„Jestem księdzem katolickim i jestem troszkę szalony na punkcie rowerów” – mówi o sobie 41-letni ks. dr Paweł Nowak. Polski duchowny pełniący posługę w Niemczech planuje przejechać jeden z najtrudniejszych wyścigów kolarskich świata, a w ten sposób – zebrać pieniądze na szczytny cel.
Użytkownikom mediów społecznościowych ks. Paweł z Bremy znany jest jako „Pastor on Bike”. Polski duchowny mieszkający i pełniący posługę w Niemczech niedługo wyrusza do Stanów Zjednoczonych. 16 czerwca wystartuje bowiem w Race Across America (RAAM) – jednym z najtrudniejszych wyścigów kolarskich świata. Kapłan, który wystartuje w kategorii solo mężczyzn, będzie pierwszym księdzem katolickim i piątą osobą z Polski, która ruszy w ten morderczy maraton. Do pokonania 41-latek ma 4800 kilometrów, 52 tys. metrów przewyższenia i dwanaście dni prawie bez snu. Planuje przejechać codziennie ok. 450 km.
Z Bremy w Góry Skaliste
A wszystko w szczytnym celu. W trakcie tego ekstremalnego wyścigu ks. Paweł chciałby zebrać pieniądze na pomoc dzieciom.
Zdaniem duchownego, najtrudniejsze będą Góry Skaliste.
Wyjeżdża się na ponad dwa tysiące metrów i zostaje tam bardzo długi czas. A to oznacza mniejszą ilość tlenu i ewentualnie problemy z oddychaniem. Najwyższy punkt wyścigu to ponad 3400 metrów
— mówi w rozmowie z Deutsche Welle.
W Bremie, gdzie mieszka 41-letni polski ksiądz, panują zgoła odmienne warunki niż w Stanach Zjednoczonych – nie ma tam chociażby gór czy pustyń, które będzie musiał pokonać w USA. Pogoda nie rozpieszcza upałami. Dlatego kapłan przygotowuje się do wyścigu, jeżdżąc na trenażerze w piwnicy – bez wentylatora, cieplej ubrany, często do późnej nocy.
Trasa, która rozpoczyna się na zachodnim wybrzeżu w stanie Kalifornia i kończy na wschodnim – w New Jersey, prowadzi przez trzy pasma górskie, dwie pustynie i Wielkie Równiny. Paweł zabierze ze sobą trzy rowery – wszystkie z tej samej niemieckiej firmy. – Jeden bardziej na góry, drugi – uniwersalny i jeszcze rower aero, głównie na długie proste – wylicza, prezentując pojazdy ulokowane w pokoju gościnnym
— czytamy w DW.com.
Czym zajmuje się fundacja Trauerland?
Podczas wyścigu Paweł chce zebrać 26 tys. euro – odpowiednio do roku kalendarzowego – dla fundacji Trauerland („Kraina Smutku”). Jest to stowarzyszenie udzielające nieodpłatnej pomocy dzieciom, młodzieży i młodym dorosłym po stracie bliskiej osoby.
Duchowny ma już za sobą inne maratony rowerowe, na których zbierał pieniądze na pomoc potrzebującym. Był to m.in. „everesting” w czerwcu 2023 roku. Przejechał wówczas setki kilometrów, uzyskując sumę przewyższeń, które odpowiadają wysokości najwyższej góry świata – Mount Everest, aby pomóc chorej na serce Antosi. Zebrał wówczas ponad 18 tys. zł.
Potem było „serce dla Kacperka” – przejechanie non stop bez snu tysiąca kilometrów, rysując na mapie Polski swoim śladem przejazdu serce. Zajęło to Pawłowi 50 godzin. Dla kolejnej organizacji pomagającej ciężko chorym dzieciom z Bremy objechał diecezję Hildesheim (1200 km). Potem jeszcze dla Filipka objechał Polskę (ponad 3600 km), a dla hospicjum dziecięcego pojechał z Bremy do Rzymu na spotkanie z papieżem. Kilka dni później jechał już w kolarskim maratonie Race Around Austria, objeżdżając Austrię (2200 km) w niecałe pięć dni. Zbierał wtedy datki dla fundacji pomagającej dzieciom chorym na raka
— czytamy.
Zarówno wcześniejsze akcje, jak i tę nadchodzącą, można będzie śledzić na kanałach społecznościowych „Pastor on bike”. Ks. Paweł zabierze do USA siedmioosobowy zespół, który będzie mu towarzyszył w dwóch pojazdach. Będzie to m.in. jego brat Rafał, z zawodu lekarz, ale także Aneta Lamik - zwyciężczyni ubiegłorocznego RAAM w kategorii solo kobiet.
Choć w czasie maratonu ks. Paweł nie będzie mógł odprawiać mszy ani odmawiać obowiązkowego brewiarza, przez cały ten czas pozostanie w łączności z Bogiem.
Wiara jest dla mnie motywatorem i wsparciem w czasie trudów wyścigu. I na pewno aniołowie mają mnie pod swoją opieką w czasie drogi (…) Święty Filip Neri powiedział, że „opuszcza Chrystusa dla Chrystusa”. I to też jest moja dewiza, kiedy właśnie nie mogę odmówić tych obowiązkowych modlitw, ale w tym czasie czynię coś dobrego dla drugiego człowieka
— mówi DW.com.
Wyprawy, których się podejmuje, są dla niego z drugiej strony też szansą na pokazanie wiernym, że kapłani są ludźmi takimi samymi jak wszyscy i w ich życiu, choć pełnym wyrzeczeń, nie brak miejsca na pasje.
W Bremie w „Krainie Smutku” będzie mu kibicować ponad 120 dzieci i nastolatków przychodzących na zajęcia, które pomagają im przepracować śmierć rodziców, rodzeństwa i innych bliskich osób
— czytamy.
DW.com/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kosciol/761073-ksiadz-z-polski-wyrusza-w-ekstremalny-maraton-w-jakim-celu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.