Żołnierz zbrodniczej Waffen-SS „Galizien” pochowany z honoramiSkandal we Lwowie. Żołnierz zbrodniczej Waffen-SS „Galizien” pochowany z honorami

Przed lwowskim ratuszem, przy udziale wojskowej asysty i samorządowych oficjeli, odbył się uroczysty pochówek 99-letniego Zenona Wrublewskiego. Zmarły w młodości złożył przysięgę na wierność Adolfowi Hitlerowi i walczył w szeregach 14. Dywizji Waffen-SS. W Polsce i środowiskach badaczy historii zawrzało.
3 października Lwów stał się areną uroczystości, które wywołują bolesne pytania o politykę pamięci historycznej za naszą wschodnią granicą. Na prestiżowym Cmentarzu Łyczakowskim spoczął Zenon Wrublewski. Nie był to jednak prywatny, cichy pochówek w rodzinnym gronie.
Ratusz, asysta wojskowa i symbole Waffen-SS
Msza pożegnalna została odprawiona w zabytkowym lwowskim kościele garnizonowym pw. św. Piotra i Pawła. Następnie trumnę zmarłego wystawiono przed lwowskim ratuszem w ramach oficjalnej ceremonii miejskiej.
Szczególne oburzenie komentatorów wywołała oprawa uroczystości pogrzebowych. Zmarłego zbrodniarza żegnano z honorami. W obecności umundurowanych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy pełniących wartę i orkiestry dętej. O jego walce na rzecz wolnej Ukrainy mówili lokalni politycy, a w tłumie powiewały flagi i widoczne były koszulki z insygniami 14. Dywizji Grenadierów Waffen-SS „Galizien” (charakterystyczny lew z trzema koronami).
Kim był Zenon Wrublewski?
Urodzony we Lwowie w 1927 roku Wrublewski w czasie II wojny światowej zaciągnął się do formowanej przez Niemców ukraińskiej dywizji Waffen-SS. Brał udział w krwawych walkach pod Brodami w 1944 roku, gdzie jednostka została rozbita przez Armię Czerwoną. Po klęsce wstąpił w szeregi OUN-UPA, a w 1947 roku został aresztowany przez NKWD i zesłany na kilkanaście lat do sowieckich łagrów m.in. w Workucie i Karagandzie.
Dla współczesnych władz Lwowa jego powojenne losy stały się pretekstem do wykreowania go na bojownika o wolność całkowicie pomijając fakt przynależności do formacji uznanej w Norymberdze za organizację zbrodniczą. Symboliczna przemiana zbrodniarza w bojownika o wolność.
Fala krytyki: głos z Polski i samej Ukrainy
Na wydarzenie zareagowali polscy politycy i publicyści. Poseł Kacper Płażyński zwrócił uwagę na drastyczny kontrast między deklaracjami o wspólnych wartościach a publicznym honorowaniem weterana formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami. Podkreśla się, że jednostki powiązane z SS „Galizien” dopuściły się potwornych zbrodni na ludności polskiej na Kresach Wschodnich, w tym w Hucie Pieniackiej czy Chodaczkowie Wielkim.
Co znamienne, skandaliczna ceremonia spotkała się z jednoznacznym potępieniem również ze strony części ukraińskich badaczy.
Znana historyk dr Marta Hawryszko skrytykowała udział ukraińskiej armii w pożegnaniu weterana SS:
To szczególnie niepokojące, ponieważ tworzy symboliczną ciągłość między dzisiejszym ukraińskim wojskiem a ludźmi, którzy służyli w siłach zbrojnych nazistowskich Niemiec – czyli dokładnie takie skojarzenie, z którym należy walczyć, a nie je pielęgnować
– zauważyła badaczka.
Wielu komentatorów przypomina, że prawdziwe pojednanie i strategiczne partnerstwo między Warszawą a Kijowem nie mogą być budowane na relatywizowaniu zbrodni z okresu II wojny światowej oraz tolerowaniu symboliki zbrodniczych formacji spod znaku SS.
Sytuacja we Lwowie po raz kolejny pokazuje, jak pilna i konieczna jest twarda obrona prawdy historycznej w relacjach dwustronnych.
źr. wPolityce.pl
