Szybkie konklawe i kompromisowy kandydatSzybkie konklawe i kompromisowy kandydat. Wygrał kardynał zdolny pogodzić bergogliańską większość i tzw. mniejszość blokującą

Został wybrany równie szybko jak w 2005 roku Joseph Ratzinger.
Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy podczas obecnego konklawe była szybkość, z jaką dokonano wyboru kardynała Prevosta na papieża, choć nie był on wymieniany przez komentatorów w gronie czołowych pretendentów do tronu Piotrowego. Został wybrany równie szybko jak w 2005 roku Joseph Ratzinger, który był wówczas powszechnie typowany jako główny faworyt kolegium kardynalskiego, a nawet szybciej niż w 2013 roku Jorge Mario Bergoglio, którego od lat promowała grupa z Sankt Gallen.
Watykaniści przewidywali, że szybkie konklawe oznaczać będzie wybór purpurata, który kontynuował będzie rewolucję Franciszka. W tym kontekście wymieniano takich kardynałów, jak Pietro Parolin, Luis Tagle czy Matteo Zuppi, a niektórzy dorzucali jeszcze kandydatury Jeana-Marca Aveline’a, Claudia Gugerottiego czy José Tolentino. Znacznie bardziej prawdopodobny wydawał się jednak inny scenariusz, mówiący o tym, że ani bergogliańska większość, ani tzw. mniejszość blokująca (upatrująca najlepszego kandydata w osobie kardynała Pétra Erdő) nie będą miały dość głosów, by przeforsować własnego faworyta. Wtedy pojawi się sytuacja patowa, analogiczna do tej, jaka miała miejsce podczas konklawe w październiku 1978 roku, gdy zblokowały się kandydatury kardynałów Siriego i Benelliego. Zaistniała wówczas konieczność wyłonienia kandydata kompromisowego, którym okazał się metropolita krakowski Karol Wojtyła, zdolny pozyskać głosy obu stron. Powtórzenie takiego wariantu w 2025 roku zakładało długie konklawe, podczas którego doszłoby do wyborczego pata, a następnie wskazania kogoś mogącego pogodzić różne środowiska. Taki scenariusz oznaczał zatem wybór kandydata spoza grona głównych faworytów typowanych przez specjalistów.
