USA chcą ochronić swoje firmy przed zielonymi regulacjami UEWładze amerykańskie chcą ochronić swoje firmy przed unijnymi nakazami raportowania zrównoważonego rozwoju. Po prostu nie będą one uznawane

Amerykanie odrzucają unijną dyrektywę z lipca ubiegłego roku, która nakazuje firmom raportowanie o postępach we wdrażaniu działań proklimatycznych, zielonej transformacji i ochronie praw człowieka.
Amerykanie odrzucają unijną dyrektywę z lipca ubiegłego roku, która nakazuje firmom raportowanie o postępach we wdrażaniu działań proklimatycznych, zielonej transformacji i ochronie praw człowieka. Dyrektywa UE zezwala na nakładanie grzywien w wysokości do 5 procent rocznych globalnych przychodów firmy. Nawet w Europie wywołuje ona wiele kontrowersji, gdyż wiąże się ze znaczącymi obciążeniami nie tylko kadrowymi ale i finansowymi. A za niewykonanie przepisów grożą wysokie kary.
Zniewaga dla suwerenności USA
Od początku, gdy nowe przepisy znajdowały się na etapie przygotowań i zatwierdzenia w unijnych instytucjach, wzbudziły wiele obaw za Atlantykiem. Jednak pomimo apeli różnych środowisk poprzednia administracja, na czele z Joe Bidenem, realizująca własną agendę klimatyczną, nie widziała w tych regulacjach problemu dla amerykańskiego biznesu. Wraz z objęciem urzędu przez Donalda Trumpa sytuacja całkowicie się zmieniła, a senator Bill Hagerty z Komisji Bankowej ogłosił właśnie ustawę „PROTECT USA”, z której wynika, że nie będzie można zmusić amerykańskich firm z sektora m.in. rolnictwa, górnictwa i energetyki do przestrzegania unijnej dyrektywy ani innych zagranicznych przepisów dotyczących należytej staranności w zakresie zrównoważonego rozwoju. Mało tego – według portalu Impakter Business of Sustainbility – „firmy uwikłane w sprzeczne przepisy USA i UE mogą zostać ukarane grzywnami w wysokości do miliona dolarów”. Równocześnie USA nie będą uznawać żadnych wyroków (orzeczeń) sądów zagranicznych w odniesieniu przepisów ESG. Cytowany przez amerykańskie media Senator Hagerty uważa, że „amerykańskie firmy powinny podlegać prawu USA, a nie nieodpowiedzialnym prawodawcom w stolicach innych państw”. Jego zdaniem „ideologicznie motywowane nadmierne regulacyjne działania Unii Europejskiej są zniewagą dla suwerenności USA”.
