BARTOSZ STARĘGOWSKI. Jazda kozacka lubo też pancerni
BARTOSZ STARĘGOWSKI. Jazda kozacka lubo też pancerni. Rzecz o najbardziej uniwersalnej jeździe doby staropolskiej

Skoro już o uzbrojeniu mowa, należy zauważyć, że jazda pancerna miała go zdecydowanie pod dostatkiem.
Polskie formacje kawaleryjskie zaciągu narodowego stanowią po dziś dzień doskonałą wizytówkę staropolskiej sztuki wojennej. Oczywiście prym wiedzie w tym słynna husaria, ale nie można również zapominać o innych formacjach, jak jazda kozacka, zwana później pancernymi.
Początków tej formacji można by doszukiwać się wśród oddziałów istniejących na przełomie XV i XVI w. Mamy wówczas tylko dwa typy jazdy: ciężką i lekką. Do tej pierwszej zaliczali się ciężkozbrojni kopijnicy-rycerze, których w przyszłości zastąpiła husaria. Do drugiej kategorii zaliczano strzelców konnych. Za upatrywaniem w nich protoplastów późniejszej jazdy pancernej można uznać podobny rodzaj uzbrojenia, zadania wypełniane na polu bitwy czy też określenie „equi sagittari”, którym określano strzelców konnych, a później przez pewien czas również jazdę kozacką. Jako uzbrojenie ochronne strzelcy konni nosili napierśniki, rzadko pełny kirys, a czasem w ramach oszczędności dysponowali jedynie kolczugą lub koszulką kolczą. Ich głowę ochraniał hełm w postaci łebki lub kapalina, ale z czasem upowszechnił się bardziej wygodny kaptur kolczy. Podstawowym uzbrojeniem bojowym był samostrzał, czyli kusza, korzystali również z mieczy, a później szabli. W czasie bitwy, ustawieni na skrzydłach ciężkozbrojnych kopijników, razili nieprzyjaciela z broni strzeleckiej, by przerzedzić jego szeregi i osłabić przed szarżą swoich ciężko opancerzonych współtowarzyszy. Oprócz tego zapewniali osłonę podczas odwrotu oraz wykorzystywano ich do przeprowadzania zwiadu i zaplanowanych prowokacji.
