Dwa narody, dwie strategie - ten sam celDwa narody, dwie strategie - ten sam cel

AWIK_pomnik_14072024_42.webp
FacebookTwitter

Dwie nacje mają niemal bliźniacze - choć różniące się do szczegółów - strategie odnośnie Polski i ich zbrodni na narodzie polskim. Dodajmy, gwoli ścisłości, że nie tylko na polskim.

Niemcy i Ukraina wobec ludobójstwa na Polakach od lata grają "na przeczekanie". I Berlin i Kijów liczą na to, że zbrodnie naszych zachodnich i wschodnich sąsiadów na naszych rodakach zostaną wolniej czy szybciej przykryte kurzem niepamięci.  I temu podporządkowują swoje działania administracyjne oraz, rzecz jasna, politykę historyczną. W tym miejscu zajmę się jednak tą pierwszą sferą. 

Berlin jest konsekwentny, gdy chodzi o politykę względem miejsc, w których istniały niemieckie obozy śmierci. Skądinąd dotyczy to także Oflagow i Stalagow -a więc obozów dla jeńców (w pierwszym przypadku - oficerów, w drugim - podoficerów i zwykłych żołnierzy). Otóż od dziesięcioleci już istnieje w Republice Federalnej Niemiec  ustawodawstwo jednoznacznie zabraniające dokonywania jakichkolwiek zmian, gdy chodzi o tereny dawnych "obozów koncentracyjnych", jak nazywano je - przyznajmy, że eufemistycznie! - w okresie PRL . Co to oznacza w praktyce ? Oto zakaz wszelkich prac remontowych i naprawczych. Efekt? Baraki niemieckich obozów śmierci... dematerializują się. Coraz mniej z nich zostaje. Nikną. Oczywiście nie nikną dokumenty, literatura historyczna, archiwa, zapisy pamiętnikarskie. Znikają - bo umierają - świadkowie. I znikają budynki - materialne dowody niemieckich zbrodni, widoczne gołym okiem dla wszystkich, tamtejszych i cudzoziemców, historyków i ludzi kompletnie nie interesujących się tym, co działo się 80-90 lat wcześniej. Niemiecki krajobraz bez krematoriów, baraków śmierci, lazaretów - umieralni? Tak. Już nie za długo. O to przecież IM chodzi.  Ukraina robi to samo, co do celów, tylko innymi metodami. Chodzi o ekshumacje. Odciągane w czasie. Za wszelka cenę. Jeśli już nawet wydawane są polityczne zgody - to natychmiast piętrzą się przeszkody administracyjne. Oczywiście za zgodą, a nawet z inspiracji polityków, którzy przed chwilą trąbili publicznie o "zielonym świetle" dla ekshumacji. Gra pozorów. Łapanie króliczka tak, aby za wszelką cenę go nie złapać. Przecież świat ujrzałby wtedy malutkie szkielety dzieci, kobiet, zupełnie bezbronnych mężczyzn. Tej prawdy o ludobójstwie na Polakach (ale też Żydach) pokazać nie można.   

Ostatnio dr Leon Popek mówił, że w tym tempie, aby odkryć wszystkie polskie groby na Wołyniu (a przecież sporo ich jest też w dawnym województwie stanisławowskim czy na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu!) trzeba... kilkuset lat. I znów, jak w przypadku Niemiec: o to IM chodzi. Żeby odwlec w czasie, zmęczyć opinię publiczną, zrelatywizować przy braku "dowodów". 

Dwóch sąsiadów, dwie antypolskie strategie materialnego zniszczenia dowodów ludobójstwa na naszych rodakach. Pozwolimy na to?

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.