Surowce nadal w politycznej grze. Będzie zakaz dla ropy z RosjiSurowce nadal w politycznej grze. Komisja Europejska szykuje bezwzględny zakaz dla rosyjskiej ropy

Ostatnie dni nie były dobre dla władz w Brukseli, które liczyły na to, że do 24 lutego, czyli w czwartą rocznicę napaści Rosji na Ukrainę, zdołają ogłosić nie tylko 20. pakiet sankcji na Moskwę ale i ostateczne zatwierdzenie wielkiej pożyczki – 90 mld euro – dla tego ogarniętego wojną kraju. Tak się nie stało.
Ostatnie dni nie były dobre dla władz w Brukseli, które liczyły na to, że do 24 lutego, czyli w czwartą rocznicę napaści Rosji na Ukrainę, zdołają ogłosić nie tylko 20. pakiet sankcji na Moskwę ale i ostateczne zatwierdzenie wielkiej pożyczki – 90 mld euro – dla tego ogarniętego wojną kraju. Tak się nie stało. Na dodatek szefowa KE Ursula von der Leyen w czasie wizyty w Kijowie nie chciała wypowiadać się o dacie przystąpienia Ukrainy do Unii.
Od cichego sporu do otwartego konfliktu
Można tylko przypuszczać, że sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby urzędnicy unijni lepiej przewidzieli, jakie skutki przyniesie uszkodzenie (w wyniku rosyjskiego ataku) rurociągu Przyjaźń w rejonie Brodów na Ukrainie. To szlak (jeszcze z czasów Związku Radzieckiego), którym ropa rosyjska jest transportowana do naszych południowych sąsiadów. Do 27 stycznia (czyli do awarii) korzystały z niego Słowacja i Węgry. Mimo że władze w Kijowie przekonywały, że naprawa trwa, to jednak rząd w Bratysławie i w Budapeszcie w to nie uwierzyły. Wiktor Orban wręcz stwierdził, że zatrzymanie przesyłu ropy to próba szantażu politycznego. I wystąpił wspólnie z Robertem Fico do Komisji Europejskiej o interwencję, a gdy ta nie nastąpiła, z cichego sporu o tranzyt ropy zrobił się energetyczny konflikt z Kijowem.
