Sceny grozy w ZOO Łączna. Komentarz WIDEO wPolityce.pl K. HRYSZKIEWICZ: Sceny grozy w ZOO Łączna. Komentarz WIDEO wPolityce.pl
Kradzież zwierząt, właściciel w kajdankach, policyjna pacyfikacja. To, co zdarzyło się w ZOO Łączna jest najgorszym świadectwem tego, jak rząd Donalda Tuska używa służb do realizowania partykularnych celów. Tym razem chodzi o zwierzęta warte kilkadziesiąt milionów złotych zabranych przez organizacje "prozwierzęce" pod ochroną policji. Akcja policji spotkała się z oporem mieszkańców i oburzeniem opinii publicznej.
W cieniu siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego i próby zainstalowania tam Macieja Berka, rozegrały się sceny równie przerażające i obnażające determinację państwa Tuska.
Tym razem jednak nie chodzi o polityków opozycji, znienawidzonych przez Tuska "pisiorów". To już widzieliśmy - kajdanki zespolone, gonienie Romanowskiego i Ziobry po całym świecie, aresztowania osób, które miały cokolwiek wspólnego z PiS czy Suwerenną Polską.
Ziściło się jednak to, przed czym przestrzegali politycy opozycji, którzy mówili, że pewnego dnia "terror praworządności" dopadnie też zwykłych ludzi. Przekonał się o tym właściciel ZOO Łączna - prywatnego ogrodu zoologicznego, który przyciągał rodziny z dziećmi.
Zatrzymania, grabież mienia, policja pałuje protestujących
Już w poniedziałek właściciel wiedział, że coś się święci. Ale dopiero we wtorek przekonał się o tym na własnej skórze. Cztery zatrzymania i masowa grabież zwierząt z ZOO przez przedstawicieli organizacji "prozwierzęcych". Cudzysłów tutaj jest nieprzypadkowy, bowiem ich działania trudno nazwać prozwierzęcymi - egzotyczne zwierzęta są wynoszone w skrzyniach, transporterach i wsadzane do samochodów często nieprzystosowanych do ich przewożenia.
Co więcej - przedstawiciele tych organizacji mają bezpośrednie powiązania z politykami Koalicji Obywatelskiej.
Najbardziej szokuje jednak to, jak potraktowano właściciela - mimo deklarowanej chęci współpracy ze śledczymi został on brutalnie zatrzymany i doprowadzony do siedziby wałbrzyskiej prokuratury w kajdankach z rękami za plecami - jak najgorsi przestępcy.
Policja zaczęła brutalnie pacyfikować protestujących mieszkańców, którzy nie godzili się na tak ordynarne i bezpardonowe działania służb Tuska.
Więcej w moim komentarzu w WIDEO na górze strony
