Między Franciszkiem, Benedyktem a przyszłym papieżemMiędzy Franciszkiem, Benedyktem a przyszłym papieżem. "Czy zdecyduje się trwać na tronie Piotrowym, mimo ciężkiej choroby?"

Ustanowienie instytucji emerytowanego papiestwa stanowiłoby poważny krok na drodze do desakralizacji urzędu Piotrowego.
W kontekście kolejnych konklawe pilnego uregulowania wymagają dwie kwestie: ustąpienia Ojca Świętego oraz statusu papieża emeryta. Wszystko to ma związek z chorobą Franciszka i jego ewentualną abdykacją.
Na początku lipca świat obiegły zdjęcia z Rzymu przedstawiające Franciszka wiezionego na wózku inwalidzkim przez korytarze kliniki Gemellego i ściskającego ręce wzruszonym pacjentom. Ponieważ on sam był uśmiechnięty, a oficjalne komunikaty utrzymane w uspokajającym tonie, nikt nie przypuszczał, że sprawa jest poważna. Musiały minąć dwa miesiące, by w rozmowie z dziennikarzem hiszpańskiej rozgłośni radiowej COPE najważniejszy pacjent rzymskiego szpitala przyznał, iż życie uratowała mu doświadczona pielęgniarka z 30-letnim stażem. Podczas gdy inni namawiali go na leczenie antybiotykami, ona doradziła mu stanowczo operację. Decyzja okazała się słuszna, lekarze musieli usunąć pacjentowi 33 cm jelita grubego.
Nowe konklawe?
Niedługo po operacji, która odbyła się 4 lipca, zaprzyjaźniony z otoczeniem Franciszka chilijski komentator religijny Luis Badilla, szef opiniotwórczego portalu Sismografo, napisał:
Jest pewien bardzo istotny szczegół, którego w tych godzinach wielu nie docenia, ignoruje lub nim manipuluje: choroba, która dotknęła papieża Franciszka, jest ciężka i zwyrodnieniowa. Może mieć też charakter przewlekły. Z pewnością Ojciec Święty powróci do Watykanu, by kontynuować swą podróż śladami Piotra, ale już nigdy nie będzie taki sam. Cała retoryka o supermenie Jorgem Mariu Bergogliu szkodzi jego wizerunkowi i charyzmie… Wie, że będzie musiał bardzo zmienić swoje życie: zmęczenie, odpoczynek, ograniczenia, odżywianie, rehabilitacyjne ćwiczenia fizyczne
Informacja o ciężkiej i zwyrodnieniowej chorobie Franciszka sprowokowała całą serię publikacji dotyczących tzw. prekonklawe, czyli przeglądu szans potencjalnych sukcesorów do papieskiego tronu. Watykanista Sandro Magister swój tekst na blogu zatytułował: „Konklawe w zasięgu wzroku”. Włoski dziennik „Libero” doniósł z kolei na pierwszej stronie: „Tamy tamy w Watykanie. Panuje atmosfera konklawe”.
Tego samego dnia wspomniany portal Sismografo opublikował duży tekst na temat członków kolegium kardynalskiego. Zgodnie z obowiązującym teraz prawem, zatwierdzonym przez Pawła VI, maksymalna liczba purpuratów, którzy podczas konklawe mogą wybierać następcę św. Piotra, wynosi 120. Ten sam papież w 1970 r. postanowił, że kardynałowie, którzy ukończą 80 lat, tracą czynne prawo do udziału w konklawe. Obecnie jednak na skutek kreacji dokonywanych przez Franciszka liczba kardynałów elektorów wynosi 122, a więc dwóch więcej niż może uczestniczyć w wyborze papieża (przy czym liczba ta nie obejmuje 73-letniego Giovanniego Angela Becciu, którego proces karny toczy się obecnie w Watykanie, a którego Franciszek pozbawił wszelkich przywilejów kardynalskich we wrześniu 2020 r. w związku z oskarżeniami o malwersacje finansowe).
Obecnie wśród 122 uczestników potencjalnego konklawe znajduje się 13 purpuratów wykreowanych przez Jana Pawła II, 39 przez Benedykta XVI oraz 70 przez Franciszka. Wkrótce jednak proporcje te ulegną zmianie. Jak informuje Sismografo:
do końca 2022 r. nie będzie już 12 kardynałów elektorów
Wynika to z faktu, że w tym czasie wiek 80 lat osiągnie 12 hierarchów, wśród nich m.in. tacy dostojnicy, jak Angelo Scola, Gualtiero Bassetti i Gianfranco Ravasi z Włoch, Ricardo Blázquez Pérez z Hiszpanii, Norberto Rivera Carrera z Meksyku, André Armand Vingt-Trois z Francji czy Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga z Hondurasu. To sprawi, że w rok 2023 Kościół wejdzie ze 110 papieskimi elektorami.
Zdaniem dobrze poinformowanego Sismografo „te dane dają podstawy do prawdopodobieństwa, iż do końca przyszłego roku lub w pierwszych miesiącach kolejnego papież Franciszek zwoła swój ósmy konsystorz w celu powołania nowych kardynałów, w szczególności elektorów”. Wówczas należy się spodziewać wykreowania 10 kolejnych purpuratów. Jeśli do tego dojdzie, wybrańcami zostaną zapewne zwolennicy linii duszpasterskiej obecnego pontyfikatu, mający zagwarantować jego ciągłość. Wśród tzw. papabile, czyli głównych pretendentów do sukcesji po Franciszku, najczęściej wymieniane są nazwiska trzech kardynałów: Luisa Tagle (prefekta Kongregacji Ewangelizacji Narodów), Mattea Zuppiego (metropolity Bolonii) i Pietra Parolina (watykańskiego sekretarza stanu).
Trzech papieży?
Watykaniści zadają sobie pytanie nie tylko o przyszłego papieża, lecz także o sposób odejścia obecnego. Czy Franciszek zdecyduje się trwać na tronie Piotrowym, mimo ciężkiej choroby, do końca ( jak Jan Paweł II), czy też abdykować ( jak Benedykt XVI)? Sam zainteresowany już po wyjściu ze szpitala we wspomnianej rozmowie z radiem COPE zdementował, jakoby miał zamiar podawać się do dymisji. Powiedział ze śmiechem:
Kiedy papież jest chory, wieje wiatr lub huragan konklawe
Komentatorzy przypominają jednak inne wypowiedzi Franciszka. W maju 2014 r. stwierdził on:
Wierzę, że biskup Rzymu, papież, gdy jego siły słabną – bo teraz żyjemy tak długo – musi zadać sobie te same pytania, które zadał sobie papież Benedykt
Miesiąc później w wywiadzie dla „La Vanguardia” wyznał:
Papież Benedykt wykonał bardzo wielki gest… Ponieważ żyjemy dłużej, osiągamy wiek, w którym nie możemy dalej zajmować się sprawami. Zrobię to samo, poproszę Pana, kiedy nadejdzie czas i powie mi, co mam robić, a na pewno mi powie
W lutym 2019 r. w rozmowie z argentyńskim dziennikarzem Nelsonem Castro na pytanie, jak wyobraża sobie swoją śmierć, odpowiedział:
Jako papież, urzędujący lub emerytowany. W Rzymie. Nie wrócę do Argentyny
Tak więc Franciszek nie wyklucza swego przejścia na emeryturę. Gdyby stało się to za życia Benedykta XVI, mielibyśmy do czynienia z wyjątkową sytuacją, a mianowicie ze współistnieniem trzech papieży. Co prawda zdarzyło się to już raz w historii Kościoła – na początku XV stulecia, tyle że wówczas rywalizowali oni ze sobą: dwóch okazało się antypapieżami, a tylko jeden prawowitym następcą św. Piotra. Teraz jest nieco inaczej.
Pilnego uregulowania wymaga zresztą obecna sytuacja, w jakiej znajduje się Stolica Apostolska, a mianowicie funkcjonowanie obok siebie dwóch papieży. Prawo kanoniczne nie przewiduje bowiem istnienia takiej funkcji jak papież emeryt. Nie ma on prawa istnieć, a jednak… istnieje. Nikt w związku z tym nie wie, jakie przysługują mu prawa i przywileje. Decyzja Benedykta XVI, by zostawić sobie taki tytuł, wprowadziła ogromne zamieszanie w życie Kościoła hierarchicznego.
Najmocniej protestował przeciw niej kard. Walter Brandmüller, notabene osobisty przyjaciel Josepha Ratzingera, który z ubolewaniem stwierdzał, że wraz z rezygnacją Benedykta w jednej chwili zniszczona została dwutysiącletnia tradycja Kościoła. Jego zdaniem pozostawienie takiej luki prawnej w prawie kanonicznym, jak nieistniejący status papieża emeryta, mogłoby w przyszłości zagrozić jedności katolicyzmu, dlatego wyraził on nadzieję, iż wkrótce doczekamy się „prawnej regulacji dymisji papieskiej”.
Pontyfikat wyjątkowy?
W obliczu tej niepewności oraz pogarszającego się zdrowia Franciszka watykaniści spodziewają się, że ogłosi on w najbliższym czasie list apostolski w formie motu proprio, w którym ureguluje kwestię „papiestwa emerytowanego”.
W zamyśle Benedykta XVI miała to być decyzja wyjątkowa. Tak przynajmniej tłumaczył to w swym głośnym przemówieniu w 2016 r. jego osobisty sekretarz abp Georg Gänswein, mówiąc o „pontyfikacie wyjątkowym” na wzór „stanu wyjątkowego”, a więc pewnego (uzasadnionego wyższą koniecznością) odstępstwa od reguły. W nowym dokumencie Franciszka ów wyjątek może stać się jednak normą. Komentatorzy spekulują, że może on wprowadzić wiek emerytalny dla papieża i ustalić go np. na 85. rok życia. Tyle lat miał Benedykt XVI, gdy ustąpił w lutym 2013 r. Tyle lat osiągnie też Franciszek w grudniu 2022 r.
Część historyków Kościoła uważa, że byłby to dalszy ciąg ewolucji zapoczątkowanej po Soborze Watykańskim II. Wiek emerytalny dla biskupów (75 lat) wprowadził dopiero Paweł VI w 1970 r. W kodeksie prawa kanonicznego taki zapis pojawił się dopiero w 1983 r. Instytucja papieża emeryta miałaby być więc analogiczna do emerytowanego biskupa.
W tym miejscu rodzi się jednak zasadniczy problem. Biskup, który przechodzi na emeryturę, traci władzę nad diecezją, jednak nie przestaje być biskupem, ponieważ jego godność wynika ze święceń biskupich. W przypadku papieża sytuacja jest odmienna, ponieważ nie ma czegoś takiego jak święcenia papieskie. Każdy papież w porządku sakramentalnym jest biskupem. Jako biskup Rzymu przejmuje urząd papieski. Zrzekając się tego urzędu, zrzeka się więc tytułu papieża, lecz nadal pozostaje biskupem. Tak rozumiano to w Kościele przez dwa tysiące lat. Decyzja Benedykta XVI o stworzeniu funkcji papieża emeryta stanowi więc nie tylko wyłom w historii Kościoła, lecz także naruszenie wewnętrznej logiki prawa kanonicznego. Trudno byłoby na gruncie tego prawa usankcjonować w ogóle istnienie takiej funkcji. Dlatego kard. Brandmüller wyrażał nadzieję, iż był to akt jednorazowy, który więcej się nie powtórzy.
Okazuje się jednak, że wyobrażalna jest kolejna abdykacja z powodu złego stanu zdrowia. Spodziewany dokument Franciszka w formie motu proprio miałby tego typu sytuacje regulować. Gdyby nowe prawo ustanawiało próg wiekowy ustąpienia papieża (np. po ukończeniu 85 lat), wówczas pojawiłby się kolejny problem kanoniczny. Obecnie obowiązujące przepisy mówią, że decyzję o swej rezygnacji papież musi podjąć w całkowitej wolności, bez żadnych nacisków z zewnątrz. W tej sytuacji wiekowe ograniczenie posługi papieskiej stanowiłoby poważne naruszenie jego wolności, ponieważ zmuszałoby go do abdykacji, odbierając swobodę wyboru.
Kolektywne papiestwo?
Tego rodzaju problemów jest znacznie więcej. Nie ma np. opracowanej formuły oficjalnej abdykacji papieskiej. Benedykt XVI, który tekst swojej rezygnacji ułożył sam, użył sformułowań budzących poważne spory wśród kanonistów. Część z nich zwraca uwagę, że wyrzekł się on nie tyle samego urzędu papieża (munus), ile czynnej formy sprawowania tego urzędu (ministerium). Skorzystanie z tej właśnie formuły uzasadnia posługiwanie się przez niego tytułem papieża emeryta. Oznacza to jednak, że godność papieska może być podzielna na dwie osoby. O tym właśnie mówił osobisty sekretarz Benedykta XVI, wspomniany już abp Georg Gänswein, który twierdził, że dziś mamy do czynienia z dwoma wymiarami posługi papieskiej: aktywnym, czynnym, duszpasterskim (Franciszek) i biernym, modlitewnym, kontemplatywnym (Benedykt). Taka konstrukcja jest jednak niezgodna z całą dwutysiącletnią tradycją Kościoła, która nigdy nie dopuszczała istnienia naraz dwóch prawowitych papieży.
Jako poważny problem uznał to także kard. George Pell, który w swym dzienniku więziennym napisał:
Przepisy dotyczące roli papieża po rezygnacji wymagają wyjaśnienia, po to by wzmocnić jedność Kościoła. Chociaż papież w stanie spoczynku może zachować tytuł papieża emeryta, powinien zostać przywrócony do kolegium kardynalskiego, ma być tam znany jako kardynał X, papież emeryt, nie powinien nosić białej sutanny papieskiej i nie powinien nauczać publicznie
Wielu komentatorów najbardziej niepokoi jednak coś innego. Ustanowienie instytucji emerytowanego papiestwa stanowiłoby poważny krok na drodze do desakralizacji urzędu Piotrowego. Nieprzypadkowo papież nazywany jest Ojcem Świętym, z ojcostwa zaś nie można zrezygnować. Namiestnik Chrystusa na ziemi, przechodzący na emeryturę, przekształciłby się w kogoś w rodzaju prezesa międzynarodowej korporacji, kończącego swe urzędowanie i udającego się na zasłużony odpoczynek. Nie przypominałby już następcy św. Piotra, któremu Chrystus powiedział:
Gdy byłeś młodszy, sam się przepasywałeś i chodziłeś, dokąd chciałeś; lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a kto inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz
Artykuł z 36/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
