Przełomowy wyrok TSUE. Co to oznacza dla nas?Przełomowy wyrok TSUE. Co to oznacza dla nas?

Dojazd do pracy może być traktowany jak wykonywanie obowiązków służbowych i powinien zostać wliczony do czasu pracy – wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nie oznacza to jednak, że nowe zasady obejmą wszystkich pracowników. Kluczowe znaczenie ma sposób organizacji przejazdu oraz rola pracodawcy.
Kiedy dojazd staje się czasem pracy?
Sprawa rozpatrywana przez TSUE rozpoczęła się w Hiszpanii. Pracownicy przedsiębiorstwa zajmującego się pielęgnacją terenów zielonych codziennie spotykali się w wyznaczonym przez pracodawcę miejscu, skąd firmowym samochodem jechali na miejsce wykonywania obowiązków. Pracodawca zaliczał do czasu pracy jedynie przejazd w jedną stronę, odmawiając uwzględnienia drogi powrotnej. Wątpliwości w tej kwestii rozstrzygnął hiszpański sąd pracy, kierując pytanie prejudycjalne do TSUE.
Trybunał w wyroku z 9 października 2025 r. uznał, że zarówno przejazd do miejsca wykonywania obowiązków, jak i powrót mogą stanowić czas pracy, jeśli transport jest organizowany przez pracodawcę, a pracownik pozostaje w tym czasie do jego dyspozycji.
Dyrektywa o czasie pracy przewiduje jedynie dwie kategorie: czas pracy i czas odpoczynku. Nie istnieje odrębna kategoria „czasu podróży”. Jeżeli pracownik podczas przejazdu pozostaje do dyspozycji pracodawcy i nie może swobodnie dysponować swoim czasem, należy uznać, że wykonuje obowiązki służbowe.
- czytamy w Onet.pl
TSUE wskazał konkretne warunki
Samo korzystanie z firmowego transportu nie wystarczy, by przejazd został uznany za czas pracy. Według TSUE muszą zostać spełnione określone przesłanki.
Przede wszystkim podróż musi być elementem wykonywania obowiązków służbowych. To pracodawca powinien organizować transport, wyznaczać miejsce zbiórki, trasę, godziny przejazdu oraz zapewniać pojazd.
Trybunał zaznaczył, że nie ma znaczenia, czy podczas jazdy pracownik aktywnie wykonuje zadania. Nawet jeśli jedynie siedzi w samochodzie nadal pozostaje do dyspozycji pracodawcy.
Nie każdy skorzysta z nowych zasad
Orzeczenie nie oznacza, że każdy dojazd do pracy będzie od teraz wliczany do czasu pracy. Wyrok nie obejmuje zwykłych codziennych podróży z domu do stałego miejsca zatrudnienia i z powrotem.
Nie dotyczy także pracowników, którzy na co dzień pracują w jednej lokalizacji, a jedynie sporadycznie wyjeżdżają na spotkania służbowe.
Wyrok obowiązuje także w Polsce
Rozstrzygnięcie TSUE ma zastosowanie również w Polsce. Jest to zgodne z obowiązującymi przepisami Kodeksu pracy.
Zgodnie z nim czasem pracy jest okres, w którym pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub innym miejscu wyznaczonym do wykonywania obowiązków.
Wyrok TSUE jedynie doprecyzowuje, że w określonych okolicznościach do tej kategorii może zostać zaliczony również dojazd organizowany przez pracodawcę.
SC/onet.pl
