Polska powinna sprzeciwić się ETS 2. Słowacy już to zrobiliPolska powinna sprzeciwić się podatkowi od emisji. Słowacy już to zrobili. Roczne wydatki na ogrzewanie zwiększą się nawet o 2250 zł

"Zastosowano bowiem w czasie głosowania system większościowy zamiast jednomyślności".
Czy polski rząd będzie mieć tyle odwagi, co słowacki i nie wprowadzi podatku od emisji? Jeśli przyjmie unijne przepisy, wszyscy zapłacimy o wiele więcej za węgiel, gaz, olej opałowy do ogrzewania oraz paliwo do samochodów. Czasu na zastanowienie jest coraz mniej, bo tylko tydzień.
Do 25 września kraje członkowskie mają czas na wpisanie do swojego prawodawstwa przepisów dyrektywy nakładających specjalny podatek od emisji dwutlenku węgla na paliwa grzewcze i transportowe tak, by mógł być naliczany od stycznia 2027 roku. Rząd w Bratysławie już zapowiedział, że tego nie zrobi, a minister środowiska Tomáš Taraba stwierdził (cytowany przez portal Euractive), że „Słowacja nie wprowadzi na tym etapie podwyżek cen ogrzewania, benzyny lub oleju napędowego i wezwał Komisję do ponownego rozważenia dyrektywy”. Chodzi o przyjętą w maju 2023 roku dyrektywę o rozszerzeniu systemu handlu emisjami (tzw. EU ETS 2) na budownictwo i transport (na razie obejmuje przemysł ciężki i energetykę). W praktyce więc od 2027 roku sprzedawcy i dostawcy paliwa do ogrzewania oraz oleju napędowego i benzyny będą musieli doliczyć do ich ceny opłatę za emisję i ma to być – na początek - 45 euro za każdą tonę CO2.
