Makabra w Szpitalu Południowym. Wyciekły nagrania!Makabra w Szpitalu Południowym. Wyciekły nagrania! „Karta zgonu jest tam zrobiona, tylko jest spier****na”

AW_Poludniowy_22102020_03 (1).webp
Szpital Południowy / Szpital Południowy w Warszawie/fot. Fratria
FacebookTwitter

Pojawił się nowy wątek w sprawie śmierci pacjenta w Szpitalu Południowym w sierpniu 2025 r. O przerażającej historii mówił lekarz sygnalista i były ordynator chirurgii w tej warszawskiej placówce Emil Jędrzejewski. Okazuje się, że portal Zero.pl dotarł do nagrań z sekcji zwłok starszego mężczyzny oraz rozmowy koordynatora prosektorium z rodziną zmarłego.

O godzinie 4 nad ranem w sierpniu 2025 r. w warszawskim Szpitalu Południowym znaleziono w łazience zwłoki starszego mężczyzny. O stołecznej placówce jest głośno po doniesieniach medialnych na temat zarobków jednego z pracujących tam lekarzy, który do niedawna był radnym Koalicji Obywatelskiej. Dawid Kacprzyk, w trakcie specjalizacji, w wieku poniżej trzydziestu lat, zarobił w ubiegłym roku 1,6 zł samą tylko pracą w publicznych szpitalach. Całą sprawę opisał portal Zero.pl, a później wstrząsające historie z placówki ujawnił na Kanale Zero były lekarz z ursynowskiego szpitala. Dziś okazuje się, że są nagrania dotyczące badanej przez prokuraturę sprawy śmierci pacjenta. 

Prokuratura nic nie znalazła?

„To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”. W ten sposób szef prosektorium Szpitala Południowego przedstawił lekarzowi wykonującemu sekcję zwłok sprawę pacjenta, którego znaleziono w łazience po niemal czterech godzinach od śmierci. Ten przytaknął: „Okej, no dobra”. Pracownicy szpitala podczas sekcji byli zaskoczeni, że jeszcze „prokurator się nie wje**ł do szpitala”

- opisuje portal zero.pl.

Starszy mężczyzna, którego ciało znaleziono w szpitalnej łazience w sierpniu 2025 r., trafił do placówki w związku z dokuczliwą biegunką, a został przyjęty, aby można było ustalić przyczyny jego kłopotów i zapobiec odwodnieniu organizmu. Choć jego stan miał być monitorowany na bieżąco, dopiero później okazało się, że około północy mężczyzna udał się do łazienki i kilka godzin później znaleziono go tam martwego.

Szpital miał dwie opcje: powiadomić prokuraturę i czekać na decyzję o ewentualnej sekcji zwłok lub zorganizować sekcję samodzielnie. Wybrano to drugie rozwiązanie.

Szpital zdecydował o przeprowadzeniu sekcji we własnym prosektorium. Z naszych informacji wynika, że przed jej rozpoczęciem sprawy nie przekazano prokuraturze. Zgodnie z wewnętrzną procedurą szpitala decyzję o sekcji podejmuje dyrektor medyczny, a o ewentualnym przekazaniu sprawy śledczym – główny dyrektor szpitala

- czytamy. W rozmowie z dziennikarzami zero.pl Artur Habowski, były koordynator prosektorium - zwolniony później po publikacjach medialnych na temat jego skandalicznych "praktyk" wyraził zdziwienie, że w tej - jak sam przyznał - niecodziennej sytuacji, nie zdecydowano o zawiadomieniu prokuratury. Śledczy twierdzili, że analizowali wątek zamontowania podsłuchu w prosektorium placówki i nic nie znaleźli, jednak dziennikarze są w posiadaniu kilkudziesięciu godzin nagrań!

Z nagrania, którego fragmenty publikujemy, wyłania się niepokojący obraz. Nie publikujemy całego nagrania, gdyż zawiera wiele intymnych szczegółów na temat zmarłego mężczyzny, których publikacja nie wniosłaby nic istotnego do sprawy, a także rozmowy na temat osób w ogóle niezwiązanych ze sprawą

- podaje zero.pl.

"Żeby syfu nie było"

Jak czytamy dalej, w sekcji z 12 sierpnia 2025 r. biorą udział Habowski i pomocnik sekcyjny (już wtedy skonfliktowany z koordynatorem prosektorium), a prowadzi ją lekarz patomorfolog Kamil Sokół. 

Artur Habowski zwraca się do lekarza:

To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było.

Kamil Sokół odpowiada: "okej, no dobra".

W dalszej części obaj rozmawiają o samym zdarzeniu. O pacjencie mówią, że zgłosił się do szpitala "ze sr...em" i "poszedł do kibla, sam sobie wypiął kroplówkę".

Jeszcze przed obejrzeniem pacjenta koordynator prosektorium i lekarz rozmawiają o tym, co mogło się wydarzyć: „– Myślę, że to będzie tętniak tego serca i będzie ten tamponada.– Jasne, dobra, to wydrukuj mi epikryzę przynajmniej”. Chwilę później koordynator prosektorium zauważa, że „przecież, ku**a, że prokurator się nie wje**ł do szpitala na to, co odje**li”. Z rozmowy wynika, że w chwili rozpoczęcia sekcji nie ma jeszcze formalnego zlecenia przeprowadzenia sekcji. Później padają słowa o tym, że „karta zgonu jest tam zrobiona, tylko jest spier****na”, bo „co oni mieli tam wpisać”. Chwilę później koordynator prosektorium zauważa, że personel szpitala „dał d**y”, bo powinno się „chociaż ku**a przejść co godzinę i zobaczyć, czy mają wszystkich pacjentów”. Przez kolejne kilkadziesiąt minut słychać już tylko prywatne dyskusje oraz niewnoszące nic do sprawy rozmowy o zmarłym pacjencie i innych chorych. W dalszej części nagrania nie słychać szczegółowego omawiania wyników oględzin ani ostatecznej przyczyny zgonu

- czytamy.

Kolejnego dnia do szpitala zgłosiła się rodzina zmarłego, a Habowski w rozmowie z bliskimi pacjenta wielokrotnie podkreśla, że mężczyzna miał "bardzo schorowane serce". Najbliżsi zmarłego są zaskoczeni zgonem z powodu kłopotów z sercem, ponieważ nic o nich nie wiedzieli - jedynie o odwodnieniu wynikającym z rozstroju żołądka.

Szef prosektorium kontynuuje: „Zaburzenia elektrolitowe typowo poszły. Przez to doszło do zatrzymania. Poza tym stan po starym, rozległym zawale, ten zawał był duży. Śluzak w sercu. To też nie jest dobrze. Ten śluzak to też zajmuje powierzchnię serca i też serce bardzo obciąża, tak. Dodatkowo stan po tych udarach, po angioplastyce. To są tak duże obciążenia dla organizmu, że naprawdę, no”. W żadnym momencie rodzina nie została poinformowana o tym, że mężczyzna został znaleziony po wielu godzinach w toalecie

- dowiadujemy się.

Kto nabrał wody w usta?

Jak czytamy dalej, lekarz patomorfolog odmówił dziennikarzom rozmowy. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów. Nie wiadomo, kto złożył zawiadomienie.

W toku postępowania m.in. uzyskano dokumentację medyczną i pracowniczą oraz przesłuchano szereg świadków, mogących mieć wiedzę o zdarzeniu. Postępowanie aktualnie znajduje się w fazie in rem. W toku postępowania nie był podnoszony ani na żadnym etapie nie pojawił się wątek fałszowania dokumentacji medycznej. Z uwagi na charakter postępowania niecelowe jest przekazywanie dalszych informacji o sprawie – informuje Zero.pl Piotr A. Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

- czytamy.

Adwokaci reprezentujący rodzinę zmarłego i byłych pracowników szpitala mówią zero.pl o kłopotach w kontakcie z prokuraturą. Choć byli pracownicy, mający wiedzę o nieprawidłowościach, gotowi są w każdej chwili zeznawać, to prokuratura - zdaniem jednego z prawników - nie wykazuje zainteresowania.

Rozmawiać z dziennikarzami nie chcieli przedstawiciele kierownictwa Szpitala Południowego, ale również minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

 

zero.pl/Joanna Jaszczuk

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.