Jan XXIII był bardzo mocno związany z historią Polski. Bardzo lubił też „Trylogię”, do której często nawiązywał. Wspominał, że jako alumn w seminarium czytał Sienkiewicza. Bardzo wielką cześć żywił dla wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, której obraz wisiał nad jego klęcznikiem - opowiada ks. bp Antoni Dydycz w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Biskup Dydycz podkreśla związki z Polską papieża, który ma zostać kanonizowany wraz z Janem Pawłem II.

Trzeba tu wrócić do czasów Powstania Styczniowego, w którym brali udział przedstawiciele różnych narodów Europy. Część Włoch należała wówczas do cesarstwa austro-węgierskiego. Jeden z Włochów, którzy brali udział w powstaniu, pochodził z tej samej wioski, co Jan XXIII. Tam ludzie przekazywali sobie opowieści o tych walkach i przyszły Papież bardzo dobrze znał historię powstańczych zmagań Polaków. Opowiadania o bohaterskim Narodzie Polskim, który walczył o wolność, często gościły w jego domu. Nic też dziwnego, że w czasie spotkania z polskimi biskupami, którzy przybyli do Rzymu na sobór, Papież powiedział, że czuje się spowinowacony z nimi, gdyż już z domu rodzicielskiego wyniósł wielką cześć dla Polski

— opowiada. Biskup podkreśla też przyjaźń jaka łączyła Jana XXIII  z ks. kard. Stefanem Wyszyńskim.

Prymas Tysiąclecia został mianowany kardynałem w 1953 r., ale kapelusza kardynalskiego nie mógł odebrać przez działania komunistycznych władz. Do Rzymu mógł udać się dopiero w 1957 roku. Jadąc tam pociągiem, zatrzymał się w Wenecji i tam odbyło się to pierwsze spotkanie ks. kard. Roncallego, patriarchy Wenecji, z naszym ks. kard. Wyszyńskim. Było to niezwykle życzliwe spotkanie, patriarcha sam oprowadzał go po Wenecji, razem z ks. kard. Wyszyńskim gondolą pływał po kanale Grande. Ale przede wszystkim rozmawiali o problemach, które nurtowały Polskę. Wiadomo, że tym się kardynałowie ze świata interesowali. To było pierwsze spotkanie, potem doszło do konklawe. Przypuszczam, że ks. kard. Wyszyński nie miał wątpliwości, na kogo trzeba głosować…

— wspomina duchowny. Zwraca uwagę też na inny dowód zainteresowania Polską:

Jego sekretarz ks. Loris Francesco Capovilla, dziś już kardynał, którego znam, przysłał mi pewien tekst odnaleziony w brewiarzu Jana XXIII. Był to hymn zaczerpnięty z poezji francuskiego kapłana, filozofa i poety ks. H. Lamennais’go. Ten utwór napisany po Powstaniu Listopadowym to piękna romantyczna pieśń o Polsce: „Polsko, Ty śpisz, ale nie, nie usypiaj, przed Tobą ta przyszłość, Matka Boża, która się Tobą, Polsko, opiekuje, patrz na Krzyż, z tym Krzyżem patrz na Wschód…”. Jan XXIII miał to u siebie, ponieważ wcześniej był nuncjuszem w Paryżu i poznał twórczość tego księdza, który należy do wybitnych myślicieli, w rodzaju naszego ks. Piotra Skargi. Najważniejsze, że to było w brewiarzu papieskim, więc Ojciec Święty musiał to często odmawiać. To świadczy, że ta pamięć o Polsce była bardzo żywa u Ojca Świętego

— opowiada bp. Dydycz.

Rozmówca ND przytacza też kilka anegdot  z życia „Dobrego Papieża”.

Jak do Jana XXIII po raz pierwszy po iluś setkach lat przybyła królowa angielska z dziećmi. Papież bardzo serdecznie ich pozdrowił i zwrócił się do jej królewskiej mości, aby przedstawiła swoje dzieci po imieniu. Stwierdził, że choć te imiona zna, to w ustach matki nabierają one innego dźwięku i znaczenia. To są subtelne rzeczy, ale świadczą o wielkiej kulturze i delikatności Jana XXIII. Ten Ojciec Święty odznaczał się ogromną prostotą i rzeczywiście jest bardzo wiele humorystycznych opowiadań na jego temat. To jego mieli zapytać amerykańscy biznesmeni, którzy przybyli do Rzymu z jakąś wizytą, ile osób pracuje w Watykanie. On odpowiedział, że być może połowa.

Inna sytuacja: była opinia, że Jan XXIII nie był urodziwy. Kiedyś, gdy był niesiony w lektyce, bo był schorowany i niemało ważył, jakaś kobieta spontanicznie powiedziała na głos: „Ale on brzydki”. Papież odwrócił się i miał powiedzieć: „Niech pani nie myśli, że konklawe to konkurs piękności”. Z Ojcem Świętym związanych jest dużo takich pogodnych opowieści, ale są też głębsze. Niedziela rano, plac Świętego Piotra, pusty, wokół urzędy watykańskie. Ojciec Święty Jan XXIII podchodzi do okna, patrzy na plac. Sekretarz jest przy nim. Widzą, jak przez plac przechodzi chłopiec z dziewczyną. Młodzi trzymają się za ręce, Papież spogląda na nich i udziela im błogosławieństwa. Oni nawet nie wiedzieli, że Kościół im pobłogosławił. Tu dała o sobie znać ta piękna cecha Jana XXIII – potrafił błogosławić w Kościele wszystkim.

— opowiada bp. Antoni Dydycz.

ansa/Nasz Dziennik