NASZ WYWIAD

Czesi kręcą film o bohaterze Dywizjonu 303. "Promujemy polską markę"Czesi kręcą film o bohaterze Dywizjonu 303. "Promujemy polską markę"

FacebookTwitter

Już za tydzień premiera filmu "Samotny Wilk", opowiadającego o losach polsko-czeskiego bohatera Josefa Františka - pilota legendarnego Dywizjonu 303, który wsławił się w bitwie o Anglię. Film ma pomóc obu narodom wzajemnie zrozumieć swoją historię. "To dobry sposób na promocję polskiej marki, niekoniecznie korzystając ze sztucznej inteligencji" - mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl Maciej Ruczaj, były ambasador RP w Bratysławie i były dyrektor Instytutu Polskiego w Pradze, który wsparł inicjatywę powstania filmu.

wPolityce.pl: Zacznijmy może od samej idei upamiętnienia pilota. Do tej pory zdaje się, że Czesi nie wspominali w swojej kulturze o Josefie Františku. Teraz powstaje o nim film pt. "Samotny Wilk". Skąd pomysł, aby upamiętnić tę postać historyczną? 

Maciej Ruczaj, były dyrektor Instytutu Polskiego w Pradze, a następnie ambasador RP na Słowacji: Szczerze mówiąc, to pomysł przyszedł z Polski, a konkretnie z Instytutu Polskiego w Pradze, którym miałem zaszczyt kierować do połowy 2023 r. Właśnie na tym polega pewna specyfika postaci Josefa Františka - w Polsce jest bardziej znany niż w Czechach, co wynika z faktu, iż Czesi mieli liczną grupę pilotów służących w RAF w czasie bitwy o Anglię. Niemniej większość z nich służyła w czeskich dywizjonach, natomiast Josef František i jeszcze kilku innych jego kolegów - z uwagi na specyficzną drogę, którą przeszli - służyli jako żołnierze polscy. Ta pewna problematyczna cecha jego życiorysu spowodowała, że w Polsce jest znany właśnie jako pilot Dywizjonu 303, także oczywiście dzięki książce Arkadego Fidlera ["Dywizjon 303" - przyp. red.]. Natomiast w Czechach nie mówiono o nim aż tak często jak o innych pilotach z bitwy o Anglię. 

Po drugie chodzi o powód, dla którego inicjatywa wyszła z Instytutu Polskiego. Film powstał dlatego, że Polacy i Czesi mają równoległą historię, rzadko się przecina i mamy bardzo niewielu wspólnych bohaterów - postaci, które można promować jako łączące nasze dwa narody. Z uwagi na to, że jesteśmy sojusznikami, że Polska chce budować swoją pozycję w regionie i swoje wpływy, wydało nam się naturalne, że trzeba takich wspólnych bohaterów poszukiwać i promować. 

Rozmawiamy 21 sierpnia, czyli w rocznicę inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. Jednym z takich wspólnych bohaterów był Ryszard Siwiec, który podpalił się w proteście przeciwko udziałowi Wojska Polskiego w tej inwazji. Przez wiele lat Instytut Polski w Pradze zajmował się promocją postaci Ryszarda Siwca. Josef František może być takim kolejnym wspólnym wspólnym bohaterem - Czechem, który walczył w polskim dywizjonie, który został odznaczony przez gen. Sikorskiego krzyżem Virtuti Militari, równocześnie pozostając pozostając Czechem i czeskim patriotą.

Josef František to postać wręcz skrojona idealnie pod film - nie dość, że był najbardziej skutecznym pilotem Dywizjonu 303, to także był osobą o mocnym charakterze - krnąbrnym, ale jednak wyrazistym.

Tak. Zdecydowanie miał trudny charakter, co zresztą miało wpływ na jego konflikt z czechosłowackimi przełożonymi. Potem miał zresztą także konflikty z polskimi oficerami. Miał trudną osobowością i duże problemy z niesubordynacją, co jak wiadomo w wojsku nie jest mile widziane. Z drugiej strony to właśnie dzięki temu powstał pewien mit romantycznego, samotnego wilka, jak mówi tytuł filmu. Wspomnę jeszcze o twórcach - ten film - "dokudrama", czyli fabularyzowany film dokumentalny - powstał dzięki temu, że zabrał się za niego wspaniały młody czeski reżyser Ondřej Veverka, który miał na swoim koncie już kilka filmów dokumentalnych o historii, przede wszystkim historii z okresu II wojny światowej. Także ten temat znalazł się w dobrych rękach. 

Kiedy odbędzie się premiera filmu w Czechach?

Pokazy przedpremierowe odbędą się jutro, w rodzinnej wiosce Josefa Františka, gdzie żyli jego rodzice - w Otaslavicach na Morawach Północnych. Oficjalna premiera odbędzie się w Pradze [27 sierpnia - przyp. red.], na której będzie całkiem liczne grono osób, również najwyżsi przedstawiciele czeskich władz. Także wydaje się, że będzie to całkiem spore wydarzenie. Dzięki temu przedstawimy też Czechom kawałek historii Polski.

Fakt że był prawdopodobnie najskuteczniejszym pilotem RAF w czasie bitwy o Anglię powoduje, że wzbudziło to całkiem duże zainteresowanie wśród Czechów. Sam jestem ciekaw odbioru, bo ten film w żaden sposób nie kryje elementów konfliktu Josefa Františka z czechosłowackimi organami wojskowymi. Te momenty, kiedy wdaje się w ostry konflikt i wybiera armię polską zamiast czeskich sił na uchodźstwie, jest mocno zaakcentowany, podobnie jak jego rozgoryczenie z powodu bierności armii jego kraju w 1938 i 1939 roku, ale w centrum uwagi filmu jest sam František. I właśnie ten jego trudny charakter.

Dzięki temu filmowi Czesi będą też mieli okazję poznać nieco historię Polski w trakcie II wojny światowej?

Film bardzo szczegółowo pokazuje kampanię wrześniową 1939 roku. Musimy pamiętać o tym, że Josef František nie tylko trafił do Dywizjonu 303, ale był także polskim żołnierzem już od lipca 1939 r. Był jednym z uciekinierów z Czechosłowacji, która od marca 1939 r. była w całości okupowana przez Niemców. Wtedy właśnie został polskim lotnikiem. Był szkolony w Dęblinie i to właśnie tam zastała go II wojna światowa. Był jednym z pierwszych w Czechów, którzy włączyli się do II wojny światowej - w mundurze polskiego lotnika, latając na polskich maszynach. Ten temat również został poruszony. Czesi oczywiście są bardzo dumnym narodem inżynierów, więc nie omieszkali podkreślić wyższej jakości czeskich samolotów nad polskimi maszynami. Ale warto dodać, że ten element został pokazany przy użyciu oryginalnego samolotu z Muzeum Lotnictwa w Krakowie, które było partnerem produkcji. Zresztą jak komentuje w filmie František: "co z tego, że mieliśmy lepsze samoloty, skoro nie pozwolili nam walczyć". W każdym razie w filmie Czesi otrzymują bardzo intensywny obraz września 1939 roku oraz okrucieństwa niemieckiej napaści na Polskę, co nieczęsto pojawia się w czeskiej kulturze masowej. Dla mnie to też jest bardzo ważny i wartościowy element tego dzieła. W filmie pojawia się także motyw sowieckiej napaści, bo również z Sowietami w pewnym momencie wdał się w konflikt Josef František. Ten film nie tylko więc przywraca w Czechach pamięć o wspólnym bohaterze, ale również opowiada o historii Polski. Dzięki temu Czesi dowiadują się także o Dywizjonie 303 jako najskuteczniejszym dywizjonie RAF. Jedną z najważniejszych postaci w filmie jest Witold Urbanowicz, dowódca "303", którego zresztą gra polski aktor. Język polski pojawia się więc w filmie. 

Nawiążę tutaj do niektórych oburzonych głosów, które się pojawiły w Polsce. Zawsze można było nakręcić polski film o Josefie Františku i wtedy pewnie niektóre akcenty zostałyby bardziej wzmocnione. Wiadomo, że Czesi prezentując swojego bohatera będą przede wszystkim chcieli przemówić do swojej rodzimej publiczności. Natomiast to nie jest film, który by ten jego polski wątek wymazywał. Wręcz przeciwnie - jest on bardzo mocno zaakcentowany. Ten polski okres był najważniejszym rokiem życia Františka, czyli ucieczka do Polski, rozpoczęcie służby w polskim wojsku, aż do śmierci w październiku 1940 roku. Jest to jednak film czeski, choć z niewielkim wsparciem ze strony Polski.

I tutaj niestety muszę powiedzieć, że liczyłem - jako osoba od początku zaangażowana w ten projekt - na większe wsparcie polskich instytucji publicznych, Z wyjątkiem Instytutu Polskiego i Ambasady RP w Pradze, które wsparły projekt w ramach swoich skromnych możliwości. Merytorycznie pomagał też Instytut Pamięci Narodowej, Muzeum w Dęblinie oraz Narodowe Archiwum Filmowe. Wydaje mi się, że zmiana władz spowodowała również zmianę akcentów na to, co warto, a czego nie warto wspierać. Na przykład jeżeli chodzi o polskie spółki skarbu państwa, to tematy historyczne zeszły na dalszy plan. Także ogólnie współpraca polsko-czeska, czy szerzej współpraca z regionem V4 i Trójmorza, zeszła na plan dalszy. 

Nawiązując do ostatnich doniesień z Polski na temat promowania wizerunku kraju przez obecny rząd, zdaje się że to właśnie tego typu inicjatywy lepiej budują naszą markę niż te oparte na raportach tworzonych przez AI. 

Marka Polska to jest temat na osobną dyskusję, ale myślę, że właśnie podkreślanie wspólnych bohaterów i i opowiadanie w TAKI sposób Czechom o polskiej historii i o pewnej wspólnocie losów - miejmy nadzieję, że też wspólnocie losów w przyszłości - jest dobrym sposobem, jak tę polską markę promować, niekoniecznie korzystając ze sztucznej inteligencji ale raczej z autentycznych zasobów wspólnego dziedzictwa. 

Na koniec lekko prowokacyjne pytanie. Czy uważa pan, że Josef František jest bardziej bohaterem czeskim czy polskim?

Rzeczywiście w polskich w mediach społecznościowych pojawiły się takie deklaracje, że Josef František uważał się za Polaka, co wydaje mi się zdecydowanie zbyt mocnym postawieniem sprawy. Faktycznie - zginął jako polski żołnierz, jest pochowany na polskim cmentarzu pod polskim orłem. Tym niemniej jego związki z Polską trwały, tak jak wspomniałem, łącznie ok. 14 miesięcy. Języka polskiego zaczął się uczyć w wakacje tuż przed wybuchem II wojny światowej. Oczywiście jego decyzja o tym, żeby służyć w wojsku polskim, a potem pozostać w nim również w Wielkiej Brytanii, była decyzją świadomą. Wynikało to, jak już wspomnieliśmy, z ostrego konfliktu między nim a oficerami armii czechosłowackiej na uchodźstwie. Rzeczywiście kilkukrotnie określał sam siebie jako Polaka, jednak mówił w ten sposób, gdyż nie chciał być przekierowany do czechosłowackiej jednostki i czuł się związany z polskimi towarzyszami broni. To nie oznacza, że w jakiś sposób wypierał się swojego pochodzenia i że nie był czechosłowackim patriotą. Zarówno źródła, jak i apokryfy związane z historią dywizjonu 303 są całkowicie jednoznaczne i robienie z niego na siłę Polaka, w sensie narodowościowym, jest strzelaniem sobie w stopę. O wiele ciekawsza jest historia Czecha, który walczył w polskim mundurze, pozostając Czechem. A dla nas bardziej wartościowa dla promocji polskiej marki niż szarpanie się o to czy Josef František uważał się bardziej za Czecha niż za Polaka. To jest podejście, które określiłbym jako niegodne 40-to milionowego narodu, który chciałby być liderem regionu.

Dziękuję za rozmowę

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.