Mąż zabitej woźnej przerywa milczenie. „Gadali bzdury”Mąż zabitej woźnej przerywa milczenie. „Gadali bzdury”

mid-26a08377 (1).webp
Mieszkańcy przy szkole w Leszczydołach-Nowinach, gdzie doszło do zabójstwa woźnej/Fot. PAP/Marcin Obara
FacebookTwitter

Mąż zamordowanej w szkole w Leszczydole-Nowinach pani Darii przerwał milczenie. Mężczyzna ujawnił dramatyczne kulisy działań służb podległych MSWiA, zarzucając instytucjom brak podstawowych informacji po tragedii oraz kłamstwa w sprawie rzekomego wsparcia psychologicznego dla osieroconej rodziny.

8 października około godziny 9:00 w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach rozegrał się dramat. 15-latek zaatakował nożem 37-letnią woźną Darię, która zmarła w wyniku obrażeń.

Pan Daniel w chwili tragedii pracował w Warszawie. O koszmarze dowiedział się telefonicznie około godziny 10 i natychmiast ruszył na miejsce. Po przybyciu pod placówkę zderzył się z bezdusznym zachowaniem służb.

Policja ani razu do mnie nie zadzwoniła. Z mediów dowiedziałem się, co się stało. Boże, moja żona leżała tam martwa w szkole. Nie mogłem nawet do niej wejść. Nikt z policji ani prokuratury nie dzwonił i nie informował nas o niczym. Zachowali się tak, jakby w ogóle nie miała rodziny

- mówił zrozpaczony mąż w rozmowie z „Faktem”.

Moja żona leżała w szkole. Nie wiedziałem, ile razy została ugodzona, czy otrzymała ciosy w głowę, czy w serce. Nie dostałem kompletnie żadnych informacji. Nawet mnie do niej nie wpuścili

- opisywał pan Daniel.

"Gadali bzdury"

Tymczasem rzecznik MSWiA Karolina Gałecka przekonywała opinię publiczną, że rodzina zmarłej miała zapewnioną pomoc psychologa w domu. Według niej bliscy mieli otrzymać całodobowe wsparcie. Relacja męża Darii przedstawia jednak zupełnie inny obraz sytuacji – mężczyzna twierdzi, że nikt się u nich nie pojawił.

W telewizji podawali, że nasza rodzina jest otoczona opieką psychologa. Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił. Jak mój starszy syn dostał ataku histerii, musiałem dzwonić po psycholożkę, żeby przyjechała z nim porozmawiać

- zaznaczył pan Daniel.

Po śmierci żony mężczyzna został sam z dwójką dzieci. Młodszy syn początkowo nie wiedział o tragedii, a starszy chłopiec nie mógł opanować rozpaczy. W tej sytuacji pan Daniel sam wezwał psycholożkę. Tymczasem w internetowej zbiórce internauci zgromadzili dla rodziny już blisko 100 tysięcy złotych, co boleśnie kontrastuje z brakiem realnego wsparcia ze strony państwa.

xyz/źr. wPolityce za "Fakt"

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.