Mieli mu stawiać zarzuty za katastrofę. Zmarł w szpitaluMieli mu stawiać zarzuty za katastrofę. Zmarł w szpitalu

Kierowca ciężarówki, który doprowadził do tragicznego wypadku kolejowego w Sokolnikach Suchych, zmarł w szpitalu. To druga ofiara śmiertelna tragedii z 9 września. Zignorowanie czerwonego światła doprowadziło do niewyobrażalnych strat ludzkich. Zniszczenia materialne są ogromne.
Mężczyzna kierujący pojazdem ciężarowym walczył o życie ponad miesiąc. Zgon nastąpił 15 października w szpitalu na skutek rozległych obrażeń, odniesionych w momencie uderzenia w skład pasażerski. Jego śmierć sprawia, że tragiczny bilans katastrofy powiększył się do dwóch ofiar śmiertelnych.
Ciężki stan zdrowia sprawcy od samego początku wykluczał przeprowadzenie jakichkolwiek czynności procesowych. Mężczyzna zmarł przed formalnym ogłoszeniem mu zarzutów, co ostatecznie zamknęło drogę do pociągnięcia go do odpowiedzialności przed sądem.
Dramatyczny wrzesień na torach
Do koszmarnego wypadku doszło 9 września przed południem w miejscowości Sokolniki Suche w powiecie przysuskim. Na niestrzeżonym przejeździe kolejowo-drogowym na linii Wolanów-Przysucha pojawił się samochód ciężarowy. W tym samym momencie do skrzyżowania zbliżał się pociąg PKP Intercity „Koziołek” relacji Lublin Główny - Szczecin Główny.
Według ustaleń śledczych kierowca ciężarówki zignorował pulsujące czerwone światło sygnalizatora i wjechał wprost na torowisko. Samochód uderzył w bok pociągu, trafiając w pierwszy wagon znajdujący się tuż za elektrowozem.
Siła uderzenia była potężna. Skład natychmiast wypadł z szyn. Jak informowali śledczy pracujący na miejscu, lokomotywa przewróciła się na bok i obróciła aż o 180 stopni, a kolejne wagony uległy głębokim deformacjom i wypadły z torów. Na miejscu natychmiast ruszyła dramatyczna walka o życie poszkodowanych pasażerów.
Bilans tragedii i milionowe straty
Pociągiem podróżowało ponad sto osób. W zderzeniu rannych zostało kilkanaście osób, z czego cztery znalazły się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Jako pierwsza zmarła 39-letnia pasażerka z okolic Lublina, która jechała w pierwszym wagonie za lokomotywą. Kobieta zmarła w szpitalu wkrótce po wypadku.
Przejazd w Sokolnikach Suchych nie posiadał zapór ani rogatek, jednak w chwili katastrofy zamontowana tam sygnalizacja świetlna działała prawidłowo i jednoznacznie zabraniała wjazdu na tory. Decyzja o wjeździe na tory mimo czerwonego światła wywołała spustoszenie nie tylko w wymiarze ludzkim, ale i materialnym.
Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez przewoźnika, wstępne szacunki dotyczące samej zniszczonej infrastruktury kolejowej, w tym torowiska oraz zerwanej trakcji, opiewają na około 3 mln zł. To jednak tylko ułamek strat. Całość, jak informował przewoźnik, może sięgać co najmniej 100 mln zł, ponieważ zniszczony tabor nadaje się w dużej mierze do kasacji.
Okoliczności katastrofy bada Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Śledczy z Radomia prowadzą postępowanie w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym, ale śmierć sprawcy na zawsze zamknęła możliwość osądzenia go na sali rozpraw.
Zespół wPolityce.pl/miejskireporter.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
