Wykonaliśmy kolejny krok w budowaniu programu rolnego PiS Wykonaliśmy razem z rolnikami kolejny krok w budowaniu programu rolnego PiS

W sobotę w miejscowości Zdania w gminie Dobryszyce w powiecie radomszczańskim w województwie łódzkim, odbyła się druga już Konwencja Rolna Prawa i Sprawiedliwości, będąca ważnym krokiem na drodze budowania programu rolnego na jesienne wybory w 2027 roku.
Program ten tworzą nie tylko eksperci, posłowie naszej partii zajmujący się rolnictwem, ale także rolnicy, stąd konwencje te odbywają się w gospodarstwach rolnych, a ich ważną częścią składową, są debaty z udziałem rolników, którzy z jednej strony mówią o aktualnych problemach związanych z produkcja rolniczą, ale także przedstawiają własne propozycje programowe.
Wczorajsza debata obyła się u rolnika zajmującego się przede wszystkim produkcją warzyw, jego zdaniem poważnym utrudnieniem dla tego rodzaju gospodarstw jest wręcz nieprawdopodobna biurokracja i konieczność dokumentowania każdej czynności związanej z uprawą warzyw, co później skrzętnie kontrolują urzędnicy kilku inspekcji i agencji funkcjonujących wokół rolnictwa.
Na konwencji wystąpili prezes PiS Jarosław Kaczyński, nasz kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek, byli wiceministrowie rolnictwa, Anna Gębicka i Krzysztof Ciecióra, także ja z krótkim omówieniem unijnego budżetu na lata 2028-2034 i jego negatywnymi skutkami dla Wspólnej Polityki Rolnej, w tym polskiego rolnictwa, a także był minister rolnictwa Robert Telus, który poprowadził debatę z rolnikami. Bardzo ważną częścią konwencji było przedstawienie 7 zamierzeń w ramach tzw. Pakietu Deregulacyjnego: rolnik ma prawo produkować na wsi, paliwo rolnicze od razu taniej, najpierw naprawa ewentualnie dopiero później kara, koniec rejestrologii i papierologii, rolniczy handel detaliczny 2.0., Bruksela nie wymaga, Polska nie wprowadza. W tej pierwszej sprawie mamy już projekt ustawy, który zostanie złożony do laski marszałkowskiej jeszcze w tej kadencji Sejmu, bowiem coraz częściej zdarzają się sytuacje, kiedy rolnicy natrafiają na przeszkody administracyjne uniemożliwiające rozwój ich gospodarstw.
Rolnik ma prawo prawo produkować na wsi, bo wieś to od wieków miejsce produkcji żywności, czasami ta działalność jest związana z pewnymi uciążliwościami dla innych mieszkańców, ale każda osoba osiedlająca się na wsi, musi to po prostu przyjąć do wiadomości. Proponowana przez PiS ustawa ma właśnie to rolnikom zagwarantować, oczywiście rolnik musi przestrzegać zapisów obowiązującego prawa w tym: budowlanego, ochrony środowiska, czy prawa regulującego produkcję żywności, ale instytucje, agencje i urzędy związane z rolnictwem, powinny być nastawione na pomoc rolnikom, a nie na ich „prześladowanie”. Rolnicy coraz częściej podkreślają, że są traktowani przez te instytucje i urzędy w taki sposób, że czują się właśnie wręcz „prześladowani”, a przecież to oni gwarantują bezpieczeństwo żywnościowe, które jest równie ważne jak bezpieczeństwo militarne, energetyczne, czy zdrowotne.
Uczestnicząc w tej konwencji przedstawiłem zagrożenia wynikające z nowego unijnego budżetu przygotowywanego na lata 2028-2034, bardzo niekorzystnego dla europejskiego, w tym polskiego rolnictwa, mimo tego, że przygotowywał go komisarz z Polski Piotr Serafin, zresztą najbliższy współpracownik Donalda Tuska, gdy tej był przewodniczącym Rady Europejskiej w latach 2014-2019. Po pierwsze unijne środki dla polskich rolników mają być znacznie mniejsze, niż obecnie, na razie zostały określone na poziomie tylko 3,5 mld euro rocznie (obecnie to ok 5 mld euro), czyli są mniejsze, aż o ponad 6 mld zł rocznie, co więcej mają być uzależnione od tzw. praworządności. Można więc sobie wyobrazić sytuację, że KE będzie forsowała jakieś rozwiązania prawne, na które polski rząd nie będzie chciał się zgodzić (np. legalizację małżeństw homoseksualnych), a to spowoduje zablokowanie środków na dopłaty bezpośrednie.
Po drugie środki na rolnictwo znalazły się w jednym „worku” ze środkami na politykę spójności, czy środkami dla samorządów, co oznacza, mówiąc w uproszczeniu, rywalizację o środki pomiędzy rolnikami, którzy chcą budować obory, a samorządami województw, które chcą budować opery. Wreszcie po trzecie, oznacza to uderzenie we wspólnotowy charakter WPR, która do tej pory z jednej strony zakładała podobne wsparcie z unijnego budżetu wszystkich unijnych rolników, z drugiej ochronę wspólnego rynku przed produkcją rolną pochodzącą z krajów trzecich. Przy znacznie mniejszym poziomie wsparcia rolników, niż od tej pory z unijnego budżetu, zamożniejsze kraje będą starały się wesprzeć rolników większymi środkami z budżetów krajowych , na co nie będzie zapewne stać mniej zamożnych krajów, takich jak Polska. Temu towarzyszy coraz słabsza ochrona unijnego rynku przed napływem produktów rolnych z krajów trzecich, czego potwierdzeniem są kolejne umowy handlowe zawierane przez UE, takie jak z krajami Mercosur, albo Ukrainą, których rolnictwo nie musi spełniać wszystkich wymogów obciążających unijnych rolników, a więc ma znacznie niższe koszty produkcji i tym samym ogromne przewagi konkurencyjne.
Ważną częścią konwencji była debata z młodymi rolnikami, którzy mówili o obciążeniach biurokratycznych, warunkach jakie muszą być spełnione, aby młodzi ludzie chcieli przejmować gospodarstwa po rodzicach, konieczności obniżenia kosztów w rolnictwie, nowej polityce kredytowej dla rolników, a nawet pomysłach na promocje polskiej żywności za granicą. Niektóre z tych pomysłów zostaną przyjęte do programu Prawa i Sprawiedliwości, bo realistyczny program rolny może powstać tylko z udziałem rolników i to głównie tych z młodego pokolenia, którzy przejęli gospodarstwa po rodzicach i chcą je dalej rozwijać, mimo dużych przeciwności, szczególnie w ostatnich trzech latach. Bardzo udana konwencja rolna, ciesząca się ogromnym zainteresowaniem rolników, którzy w większości w tym roku znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji w związku z bardzo niskimi cenami skupu płodów rolnych ( często na poziomie sprzed 20 lat) i wyjątkowo wysokimi cenami środków do produkcji takich jak nawozy czy paliwo i mają ogromną nadzieję, że powrót do władzy Prawa i Sprawiedliwości spowoduje, także powrót znacznie lepszej polityki rolnej, której przecież doświadczali w latach 2015-2023.
