NASZA ANALIZA

Co tak naprawdę spadło w Lubaczowie?Co tak naprawdę spadło w Lubaczowie?

mid-26a21360.webp
(fot. PAP/Darek Delmanowicz)
FacebookTwitter

Żandarmeria Wojskowa wydała nowy komunikat o dronie, który odnaleziono w podkarpackim Lubaczowie. Czy można z niego wywnioskować, co spadło na posesję w tym mieście?

Jak informowaliśmy wcześniej, w środę ok. 13 służby dostały zgłoszenie, że na terenie niezamieszkanej posesji w Lubaczowie znaleziono obiekt przypominający drona. Policja poinformowała o tym ABW, SKW, prokuraturę i Żandarmerię Wojskową. Ewakuowano okolicznych mieszkańców. 

Dron ze styropianu

W przypadku znalezienia nieznanego drona służby zawsze zaczynają od sprawdzenia, czy stanowi on niebezpieczeństwo. ŻW poinformowała w komunikacie, że sprawdzono go pod kątem zagrożnia radiologicznego, biologicznego, chemicznego, a także pod kątem obecności materiałów wybuchowych. Ustalono, że nie stanowi on zagrożenia. 

ŻW przekazała w tym komunikacie także informacje o tym, co faktycznie znaleziono.

Wstępne czynności wskazują, iż odnaleziony obiekt to niewielkich rozmiarów płatowiec wykonany ze styropianu, nieuzbrojony, bez cech bojowych

- napisano. Czy z tego zdania można już wyciągnąć jakieś wnioski o tym, co tam spadło?

Ani Rosja, ani Ukraina? 

Niestety to stwierdzenie jest raczej mało precyzyjne. Nie wiadomo na przykład, co ŻW rozumie jako „niewielkich rozmiarów”. Słowo „dron” jest bardzo ogólne i obejmuje zarówno maszyny, które można zmieścić w kieszeni spodni, jak i takie, które są większe od niejednego samolotu załogowego.

W przeszłości na terytorium Polski spadały rosyjskie drony-wabiki typu Gerbera, które mają ok. 2,5 metra rozpiętości. W ich wypadku ŻW nie pisała, że były niewielkie, więc możemy bezpiecznie założyć, że dron z Lubaczowa był mniejszy. To oznacza, że miał też mniejszy zasięg. Odległość w linii prostej od ukraińskich terenów okupowanych przez Rosjan do granicy Polski wynosi minimum ok. tysiąca kilometrów. Ujawnienie przez ŻW, że ten dron był niewielki, sugeruje, że raczej nie wystrzelili go Rosjanie, gdyż taka maszyna raczej nie dałaby rady pokonać tak dużej odległości.

Czy wystrzeliła go Ukraina? To możliwe – ale mało prawdopodobne. Ukraińcy od początku wojny zmagają się z atakami rosyjskich dronów kamikadze i wykorzystują do ich zwalczania drony przechwytujące, jak np. VB140 Flamingo czy też niemieckie Tytany. Są to raczej niewielkie maszyny, o rozpiętości skrzydeł do 1,5 metra. Można sobie wyobrazić, że Ukraińcy opalili takiego drona, by zestrzelić zbliżającego się Shaheda, a następnie stracili nad nim kontrolę na skutek awarii czy działania środków RWE, przez co wleciał nad Polskę i rozbił się na Podkarpaciu. Problemem z tą teorią jest jednak to, że według komunikatu ŻW znaleziona maszyna była pozbawiona cech bojowych, a takie drony są uzbrojone w mały ładunek wybuchowy, by móc zniszczyć maszynę, którą przechwytują.

Z czego go wykonano? 

Stwierdzenie, że znaleziony dron został wykonany ze styropianu, też jest mocno niejasne. Styropian to nazwa handlowa polistyrenu ekspandowanego, EPS. Użycie tego materiału do budowy drona jest możliwe, chociaż jest on kruchy, więc taki dron wymagałby wzmocnień, np. z włókna szklanego. Styropianowe drony były niegdyś budowane przez hobbystów, ale dziś tego typu konstrukcje, wobec istnienia wielu lepszych alternatyw, praktycznie zanikły. Jeśli dron z Lubaczowa faktycznie był z niego wykonany, to znaczy, że była to maszyna domowej roboty, a nie produkowana seryjnie. 

Jest jednak także możliwe, że ŻW użyła potocznego znaczenia tego słowa, co objęłoby też tzw. pianki modelarskie, jak EPP czy EPO. W takim wypadku nie powie nam to jednak wiele, gdyż są one używane powszechnie w małym lotnictwie – od amatorskich konstrukcji, przez drony cywilne i hobbystyczne, po maszyny wojskowe, jak wspomniana wcześniej Gerbera.

Zgubił go hobbysta? 

Jeśli ten dron nie został wystrzelony przez rosyjskie albo ukraińskie siły zbrojne, to jakie są alternatywy? Jedną z nich jest to, że to maszyna cywilna, która wystartowała z terytorium Polski. W ostatnich dekadach koszty elektroniki znacząco spadły, przez co latanie dronami stało się relatywnie popularnym hobby. Taki niewielki dron z całym osprzętem to koszt zaledwie kilkuset złotych. Jest możliwe, że jego operator stracił nad nim kontrolę podczas zupełnie niewinnego lotu i nie wiedział, gdzie się rozbił.

Lubaczów jest położony bardzo blisko granicy z Ukrainą. Nie da się więc wykluczyć, że znaleziona maszyna należała do polskiej Straży Granicznej, która używa dronów do patrolowania granicy. Nieco podobny incydent miał też niedawno miejsce w Karwi w woj. pomorskim, gdzie może wyrzuciło szczątki drona na plażę. Slużby ustaliły, że był to dron Instytutu Techniki Wojsk Lotniczych, który został zestrzelony podczas wcześniejszych ćwiczeń wojskowych na poligonie w Ustce. Z drugiej strony SG raczej na pewno zgłosiłaby po jego znalezieniu ŻW, że zaginął im dron. 

Przemytnicy lub sojusznicy

Bliskość granicy może oznaczać także, że był to dron przemytniczy. Onet informuje nieoficjalnie, że istnieje takie podejrzenie, ale nie ma jeszcze co do tego pewności. Przemytnicy używają dronów od lat, głównie do przerzucania przez granicę papierosów. Dla obniżenia kosztów zwykle są to amatorskie konstrukcje, często wykonywane z tzw. depronu – pianki, która jest wykorzystywana jako np. podkład pod panele i pasuje do szerokiej definicji „styropianu”. Takie drony są zwykle wyposażone w kontroler lotu i antenę GPS, by mogły wylądować w zaprogramowanym wcześniej miejscu. Jeśli doszło do awarii i ta konkretna maszyna zboczyła z kursu i rozbiła się o tą posesję, to nie dziwi, że przemytnicy nie przyznali się do tego służbom. 

Ostatnią teorią jest to, że był to dron wojskowy – ale nie należał ani do Ukrainy, ani do Rosji. Tego samego dnia, co w Lubaczowie, kolejnego tajemniczego drona znaleziono w miejscowości Wydrza na terenie gminy Grębów. Tarnobrzeska policja szybko poinformowała, że należał on do norweskich sił zbrojnych, które ćwiczyły na poligonie w Nowej Dębie. Odległość od tego poligonu do Lubaczowa wynosi ok. 100 km w linii prostej – nawet relatywnie niewielka maszyna byłaby w stanie ją pokonać.

źr. wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Tagi

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.