Renta wdowia? Kolejny kapiszon koalicji rządowej
Renta wdowia? Kolejny kapiszon koalicji rządowej. Emeryci dostaną wsparcie, które można nazwać co najwyżej jałmużną

Ostatnie propozycje rządu w sprawie renty wdowiej spotkały się z ostrą krytyką ze strony obywateli i komentatorów.
„Nie nazywajcie tego rentą wdowią, bo oszukujecie ludzi!!!! To jest dodatek socjalny dla najuboższych. Dziękujemy lewico. Nic nie potraficie załatwić jak obiecywaliście. NIC!!!!” – takie komentarze przeważają wśród osób, które zapoznały się z rządowym projektem dotyczącym świadczenia po zmarłym współmałżonku. Z dużej chmury spadł mały deszcz, a emeryci dostaną wsparcie, które można nazwać co najwyżej jałmużną, a na pewno nie rentą.
Ostatnie propozycje rządu w sprawie renty wdowiej spotkały się z ostrą krytyką ze strony obywateli i komentatorów. Projekt, który miał być krokiem w stronę realizacji obietnic wyborczych, okazał się zaledwie cieniem tego, czego oczekiwali Polacy. Obywatelski projekt, który trafił do Sejmu i pod którym podpisało się ponad 200 tysięcy osób zakładał, że renta wdowia ma wynieść 50 proc. uposażenia emerytalnego zmarłego współmałżonka, ale łączna suma świadczenia nie przekroczy trzykrotności przeciętnej emerytury. Oznaczało to, że dopiero emerytura na poziomie ok. 10 tysięcy złotych miesięcznie zablokuje możliwość ubiegania się o rentę. Co z tej propozycji zostało po tym jak za „spełnianie obietnic” zabrała się lewicowa część koalicji rządzącej?
