Zamieszanie wokół Cancer Fighters! Fakty przeciwko nagłówkomZamieszanie wokół Cancer Fighters! Fakty przeciwko nagłówkom
Choć wokół Fundacji Cancer Fighters pojawiły się pytania o przejrzystość zarządzania i organizację gal bokserskich, pieniądze przekazane przez darczyńców mają pozostawać bezpieczne. Ujawnione przez „Rzeczpospolitą” kulisy działalności organizacji stawiają jednak pod znakiem zapytania część stosowanych procedur, co odbija się także na akcji wspieranej przez „Łatwoganga”.
Pół roku po spektakularnej akcji, w której influencer „Łatwogang” pomógł zebrać blisko 293 miliony złotych na wsparcie dzieci walczących z nowotworami, na wizerunku fundacji pojawiła się pierwsza poważna rysa. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” przeanalizowali powiązania między fundacją, jej spółką-córką Boxing Challenge oraz prywatną agencją PR należącą do dyrektora zarządzającego organizacji.
Pytania o zasady i konflikt interesów
Głównym zarzutem stawianym przez ekspertów od transparentności – w tym przedstawicieli organizacji Watchdog Polska – jest tzw. kupowanie usług „u siebie”. Dyrektor zarządzający fundacji i zarazem prezes spółki organizującej gale bokserskie zlecał usługi marketingowe własnej agencji PR. Choć kwoty te (od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie) mieszczą się w realiach rynkowych, brak otwartych przetargów czy porównania ofert konkurencji rodzi pytania o konflikt interesów.
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", krytyce poddano także strukturę finansową spółki Boxing Challenge, w której ponad 60 proc. rocznych kosztów stanowiło wynagrodzenie jednoosobowego zarządu, podczas gdy przy organizacji samych wydarzeń miało zostać wykorzystywane zaplecze i pracownicy fundacji.
Miliony są bezpieczne. Nad pieniędzmi czuwają wybitni lekarze
Mimo niepokojąco brzmiących nagłówków, fakty finansowe bronią samej zbiórki. Blisko 293 mln zł zgromadzone podczas akcji „Diss na raka” nie zostały naruszone, a dzięki lokatom bankowym fundacja wygenerowała dodatkowy milion złotych na pomoc pacjentom.
O tym, jak zadysponować pierwsze 100 mln zł (m.in. na modernizację oddziałów onkologicznych w Szczecinie i wsparcie 17 szpitali w całej Polsce), decyduje niezależna, społeczna Rada Ekspercka. Zasiadają w niej czołowe autorytety medyczne, w tym prof. dr hab. n. med. Krzysztof Kałwak z wrocławskiej kliniki transplantacji szpiku. Lekarze jednoznacznie potwierdzają, że proces podziału środków przebiega bez zarzutu i pod pełną kontrolą środowiska medycznego.
Casus Szlachetnej Paczki i wybiórcza dociekliwość mediów
Sprawa Cancer Fighters nieuchronnie wywołuje pytania o mechanizmy panujące w polskiej infosferze. W historii polskiego sektora pozarządowego wielokrotnie dochodziło do sytuacji, w których krytyka medialna wokół bocznych wątków organizacyjnych potrafiła zniszczyć lub poważnie osłabić potężne inicjatywy charytatywne. Wystarczy przypomnieć kryzys wokół Szlachetnej Paczki, gdy medialna nagonka na jej twórcę księdza Jacka Stryczka (po latach oczyszczonego z wszelkich zarzutów) omal nie doprowadziła do załamania projektu niosącego pomoc dziesiątkom tysięcy najuboższych rodzin.
Zwracają również uwagę wyraźne podwójne standardy w traktowaniu organizacji charytatywnych przez mainstreamowe media. Podczas gdy młode fundacje prześwietlane są z aptekarską dokładnością pod kątem każdego zlecenia czy procedury, inne wielkie podmioty cieszą się niemal całkowitą nietykalnością.
Najlepszym przykładem jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak od lat bez przeszkód łączy działalność fundacyjną z aktywnością podmiotów komercyjnych (takich jak spółka Złoty Melon), realizujących usługi na rzecz fundacji czy organizacji Festiwalu Pol'and'Rock. W przypadku WOŚP model ten przedstawiany jest w mediach komercyjnych jako naturalna i nowoczesna synergia biznesowo-społeczna, podczas gdy w odniesieniu do innych organizacji analogiczne rozwiązania natychmiast zyskują etykietę „nieetycznego konfliktu interesów”.
Dzieci nie mogą stać się ofiarami sporu
Proceduralne grzechy młodych fundacji, wynikające często z szybkiego wzrostu i braku dojrzałych procedur korporacyjnych, wymagają naprawy i większej transparentności. Ważne jednak, aby w ferworze medialnego śledztwa nie wylać dziecka z kąpielą – bo na końcu tego sporu są konkretne oddziały onkologiczne i małe dzieci, dla których zebrane miliony są jedyną szansą na powrót do zdrowia.
A może ktoś stara się tak mocno obrzucić błotem fundację, żeby kolejna tak spektakularna akcja już się nie powiodła?
tt/źr. wPolityce.pl za wPolsce24 za rp.pl
