Bohater, zbrodniarz czy wampir? Prawdziwy Drakula i jego rządyBohater, zbrodniarz czy wampir? Prawdziwy Drakula i jego krwawe rządy

Drakula kojarzy się dziś jednoznacznie z wampirami. Powieść irlandzkiego pisarza Brama Stokera z końca XIX wieku zyskała gigantyczną popularność i dziś nadal jest ważnym elementem europejskiego dziedzictwa kulturowego. Tytułowy hrabia Drakula dzielił jednak nazwisko z prawdziwą postacią. Nie miał z nią wiele wspólnego – poza zamiłowaniem do krwi.
Drakula kojarzy się dziś jednoznacznie z wampirami. Powieść irlandzkiego pisarza Brama Stokera z końca XIX wieku zyskała gigantyczną popularność i dziś nadal jest ważnym elementem europejskiego dziedzictwa kulturowego. Tytułowy hrabia Drakula dzielił jednak nazwisko z prawdziwą postacią. Nie miał z nią wiele wspólnego – poza zamiłowaniem do krwi.
Syn smoka
Mało wiemy o wczesnym dzieciństwie Włada III. Nie wiemy do końca kiedy się urodził, ale najprawdopodobniej miało to miejsce między 1428 u 1431 rokiem. Być może urodził się w Transylwanii, w której po 1429 osiadł jego ojciec, ale nawet jeśli tak było, to – wbrew temu, co spopularyzowała książka Stokera – jego związki z tą ziemią, która była wtedy częścią królestwa Węgier, nie były zbyt silne.
Jego ojcem był Wład II, nieślubny syn Mirczy Starego, hospodara (księcia) wołoskiego. Jako młody człowiek, był członkiem dworu króla Węgier i cesarza Zygmunta Luksemburskiego. Ten przyjął go do Zakonu Smoka. Był to elitarny zakon rycerski, którego członkowie rekrutowali się z najważniejszej arystokracji i monarchów, który miał walczyć z przeciwnikami chrześcijaństwa – głównie z Imperium Osmańskim. Wład II był z tego tak dumny, że przyjął przydomek Drakul – co po rumuńsku oznaczało smoka. Jego syn miał potem przyjąć przydomek Drakula – syn smoka. Ich ród zwano od tego czasu Drakulesti.
Sztuka równowagi
Wołoszczyzna była wtedy małym księstwem o wyjątkowo paskudnym położeniu geograficznym. Była wbita między chrześcijańskie Węgry i ziemie kontrolowane przez Turków. Cała sztuka rządzenia nią sprowadzała się do umiejętnego balansowania między tymi potęgami. Wład II nie był tu wyjątkiem. W 1436 udało mu się objąć nad nią władzę ze wsparciem Węgier, ale po śmierci Zygmunta, kiedy jego pozycja osłabła, od razu udał się do osmiańskiego sułtana Murada II i złożył mu hołd. Gdy jednak skontaktował się z nim Janos Hunyady, ówczesny hospodar Transylwanii, który już wtedy był jednym z bardziej wpływowych węgierskich szlachciców, władca po raz kolejny zmienił stronę.
Na prośbę Hunyady’ego Wład II wziął udział w zwycięskiej krucjacie przeciwko atakującym Transylwanię Turkom. Wkrótce potem wściekły sułtan wezwał go do Adrianopola, swojej ówczesnej stolicy, by dowiódł swej wierności. Niektóre źródła podają, że zwabił go pod pretekstem zwykłej narady wojennej i ta wersja jest bardziej przekonująca, bo Wład zabrał ze sobą swoich synów, Włada III i jego młodszego brata Radu. Tron powierzył tymczasowo swojemu pierworodnemu, Mircei. Po dotarciu cała trójka została aresztowana. Mircea, mając całą rodzinę w tureckiej niewoli, siłą rzeczy musiał zbliżyć się znów do Imperium. To nie spodobało się Hunyadiemu, który obalił nastoletniego władcę i zainstalował swoją marionetkę, ich kuzyna. Turcy wypuścili Włada i pomogli mu odzyskać władzę, ale jego synowie zostali jako zakładnicy.
Bycie zakładnikiem na średniowiecznym dworze, jeśli pominie się ciągłą groźbę śmierci, nie było najgorszym losem. Takiemu zakładnikowi można było bowiem w przyszłości pomóc w zdobyciu tronu, zdobywając cennego sojusznika, jeśli tylko dobrze wspominał swoją niewolę. Drakula kontynuował na dworze sułtana swoją rycerską edukację, ucząc się nawet walki i dowodzenia, ale nauczył się także płynnie mówić po turecku. W przeciwieństwie do młodszego brata, który był uwielbiany przez wszystkich i zaprzyjaźnił się z synem sułtana Mehmedem II, Drakula był krnąbrnym nastolatkiem i często spotykały go za to surowe kary.
Pobyt na dworze sułtana mógł jednak także w inny sposób, niż jego późniejsza legendarna nienawiść do Turków, wpłynąć na jego życie. To właśnie tam miał spotkać się z wyjątkowo brutalną metodą egzekucji, jaką było nabijanie na pal. Zaostrzony i nasmarowany tłuszczem drewniany pal wbijano skazanemu przez odbyt, a następnie stawiano w pionie, by pod wpływem ciężaru jego ciała wbijał się coraz głębiej. To była skrajnie brutalna metoda egzekucji, w której skazany często umierał dopiero po wielogodzinnych męczarniach. Drakula miał sprawić, że usłyszy o niej cała Europa.
Pochłonęła go zemsta
Gdy jego ojciec po raz kolejny podpadł Hundyady’emu, ten wsparł kolejnego pretendenta do tronu, Władysława II. Jego ludzie zamordowali Mirceę – według legendy wypalili mu oczy rozgrzanym żelazem i zakopali go żywcem w grobie – i ojca, który próbował uciec z Targoviste, ale nie zdążył. Drakula, dowiedziawszy się o tym, zaprzysiągł im zemstę. Jego pobyt na dworze sułtana miał zagwarantować wierność jego ojca – w czym skądinąd zawiódł, bo ten w międzyczasie zdążył wziąć udział w kolejnej krucjacie – więc po jego śmierci dalsze trzymanie Drakuli nie miało większego sensu. Ruszył do domu, by zdobyć należny mu tron.
Turcy być może nie wierzyli zbyt mocno, że mu się to uda, bo dali mu do dyspozycji raczej skromne siły. Drakula poczekał jednak, aż Władysław II ruszy ze swoim wojskiem na kolejną krucjatę Hunyady’ego. Bez większego trudu zdobył Targoviste, stolicę Wołoszczyzny, i kazał swoim ludziom zaczaić się na Władysława II w pobliżu granicy, by pojmać go, gdy będzie wracał. Krucjata okazała się nieudana, ale Władysław II w jakiś sposób dowiedział się o planie Drakuli i poczekał, aż dołączą do niego resztki jego wojsk. Wystarczyły, by wypędzić Drakulę z kraju.
Po tej porażce Węgry były osłabione, a Władysław II coraz szerzej uśmiechał się do sułtana. Bojąc się o swoje bezpieczeństwo, Drakula uciekł do Mołdawii, na dwór Bogdana II, z którym był spokrewniony. Tam zaprzyjaźnił się z jego synem Stefanem, który później miał dostać przydomek Wielki. W przyszłości Drakula miał pomóc mu w odzyskaniu trony Mołdawii. Zanim jednak do tego doszło, sam musiał najpierw odzyskać tron. Gdy Bogdan II został zamordowany, uciekł ze Stefanem do Transylwanii, a następnie do saksońskich kolonii, które dały mu schronienie. Saksonów sprowadzano tam, kusząc niskimi podatkami, bo mieli wielu zdolnych rzemieślników.
Krwawa uczta
Okazja miała nadarzyć się wkrótce. Hunyady zaniepokoił się umizgami Władysława II do Imperium Osmiańskiego i gdy ten wysłał delegację, by pogratulować nowemu sułtanowi, Mehmedowi II – który w niedalekiej przyszłości miał zdobyć Konstantynopol – Węgier postanowił, że przyszła pora na wymienienie go na kogoś innego – tym bardziej, że nowy sułtan szykował się do ataku na Belgrad, którego zdobycie otwarłoby mu drogę na Budę. Uznał, że Drakula będzie najlepszym kandydatem. On wiedział zapewne, że to Hunyady odpowiada za śmierć jego rodziny, ale być może uznał, że lepszej okazji już nie będzie – i z pomocą Węgrów udało mu się odzyskać tron. Według legendy przed walną bitwą wyzwał Władysława II i pokonał go w honorowym pojedynku jeden na jednego.
Drakula znów był władcą, ale jego władza nie miała zbyt silnych podstaw. Na Wołoszczyźnie wielkie wpływy mieli bojarowie, miejscowa arystokracja. To oni wybierali władcę i, gdy im czymś podpadł, potrafili zmienić go na kolejnego pretendenta. Drakula postanowił więc dokonać demonstracji siły. Według legendy zaprosił ok. 200 bojarów, razem z rodzinami, na wielkanocną ucztę. Nie spodziewali się niczego złego – swoich wrogów Drakula już dawno wyprawił na tamten świat. W trakcie uczty poprosił ich, by wymienili wszystkich książąt, którym służyli. To była długa lista i Drakula w ten sposób pokazał im, jak bardzo są niestali. Po uczcie kazał ich aresztować. Starsi bojarzy i ich żony zostali nabici na pale ustawione pod murami. Młodsi i ich dzieci zostali zabrani do zrujnowanego zamku Arges. Tam Drakula kazał im go odbudować, a wielu z nich zmarło od ciężkiej, niewolniczej pracy. Drakula zbudował i wyremontował wiele twierdz, w tym tę, która dała początek Bukaresztowi, dzisiejszej stolicy Rumunii.
Nawet współczesnych szokowało jego okrucieństwo.
Bojarowie nie byli jego jedynymi ofiarami. Bardzo nie podobało mu się to, że transylwańscy Saksonowie dają schronienie jego wrogom i wspierają bojarów, którzy są mu niechętni. Nie podobało mu się także to, że regularnie przekradali się przez granicę Wołoszczyzny, nie płacąc ceł. Efektem były regularne, krwawe najazdy na ich kolonie. Miał z nich porywać mieszkańców, by potem nabić ich na pal.
Drakula nie tolerował także przestępczości. Pod jego rządami nawet względnie małe przestępstwa, jak drobne kradzieże czy krzywoprzysięstwo, karał brutalną śmiercią. Miało mu się także zdarzać karać w ten sposób całe wioski, jeśli przestępstwa z nich były zbyt częste. Efektem tego drakońskiego podejścia miało być to, że Wołoszczyzna pod jego rządami stała się wyjątkowo bezpieczna. Drakula miał to zademonstrować poddanym, zostawiając szczerozłoty kubek przy jednym ze źródeł wody w Targoviste. Każdy mógł z niego pić – ale skradziono go dopiero dzień po jego śmierci.
Problem z okrucieństwem Draculi jest taki, że w swoim życiu narobił sobie wielu wrogów – i większość tego, co o nim wiemy, wiemy od nich. Jego konflikt z Saksonami sprawił na przykład, że po wynalezieniu druku w Niemczech zaczęto drukować opisujące je ulotki, które szybko zdobyły ogromną popularność – bo zamiłowanie do horrorów nie jest współczesnym wynalazkiem. To właśnie z nich wywodzi się przekonanie, że lubił śniadać w towarzystwie wijących się na palach ofiar, maczając chleb w ich krwi. Także legenda o tym, że zapraszał na uczty niepożądane osoby – chorych, szaleńców, włóczęgów itp. - by spalić ich żywcem razem z budynkiem, zdaje się być elementem jego czarnej legendy. Faktem jest natomiast to, że mamy dość świadectw od osób mu obojętnych, a nawet jego sojuszników, by wiedzieć, że już za życia słynął z wyjątkowego okrucieństwa. Biorąc pod uwagę czas i miejsce w których żył, to był wielki „wyczyn”.
Chciał im pomóc w dochowaniu zwyczajów
Drakula był wasalem sułtana, ale w pewnym momencie – nie wiemy kiedy – odmówił przekazywania mu corocznego trybutu, który obejmował nie tylko złoto, ale też młodych chłopców, których wcielano do janczarów. Według legendy sułtan wysłał na jego dwór dyplomatów, by spytali go czego nie dopełnia swoich obowiązków. Drakula miał zażądać, by okazali mu szacunek, zdejmując turbany. Wyjaśnili mu, że to nie są kapelusze i zwyczaj i religia zakazuje im zdjęcia ich przed kimkolwiek. Drakula miał odpowiedzieć, że rozumie to i szanuje, i że pomoże im dochować zwyczaju. A następnie rozkazał swoim sługom, by przybili im turbany do głów żelaznymi gwoździami.
Ten incydent nie wywołał otwartej wojny, ale napięcia z Imperium były już wcześniej bardzo poważne. Sułtan wysłał dwóch swoich wpływowych ludzi, by spotkali się z nim w jednej z granicznych twierdz na rozmowach. To była oczywiście pułapka, ale Drakula był zbyt sprytny, by dać się tak podejść. Gdy Turcy okrążyli jego rzekomy oddział, on sam zaatakował ich z zaskoczenia i obaj słudzy wkrótce potem stracili życie. Następnie przebrał swoich ludzi w tureckie stroje i ruszył z nimi do tej twierdzy, gdzie płynnym tureckim zażądał otwarcia bramy. Gdy to zrobiono, wdarł się do środka i szybko ją zdobył, wykorzystując ją później jako bazę wypadową do napaści na wioski i miasta po tureckiej stroni Dunaju. W liście do króla Węgier Macieja Korwina chwalił się tysiącami Turków i Bułgarów, których zamordowali jego ludzie.
Mehmed II nie mógł tego zignorować i wkrótce w stronę Wołoszczyzny ruszyła armia niewiele mniejsza od tej, która zdobyła Konstantynopol. Ruszył z nią także Radu, który prawdopodobnie miał go zastąpić na tronie. Drakula wiedział doskonale, że nie pokona ich w otwartej bitwie. Zdecydował się więc na taktykę spalonej ziemi. Niszczył uprawy i wszystko, co mogłoby się przydać Turkom. Zatruwał też studnie i źródła wody. To było dla Turków szczególnie niszczące, bo lato było wyjątkowo upalne. Nękał ich atakami z zaskoczenia, przez co co wieczór musieli stawiać strzeżone obozy. Podjął też próbę porwania sułtana. Razem ze swoimi ludźmi wszedł do jego obozu. Byli przebrani za Turków i znali hasła dzięki torturowanym jeńcom. W ciemności pomylili jednak namioty i zabili jedynie dwóch jego doradców, a Turcy otrząsnęli się z zaskoczenia, zmuszając ich do ucieczki.
Obronił kraj, ale też go zrujnował.
Gdy wycieńczeni upałem, pragnieniem i ciągłymi atakami Turcy dotarli w końcu do Targoviste, w mieście nie było żywej duszy. Pod jego murami przywitał ich jednak makabryczny widok. Tysiące palów, ciągnące się kilometrami. Na każdy z nich był wbity Turek, zwykle już w dość zaawansowanym stopniu rozkładu. Ten widok ich zszokował i sprawił, że wola walki opuściła ich do końca. Wkrótce potem sułtan nakazał odwrót.
Powstrzymanie tureckiej inwazji sprawiło, że Drakula został bohaterem chrześcijańskiego świata. Sposób w jaki to zrobił sprawił jednak, że Wołoszczyzna była zrujnowana, a wrogowie, których nie zdążył zabić, coraz śmielej podnosili głowy. Król Węgier bał się, że doprowadzi do otwartej wojny z Turkami, więc w listopadzie 1462 roku rozkazał go porwać i uwięzić. Miał spędzić 14 lat w Wyszehradzie, ale niewiele wiemy o tej niewoli. Pewnie nie była zbyt dotkliwa, bo w jej trakcie ożenił się z kuzynką króla. W końcu król uznał go za księcia Wołoszczyzny, ale nie chciał mu pomóc w odbiciu tronu, więc Drakula zamieszkał na jakiś czas w Peszcie.
Okazja do odbicia tronu pojawiła się w 1476 roku, gdy Mehmed II dokonał inwazji na Mołdawię. Drakula dołączył do idących jej na odsiecz wojsk, by przy okazji odbić swój tron. Tym razem jednak powinęła mu się noga.
Nie wiemy do końca jak umarł Drakula. Najprawdopodobniej stało się to w bitwie pod Snagov, gdzie stał się z przeważającymi siłami wroga. Według jednej relacji miał być zabity przez swoich własnych ludzi, gdy w ramach jakiegoś podstępu znów przebrał się za Turka, a oni go nie rozpoznali. Według innej padł ofiarą tureckich skrytobójców. Jego odcięta głowa miała zostać wysłana do sułtana, ale nie wiemy, gdzie spoczęła reszta jego doczesnych szczątek. Według legendy pochowano je w klasztorze w Snagov, który za życia szczególni intensywnie wspierał, ale kiedy dokonano wykopalisk, w jego rzekomym grobie znaleziono jedynie końskie kości.
Dziś na zachodzie słowo Drakula znacznie bardziej kojarzy się z wampirem z powieści Stokera niż z historycznym władcą. Powieści, której skądinąd nie zainspirował – z notatek autora wiemy, że dowiedział się o jego istnieniu już w trakcie prac nad swoją książką i po prostu spodobał mu się jego przydomek. Zupełnie inaczej jest w Rumunii, gdzie niemal od początku był traktowany jako bohater narodowy. Szczególnie popularny zrobił się w XIX wieku, jako symbol walki o niepodległą Rumunię, ale nawet dziś jego portret wisi w rumuńskim parlamencie. Rumuni mają też tendencję do tłumaczenia jego wyjątkowego okrucieństwa czasami, w jakich żył i okolicznościami, w jakich władał.
