Między UPA a UB. Posługa w trudnych warunkach
Między UPA a UB. Jedynym z duszpasterzy posługujących w tych trudnych warunkach był ks. Franciszek Kość

Funkcjonariusze UB „zainteresowali” się osobą ks. Kościa w wyniku brutalnego przesłuchania greckokatolickiego ks. Wasyla Szewczuka „Kadyło”.
Ks. Franciszek Kość (1919–2011), administrator parafii w Tyrawie Wołoskiej (pow. San ok), był kapłanem wszystkich katolików nie zależnie od obrządku.
Kapitulacja Niemiec 8 maja 1945 r. nie oznaczała przywrócenia spokoju i bezpieczeństwa na ziemiach polskich dotkniętych kilkuletnią okupacją niemiecką i sowiecką. Taki stan rzeczy trwał też na terenach południowo-wschodniej Polski, w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim za sprawą działalności OUN-UPA, której intensyfikacja nastąpiła wiosną 1945 r. Przeciwstawiając się przesiedlaniu ludności ukraińskiej w głąb ZSRS, w myśl podpisanej umowy z 9 września 1944 r. pomiędzy PKWN a USRS, ukraińscy nacjonaliści atakowali zabudowania zamieszkane przez Polaków i wszelkie urzędy polskiej administracji. W wyniku tych działań latem 1945 r. akcja przesiedlania Ukraińców z Polski uległa załamaniu. Ludność polska z terenów powiatu sanockiego z obawy o własne życie porzucała swoje domostwa i szukała schronienia w miastach. Podobnie czynili księża rzymskokatoliccy posługujący na terenie dekanatu sanockiego – opuszczali oni swoje parafie. Sytuacja taka trwała do 1947 r. i dotyczyła m.in. kapłanów z Mrzygłodu, Tyrawy Wołoskiej, Bukowska, Komańczy i Nowotańca.
