnie wiadomości oceniane były jako informacje o małej lub bardzo małej wiarygodności.

Ponieważ mają charakter kaskadowy i trafiają równolegle do wielu podmiotów, wydawaliśmy w kilku miejscach zalecenie, by nie zarządzać ewakuacji - tłumaczył oficer. 

Surowe konsekwencje dla sprawców

Przypomnijmy, namierzeniem autorów korespondencji zajmują się funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC). Zgodnie z art. 224a Kodeksu karnego za fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Jeśli czyn wywołał zakłócenie na masową skalę, sprawcy grożą surowsze kary oraz gigantyczne roszczenia cywilne za pokrycie kosztów akcji wszystkich służb.

źr. wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.