STANISŁAW KOCZOT. Kryzys, który czeka na finał
STANISŁAW KOCZOT. Kryzys, który czeka na finał. "Początek bardzo wyboistej drogi dla całego polskiego sektora finansowego"

Nagłe wyrwanie franka spod bezpiecznej kurateli SNB pokazało kredytobiorcom, jak ryzykowna może być to waluta. Wcześniej wiedza na ten temat też istniała, ale dopiero po 15 stycznia 2015 r. upowszechniła się na masową skalę.
Osiem lat temu Szwajcarski Bank Narodowy SNB porzucił politykę obrony minimalnego kursu wymiany euro na franka szwajcarskiego. Decyzja Szwajcarów wstrząsnęła rynkami finansowymi w całej Europie, a jej konsekwencje są odczuwalne w Polsce do dzisiaj.
Swoje postanowienie SNB ogłosił 15 stycznia 2015 r., w czwartek, czyli w takim momencie, kiedy rynki miały jeszcze dużo czasu, by na nią zareagować. I zareagowały: frank wzrósł o prawie 30 proc. w stosunku do euro, inwestorzy na rynku forex liczyli gigantyczne straty, a na forach społecznościowych błyskawiczną karierę robił termin „Francogeddon”. Notowania poszczególnych par walutowych z frankiem szwajcarskim zostały wstrzymane na kilkadziesiąt minut. W Polsce kurs franka wystrzelił z 3,5 zł do ponad 5,1 zł, by na koniec „ustabilizować się” na poziomie 4,31 zł. Decyzja Szwajcarów była całkowitym zaskoczeniem, gdyż zaledwie kilka dni wcześniej urzędnicy SNB opisywali pułap, na jakim frank miał być utrzymywany, jako „kamień węgielny” polityki banku centralnego, mający chronić rynek przed kryzysem.
