Rzeka Bóbr zmieniła się w ściek! Katastrofą ma zająć się KERzeka Bóbr zmieniła się w ściek! Katastrofą ma zająć się KE

Komisja Europejska, na wniosek europoseł PiS Anny Zalewskiej, ma zająć się sprawą katastrofy ekologicznej na rzece Bóbr. „Nigdy więcej podobnych tragedii” - podkreśliła polityk PiS. Zalewska zwróciła uwagę, że skażenie rzeki zagraża nie tylko zdrowiu i życiu ludzi i zwierząt, przyrodzie i środowisku, ale również turystyce i lokalnym przedsiębiorcom.
Rząd koalicji 13 grudnia bardzo troszczył się o polskie rzeki – w tym Odrę, tyle że wówczas, gdy tworzące go partie były w opozycji. W przypadku katastrofy ekologicznej na rzece Bóbr, kiedy KO i inne „proekologiczne” partie są już u władzy, wykazuje raczej zadziwiający brak aktywności.
Jeśli z tej katastrofy nie zostaną wyciągnięte konsekwencje i wnioski na przyszłość, podobne zdarzenia mogą się powtórzyć
- mówi europoseł PiS Anna Zalewska, która złożyła skargę do Komisji Europejskiej w związku ze skażeniem Bobru.
Rzeka zamieniła się w ściek
Przyczyną katastrofy, do której doszło na przełomie czerwca i lipca, był zrzut wody do Bobru ze zbiornika Pilchowickiego na Dolnym Śląsku. Miał związek z remontem tamtejszej zapory prowadzonym przez państwową spółkę Tauron Ekoenergia. Efektem było zatrucie rzeki i wód gruntowych metalami ciężkimi i toksynami. Sytuacja była tak groźna, że władze apelowały, aby nie zbliżać się do rzeki, która przypominała ściek.
Według Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu normy toksycznej zawiesiny w wodzie zostały przekroczone o ponad 12 500 proc. Wniesiona przez europoseł Annę Zalewską skarga dotyczy naruszenia kilku unijnych dyrektyw.
Chodzi o ochronę stanu wód, a także całego prawnie chronionego obszaru Natura 2000, w tym ryb i siedlisk ptaków. Wyjaśnienia wymaga, czy podejmując decyzję o zrzucie wody, uwzględniono zdrowie ludzi, ryzyko awarii i katastrof. Osobny punkt skargi dotyczy legalności zrzutu– z dotychczasowych ustaleń wynika, że zgoda na niego wygasła. Konieczne jest też ustalenie, czy zrobiono wszystko, aby ograniczyć skutki katastrofy
- tłumaczy Anna Zalewska.
Katastrofa zagraża ludziom, zwierzętom, przyrodzie, ale też lokalnym przedsiębiorcom
Katastrofa zagroziła życiu i zdrowiu mieszkańców, zwierzętom i przyrodzie. Z rzeki wyłowiono prawie 24 tony śniętych ryb. W szczycie turystycznego sezonu, aż do dzisiaj, zamknięto około 30-kilometrowy odcinek Bobru od zapory Pilchowice do zbiornika Rakowice. Liczba turystów spadła nawet o 90 proc. Efektem są milionowe straty gospodarstw agroturystycznych, pól namiotowych, przedsiębiorców organizujących spływy kajakowe i pontonowe, gastronomii i innych firm organizujących ruch turystyczny. Kolejne miliony pochłonie ponowne zarybianie rzeki. Odbudowa populacji ryb i innych organizmów wodnych może potrwać lata.
Dolina Bobru to ważny region turystyczny Dolnego Śląska i źródło utrzymania dla wielu jego mieszkańców. To jednocześnie niezwykle cenny przyrodniczo obszar, objęty ochroną Natura 2000. To nasze dziedzictwo, o które musimy szczególnie dbać. Nie wolno dopuścić do tego, aby zostało zmarnotrawione. Musimy wyjaśnić, dlaczego mimo istniejących procedur i zabezpieczeń doszło do katastrofy na taką skalę i co trzeba zmienić, aby podobna sytuacja nigdy się nie powtórzyła
- podkreśla Anna Zalewska.
Zapowiada, że będzie monitorować także postępy prokuratorskiego śledztwa w sprawie skażenia Bobru.
źr. wPolityce.pl
