Atak Ukraińca. "Widać było jak uchodzi z niego życie"Atak Ukraińca. "Widać było jak uchodzi z niego życie"
Do ogromnej tragedii doszło w klasztorze sióstr benedyktynek w Jarosławiu. Po Mszy Świętej obywatel Ukrainy zaatakował kilka osób. Nie żyje ksiądz, który próbował powstrzymać napastnika. "Widać było, jak uchodzi z niego życie" - mówi jeden z naocznych świadków zdarzenia.
Do ataku doszło w czwartek około godz. 9:30 rano w Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem czterech mężczyzn i jedną kobietę na terenie jarosławskiego opactwa, na ulicy Benedyktyńskiej. Początkowo informowano, że stan trzech jest zagrażający życiu. Później Interia ustaliła, że jeden z księży zmarł.
"Widać było, jak uchodzi z niego życie"
W rozmowie z Polsat News naoczny świadek zdarzenia, pani Urszula, zdradziła dramatyczne okoliczności ataku nożownika w klasztorze. Kobieta wraz z innymi osobami próbowała uratować dźgniętego nożem księdza.
To było widać, jak uchodzi z niego życie. Stałyśmy z taką panią i z panem i pomagałyśmy uciskać tą tętnicę
- powiedziała.
W momencie ataku w kościele przebywało kilkadziesiąt osób. Część z nich ukryła się w konfesjonale. Osoby, które przybyły na miejsce zaraz po tragedii mówiły, że służby miała wezwać jedna z rannych kobiet.
Ksiądz Marek został pchnięty, przewrócił się na posadzkę i wtedy został dorwany i dźgany nożem. Natomiast ksiądz Stanisław w konfesjonale został też ugodzony nożem, przebito płuco i zmarł. Ksiądz Adrian był na śniadaniu na stołówce. Też tam coś powiedział do tego napastnika i został zaatakowany
- przekazał w rozmowie z Polsat News pan Stanisław.
"Można sobie wyobrazić, jak to było straszne"
Na antenie Polsat News o tragedii mówiła jedna z sióstr benedyktynek, Barbara Dendor.
Dopiero potem, jak można było bliżej wejść, tylko słyszałam, że ksiądz Marek jest w ciężkim stanie, że ksiądz Stanisław ma (uszkodzone - przyp. red.) płuco
- mówiła.
Z tego, co wiem, ksiądz wyszedł z konfesjonału przed mszą świętą i chciał zaradzić. Z tego co słyszałam, chciał zamknąć kratę, a ten napastnik wszedł z tyłu i go zaatakował. Wtedy ksiądz upadł i jeszcze nożem (został ugodzony - przyp. red.). Można sobie wyobrazić, że to było straszne
- dodała siostra zakonna.
"Policja stwierdziła, że to Ukrainiec"
Z kolei dla lokalnego portalu "Nowiny24.pl" wypowiedział się inny świadek zdarzenia.
Świadkowie mówili, że jadkę zrobił w kościele i księży dźgał takim dość dużym nożem w granicach 80 centymetrów. Ludzie się schowali w konfesjonale, gdzie tylko mogli. To było już po mszy świętej praktycznie, ludzie już wychodzili z kościoła. Wiem tylko tyle, że policja go położyła na ziemi i jak przyjechała stwierdziła, że to Ukrainiec, paszportem ukraińskim się legitymował
- mówił pan Stanisław.
kh/polsatnews.pl/nowiny24.pl
