Polska może zostać ukarana za paliwową partyzantkęBruksela weźmie Tuska pod lupę? Polska może zostać ukarana za paliwową partyzantkę

Rząd Donalda Tuska, który tak tak mocno domagał się od rządu Zjednoczonej Prawicy działania w oparciu o „europejskie standardy”, znalazł się na bezpośrednim kursie kolizyjnym z Komisją Europejską. Niemcy piszą już wprost, że forsowany przez obecny obóz władzy program obniżki podatków na stacjach paliw może skończyć się nałożeniem kar na Polskę. Czy stoimy przed realną groźbą dotkliwych sankcji ze strony Brukseli?
Od 3 października rząd objął benzynę i olej napędowy czasową obniżką stawki VAT z 23 do 8 procent w ramach programu „Ceny Paliwa Niżej”. Rozwiązanie ma obowiązywać do końca grudnia. Jak podaje RMF, Komisja Europejska oficjalnie potwierdziła, że analizuje polskie przepisy, przypominając Warszawie o twardych granicach unijnego prawa.
Bruksela nie ma złudzeń
Unijne regulacje nie pozostawiają złudzeń. Dyrektywa VAT zakazuje państwom członkowskim stosowania preferencyjnych, obniżonych stawek na paliwa kopalne. Jak podkreślają urzędnicy z Komisji Europejskiej, reforma stawek z 2022 roku dała większą elastyczność w sprawach społecznych czy zdrowotnych, ale nie objęła benzyny ani diesla.
Unijne prawo w tej sprawie się nie zmieniło
- przypomniała jedna z licznych rzeczniczek Komisji Europejskiej Louise Bogey.
Unijni urzędnicy zwracają uwagę, że już w marcu wysłali oficjalne ostrzeżenie do Warszawy i Madrytu. Hiszpania pod koniec czerwca wycofała się z mechanizmu, decydując się na obniżenie akcyzy. W efekcie Polska pozostaje jedynym krajem w całej Unii Europejskiej, który stosuje obniżoną stawkę VAT na paliwa kopalne. Komisja wskazuje przy tym, że manipulowanie stawkami VAT nie jest szczególnie skutecznym narzędziem obniżania cen. Taka obniżka nie musi w całości przełożyć się na ostateczny koszt dla kierowcy.
Niemcy punktują Tuska
Polityka paliwowa rządu Tuska stała się również tematem komentarzy w Niemczech. Niemieccy komentatorzy zauważają, że różnica w cenach jest ogromna – kierowcy zza Odry tankując w Polsce mogą zaoszczędzić ponad 40 centów na litrze. Tymczasem Niemcy wprost piszą, że obniżanie VAT to złamanie zasad obowiązujących wszystkich w UE, ale na tym nie kończą się ich zastrzeżenia. Eksperci zza Odry wskazują, że także podatek od nadmiarowych zysków w Niemczech uznano by za niezgodny z konstytucją. Spory o tego typu daniny - nakładane wstecz - kończą się tam bowiem bataliami sądowymi.
Prawny bubel pod lupą Trybunału
Brukselskie zastrzeżenia to tylko jedna strona medalu. Rządowy pakiet uderza także w fundamenty polskiego porządku prawnego. Prezydent Karol Nawrocki 1 października podpisał ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Natychmiast skierował ją jednak w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Głowa państwa podkreśliła, że rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw oraz za konstytucyjność tworzonych rozwiązań.
Głównym zarzutem wobec ustawy jest złamanie zasady lex retro non agit, czyli zakazu działania prawa wstecz. Rząd postanowił bowiem opodatkować zyski spółek wypracowane przed wejściem przepisów w życie.
Podatek od nadzwyczajnych zysków, nakładany wstecz, jest w oczywisty sposób sprzeczny z Konstytucją
- skomentował także poseł Sławomir Mentzen.
Ta nerwowa legislacyjna partyzantka pokazuje bezradność koalicji rządzącej wobec własnych niespełnionych obietnic. Polacy pamiętają buńczuczne zapowiedzi obecnego premiera.
Naprawdę, uwierzcie mi, byłem premierem. Wiem na czym polegają te mechanizmy. Wystarczy jedna prosta decyzja, żeby benzyna w Polsce kosztowała nie ponad 6 zł, tylko 5 zł. I to nie są żadne fanaberie
- przekonywał bowiem Donald Tusk.
Gdy przyszło do rządzenia, prosta recepta zmieniła się w niekonstytucyjny chaos i ryzyko międzynarodowego sporu. Jeśli Bruksela przejdzie od analiz do formalnych kroków prawnych, rachunek za polityczną prowizorkę ekipy Tuska mogą zapłacić polscy podatnicy.
Zespół wPolityce



