Msza jak niespodzianka. "Niepoważne traktowanie Eucharystii"Msza jak niespodzianka. "Pod adresem łódzkiego hierarchy padły mocne słowa krytyki za niepoważne traktowanie Eucharystii"

W związku z zamieszaniem spowodowanym przez abp. Rysia głos postanowiła zabrać Komisja Episkopatu ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.
Liturgia odprawiona przez abp. Grzegorza Rysia na stadionie w Łodzi wywołała burzę medialną i falę krytyki w polskim Kościele.
13 września, nazajutrz po beatyfikacji prymasa Stefana Wyszyńskiego, na stadionie żużlowym klubu Orzeł Łódź doszło do wydarzenia, które wstrząsnęło wieloma katolikami w Polsce. Rzecz działa się podczas spotkania ewangelizacyjnego „Arena Młodych. Reset”, któremu przewodniczył metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.
Niecodzienna msza
Spotkanie trwało w najlepsze, gdy w pewnym momencie hierarcha oświadczył zdumionym wiernym, że znajdują się właśnie w połowie mszy św. Powiedział:
Kiedy układaliśmy tę Arenę, słuchając Pana Boga, co On by od nas chciał, to było dla nas jasne, że nie może się skończyć na rozmowie ani nawet na spowiedzi. Dlatego postawiliśmy na środku duży stół. On zaraz będzie odsłonięty. Na tym stole póki co jest chleb, jeszcze nieprzemieniony w Ciało Jezusa, ale jak ja tam przejdę i wszyscy księża razem ze mną staną wokół stołu, to zaczniemy już tylko tę część Eucharystii, która się zaczyna od prefacji. I dojdziemy do komunii św. Wszystkich, którzy chcą komunię przyjąć, już zapraszam, żeby otoczyli ten stół […] Idziemy do tego, żeby spożyć pokarm, który Jezus nam daje. Wiem, że jesteście trochę zaskoczeni, nikt nie wiedział, że jest na mszy, ale wszystkie elementy mszy św. były, począwszy od »Należę do Ciebie, Boże Ojcze«. Msza św. zaczyna się od znaku krzyża. Potem we mszy św. jest modlitwa, którą nazywamy kolektą – to była wasza modlitwa w trójkach. Wyście modlili się, przedstawiając Bogu i zbierając wszystkie intencje. Potem na mszy św. jest przepraszanie Boga za grzechy. Mieliśmy spowiedź. Jest potem Słowo głoszone, Ewangelia, którą żeśmy czytali. To jest Ewangelia, którą Kościół czyta dzisiaj na wszystkich mszach św. […] Więc wszystkie elementy mszy św. już były, musimy więc doprowadzić do tego finału, jakim jest komunia św.
Kiedy nagranie tego wydarzenia przedostało się do internetu, wybuchła burza medialna. Pod adresem łódzkiego hierarchy padły mocne słowa krytyki za niepoważne traktowanie Eucharystii. Na pierwszy plan wysuwały się zwłaszcza głosy zgorszonych księży, m.in. Macieja Słyża, Daniela Wachowiaka czy Tomasza Brussego. Jan Buczyński na Twitterze skomentował stadionową celebrację następująco:
Wychodząc z domu, zrobiłem znak krzyża, w przelocie powiedziałem »przepraszam« żonie, na pierwszej przerwie na dyżurze w szatni pomodliłem się w myślach, w międzyczasie zerknąłem na komórce w tekst Ewangelii – i człowiek nawet nie wie, że połowę mszy ma za sobą!
Komisja Episkopatu zabiera głos
W związku z zamieszaniem spowodowanym przez abp. Rysia głos postanowiła zabrać Komisja Episkopatu ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Jej przewodniczący bp Piotr Greger wydał oficjalne oświadczenie, w którym przypomniał, że „kapłan jest sługą świętej liturgii i nie wolno mu na własną rękę w celebracji mszy św. niczego dodawać, opuszczać ani zmieniać”. Podkreślił, że „naturalna dynamika mszy św. określona w mszale przewiduje obrzędy wstępne poprzedzające liturgię słowa Bożego, łącznie z aktem pokuty oraz kolektą odmawianą przez przewodniczącego zgromadzenia”. Dodał, że „nie wolno łączyć sakramentu pokuty z mszą św., tak, aby odbywała się tylko jedna czynność liturgiczna”, modlitwa powszechna zaś nazywana kolektą „nie może być zastępowana innymi modlitwami”.
Powołując się na Konstytucję o liturgii Soboru Watykańskiego II bp Greger napisał, że „nowości należy wprowadzać tylko wtedy, gdy tego wymaga prawdziwe i niewątpliwe dobro Kościoła”, natomiast „w przypadku, gdy z powodu jakiejś celebracji wiele osób jest zgorszonych, pomimo że nawet jakaś grupa odniosła pożytek ewangelizacyjny, trudno mówić o »niewątpliwym dobru Kościoła«”.
Hierarcha przywołał też słowa Jana Pawła II z encykliki „Ecclesia de Eucharistia”, że „począwszy od czasów posoborowej reformy liturgicznej, z powodu źle pojmowanego poczucia kreatywności i przystosowania nie brakowało nadużyć, które dla wielu były przyczyną cierpienia”. Zacytował też ostatni dokument Franciszka, motu proprio „Traditionis custodes”, w którym czytamy:
Podobnie jak Benedykt XVI ja również ubolewam nad faktem, że w wielu miejscach odprawiano liturgię, nie stosując się do wskazań nowego mszału, które rozumiano wyłącznie jako przyzwolenie na kreatywność liturgiczną – a nawet jako wymaganie takowej. To często prowadziło do trudnych do zniesienia deformacji liturgii
Nie sposób odebrać wspomnianego dokumentu inaczej jak zdecydowane odcięcie się polskiego Episkopatu od postawy łódzkiego metropolity. Tym bardziej, że bp Greger zwrócił się z prośbą do abp. Rysia o wyjaśnienia, dlaczego sprawował Eucharystię z pominięciem obrzędów wstępnych mszy i liturgii słowa.
Przeprosiny abp. Rysia
Wywołany do odpowiedzi hierarcha wydał oświadczenie, że „szczerze przeprasza wszystkich, którzy poczuli się zgorszeni lub choćby zaniepokojeni formą celebracji Eucharystii sprawowanej na stadionie Orła w Łodzi”. Jak przyznał:
Uznaję, iż podczas tej celebracji nie dochowałem wszystkich norm i kanonów z nią związanych
Zaraz jednak dodał:
Powodem mojego postępowania nie było wszakże ani lekceważenie czy kwestionowanie przepisów liturgicznych, lecz rozeznanie (poprzedzone także długą modlitwą i konsultacjami) zarówno co do charakteru samego wydarzenia, jak i co do duchowych potrzeb, wrażliwości i pobożności biorących w nim udział młodych ludzi
Arcybiskup podkreślił, że wydarzenie miało charakter „wyjątkowy i jednorazowy”, zaznaczając:
Na co dzień jestem z pełnym przekonaniem wiary posłuszny normom i przepisom liturgicznym, w myśl zasady »lex orandi – lex credendi«; tego też uczę – jak ufam – wiernych powierzonego mi Kościoła
Dodał:
Ufam także, że chociaż niektóre z norm liturgicznych nie zostały dochowane co do litery, to jednak nie zostały naruszone co do sensu i co do Ducha
Fakt, że wielu młodych przystąpiło do spowiedzi i komunii, hierarcha uznał za wystarczające usprawiedliwienie swego postępowania:
W tym świetle wszelkie zarzuty o rzekomą profanację czy brak szacunku wobec Eucharystii uważam za dalece niesprawiedliwe i bezpodstawne
Sacrum, misterium, ofiara
Zapewne abp Ryś miał dobre intencje. Chciał włączyć jak najszerszą wspólnotę wiernych w misterium eucharystyczne, o co apelowali ojcowie Soboru Watykańskiego II. W wielu krajach, zwłaszcza zachodnich i latynoskich, źle zinterpretowano jednak to wezwanie, co doprowadziło do licznych nadużyć liturgicznych. Samozwańczy reformatorzy zaczęli tam dokonywać desakralizacji Eucharystii, odzierając ją z aspektu ofiarniczego i ograniczając do wymiaru biesiadnego.
Komentując łódzkie wydarzenie, ks. Paweł Bortkiewicz napisał, że przypomina mu ono celebracje teologów wyzwolenia, którzy przybywali do południowoamerykańskich faweli, „by tam tworzyć wspólnotę z biednymi, ludźmi marginesu, wykluczonymi. Dzielili z nimi zwykłe zajęcia, a w stosownym czasie gromadzili się na czytanie fragmentów Biblii, najczęściej z Księgi Wyjścia zawierającej tak istotny dla teologii tamtego kontekstu kulturowego element wyzwolenia. Omawiano wspólnie przeczytane Słowo, przekształcano refleksje na formę modlitwy zanoszonej do Boga, potem dokonywało się pieczenie placków z manioku, a następnie dzielenie tymi plackami i popijanie winem. Całość rozłożona na wiele godzin z przerwami w postaci zwykłych czynności miała stanowić liturgię mszy św.”.
Teologia wyzwolenia poniosła jednak ewangelizacyjną klęskę, o czym świadczy masowe przechodzenie latynoamerykańskich katolików do wspólnot zielonoświątkowych i ewangelikalnych. Także w krajach zachodnich różne samowolne innowacje liturgiczne nie zaowocowały na dłuższą metę przyciąganiem ludzi do kościołów. Doświadczenie pokazuje, że włączenie wiernych w misterium eucharystyczne i odkrycie przez nich duchowej głębi tego sakramentu (czego tak mocno domagał się Sobór Watykański II), nie może się dokonywać przez eksperymenty liturgiczne, które rozmywają sferę sacrum w otaczającej nas świeckiej rzeczywistości.
Polskę na szczęście ominęło posoborowe zamieszanie, które tak mocno dotknęło wiele krajów na skutek fałszywych interpretacji Vaticanum Secundum. Nie dochodziło u nas również do nadużyć liturgicznych, często spotykanych w niektórych kościołach na Zachodzie. Duża w tym zasługa beatyfikowanego właśnie prymasa Wyszyńskiego.
Abp Grzegorz Ryś napisał, że celebracja na stadionie Orła Łódź miała charakter „wyjątkowy i jednorazowy”. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie.
Artykuł z 40/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
