Polsce potrzebny jest chrześcijański kapitalizmPolsce potrzebny jest chrześcijański kapitalizm. "Wolność jest istotna, ale w obrocie gospodarczym musi mieć pewne ograniczenia"

Niech Ci którzy zarządzają firmami, wezmą do serca sobie chrześcijańskie przesłanie i nie oddzielają moralności osobistej od zawodowej.
Kiedy ponad 30 lat temu zaczął się rodzić w Polsce kapitalizm za czasów rządów komunistów to można powiedzieć, że pozbawiona demokratycznego i moralnego mandatu władza rozpoczęła proces wprowadzania wręcz libertariańskiego systemu gospodarczego.
Anarchia gospodarcza lat 90. XX wieku stworzona przez rząd Mieczysława Rakowskiego, a potem Tadeusza Mazowieckiego i chyba w największym stopniu Jana Krzysztofa Bieleckiego sprawiła, że dla budowy solidaryzmu społecznego, którego zresztą domagał się Jacek Kuroń krytykując efekty transformacji gospodarczej, musieliśmy czekać aż do krótkiego okresu po 2005, a potem 2015 roku. Mit ustawy Wilczka, która doprowadziła do gigantycznej szarej strefy podatkowej służącej jako wielki transfer majątkowy od zwykłych Polaków w stronę nieuczciwych polskich przedsiębiorców pokazuje tylko jak rozwiązania blokujące rozwój Polski funkcjonują w mitologii wyobraźni publicznej jako swoje przeciwieństwa. Polska lat 90. powinna było postawić na rozwój polskiej przedsiębiorczości, absolutnie, ale nie takiej, której fundamentem jest oszukiwanie państwa i obniżanie poziomu życia Polaków. Wolna Polska ma obowiązek patriotyczny, moralny i ekonomiczny wspierać polskich przedsiębiorców, ale czas najwyższy na skończenie pochwał niecnoty. Przez lata społeczeństwo przywiązane do wartości chrześcijańskich, ojczyzna Ojca Świętego odrzucała najistotniejsze przesłania dotyczące ustroju społecznego Polski. Polska powinna być krajem solidarnym społecznie.
Wolność jest istotna, ale w obrocie gospodarczym musi mieć pewne ograniczenia, o czym pisał już Adam Smith. Drapieżny kapitalizm w którym pracownik ma mniej praw od pracodawcy, osoba pobierająca świadczenia społeczne jest pasożytem, a każdy jest kowalem własnego losu jest sprzeczne z chrześcijańską ideą sprawiedliwości (nie wspominając już o filozofach takich jak John Rawls czy Amartya Sen, którzy na ten temat wiele pisali). Nauka Kościoła Katolickiego w zakresie nauk ekonomicznych jest często ciekawostką, a to źle, bo powinna być wyznacznikiem polityki gospodarczej dla wszystkich w ramach Zjednoczonej Prawicy, bo dla Prawa i Sprawiedliwości jest kluczowa.
Nauczanie społeczne Kościoła wywodzi się z nauczania moralnego. Narastający stopień skomplikowania życia społecznego i gospodarczego spowodował, że od XIX wieku hierarchowie kościelni musieli zastanawiać się jak chrześcijańskie zasady moralne przekuwać na postępowanie dotyczące regulowanie życia społecznego, gospodarczego, a ostatnio nawet naszych obowiązków względem planety. Jest to wyjście poza samą etykę, a często wchodzenie w rolę komentatora stosunków społecznych.
Związek nauki społecznej Kościoła z moralnością i etyką jest szczególnie istotny, gdyż to on napędza ten sposób myślenia. Kościół nie ingeruje bowiem w ustalanie zasad, na jakich powinno się opierać społeczeństwo świeckie z racji chęci sprawowania doczesnej władzy, lecz dlatego, że wiele spraw publicznych i społecznych w sposób nieunikniony wiąże się z pytaniem o dobro i zło, z moralnością.
Jan Paweł II w encyklice Centissimus annus pisał o ekonomii społecznej, nie miał jednak na myśli współczesnego rozumienia tego terminu jako działań organizacji pozarządowych nie dla zysku, ale o modelu gospodarki społecznej. Święty w swojej encyklice zachęca do oparcia systemu społeczno-gospodarczego na zasadach wolności, solidarności, wielowymiarowości pomocy i myślenia o długim horyzoncie działań (zamiast doraźności), a także uczestnictwa.
Nauka społeczna Kościoła nie opowiada się ani za socjalizmem ani za liberalnym kapitalizmem. Papież upatrywał główny błąd socjalizmu w ograniczeniu podmiotowości jednostki ludzkiej, podporządkowaniu jej dobra, mechanizmom ekonomiczno-społecznym. Kościół sprzeciwia się zatem pełnemu upaństwowieniu środków produkcji, ale trzeba pamiętać w jakim czasie były pisane te encykliki – sporu ideologicznego między światem wolnym-kapitalistycznym, a zniewolonym-socjalistycznym. Jan Paweł II nie szczędził też na krytyce liberalnego kapitalizmu, który całkowicie zdejmował z władzy odpowiedzialność za funkcjonowanie gospodarki.
Lewicowe zrozumienie państwa dobrobytu też nie może być zaakceptowane z tej perspektywy bo skupia się tylko na materializmie. Brak w nim odniesienia do wartości, czym ma być ludzkie życie. Kwestia moralność z perspektywy Jana Pawła II jest tak samo ważna jak wolność.
Kościół oczywiście nie proponuje własnego modelu gospodarczego, ale zwraca uwagę na błędy systemów takich jak socjalizm i liberalny kapitalizm.
Jest jednak zasada, która jest fundamentalna dla Jana Pawła II i tego czego uczy Kościół – solidarność. O zasadzie solidarności Jan Paweł II pisze jako o „jednej z fundamentalnych zasad chrześcijańskiej koncepcji organizacji społecznej i politycznej”. Już Leon XIII w encyklice Rerum novarum, a później także Pius XI i Paweł VI pisali o solidarności – czyli o obowiązku moralnym.
Pojęcie solidarności pojawia się również w encyklice Sollicitudo rei socialis, gdzie Jan Paweł II napisał, że obowiązek moralny to:
obowiązek solidarności. Prawdziwy rozwój nie może polegać na zwykłym gromadzeniu bogactw i możności korzystania w większym stopniu z dóbr i usług, jeśli osiąga się to kosztem niedorozwoju wielkich rzecz i bez należytego uwzględniania wymiarów społecznych, kulturowych i duchowych istoty ludzkiej
Według Jana Pawła II:
solidarność nie jest tylko nieokreślonym współczuciem czy powierzchownym rozrzewnieniem wobec zła dotykającego wielu osób, bliskich czy dalekich. Przeciwnie, jest to mocna i trwała wola angażowania się na rzecz dobra wspólnego, czyli dobra wszystkich i każdego, wszyscy bowiem jesteśmy naprawdę odpowiedzialni za wszystkich
Co kluczowe, Papież kreśli też obowiązki tych, którzy są bogatsi wobec tych, którzy są biedniejsi:
Ci, którzy posiadają większe znaczenie dysponując większymi zasobami dóbr i usług, winni poczuwać się do odpowiedzialności za słabszych i być gotowi do dzielenia z nimi tego, co posiadają
Solidarność według Jana Pawła II jest „jest drogą do pokoju, a zarazem do rozwoju.” Jest cnotą chrześcijańską. Będąc solidarnymi z ubogim musimy przekroczyć samego siebie i być bezinteresownymi.
Proste i powierzchowne interpretowanie Pisma Świętego mogłoby sugerować, że Ewangelia potępia bogacenie się, życie gospodarcze odciąga człowieka od troski o życie wieczne, a człowiek bogaty ma nikłe szanse na zbawienie. Nie jest tak jeżeli ktoś postępuje zgodnie z etyką chrześcijańską, wzbogaca się legalnie i postępując solidarnie z pracownikami, czy kontrahentami. Zysk nie może zawładnąć czyimś sercem, bo jest to sprzeczne z chrześcijaństwem.
Podobnie pracodawca nie może traktować pracownika jak przedmiotu. W encyklice Laborem exercens, Papież argumentował, że „trzeba podkreślić i uwydatnić pierwszeństwo człowieka w procesie produkcji – prymat człowieka wobec rzeczy. Wszystko to, co mieści się w pojęciu „kapitału” – w znaczeniu zawężonym – jest tylko zespołem rzeczy. Człowiek jako podmiot pracy – bez względu na to, jaką spełnia pracę – człowiek sam jeden jest osobą.” To jest solidarność pracy, godność pracownika ważniejsza od innych kwestii, ważniejsza od zysku, ważniejsza od sposobu organizacji firmy. Powinnością pracodawcy jest dbać o pracownika.
W XXI wieku kiedy wyzwania społeczne się zmieniają głos Kościoła także jest kluczowy. Zmienia się to czym są nierówności, jaka jest rola biznesu i jaka jest w tym rola państwa.
Papież Franciszek mówi:
walka z ubóstwem jest nie tylko problemem ekonomicznym, ale przede wszystkim problemem moralnym
Wymaga to bardziej sprawiedliwego podejścia do potrzeb i aspiracji pojedynczych osób. Kto jak nie rządy krajów, które uważają się za chrześcijańskie jest w stanie odrzucić nakaz moralny. Dla mnie i Prawa i Sprawiedliwości, jest to bardziej sprawiedliwy system podatkowy w którym biedniejszy płaci proporcjonalnie niższe podatki niż bogaty.
Jak wiele razy podkreślał św. Jan Paweł II, działalność gospodarcza nie może być prowadzona w próżni instytucjonalnej i politycznej, lecz zawiera istotny komponent etyczny; musi ponadto zawsze być na usługach osoby ludzkiej i dobra wspólnego. Przedsiębiorca, który odrzuca solidarystyczny system zdrowotny sprzeniewierza się chrześcijańskim pryncypiom.
Wizja ekonomii skoncentrowanej wyłącznie na zysku i korzyści materialnej jaką reprezentują niektórzy politycy, także na prawicy pokazuje ich pustkę moralną. Franciszek mówi nam:
Ekonomia wyłączająca i nierówności doprowadziła do zwiększenia liczby osób wydziedziczonych i odrzucanych jako nieproduktywne i nieużyteczne
Widzimy to jako efekty kryzysu gospodarczego w których zwłaszcza w krajach Południa doszło do masowych zwolnień i wzrostu bezrobocia. Nie stało się to w Polsce, bo dla Prawa i Sprawiedliwości najważniejszy był każdy pracownik. Ważniejszy nawet od firm i sektorów. Bezrobocie i ubóstwo jest największym moralnym złem wyrządzonym przez lata nieodpowiedzialnej i niesolidarnej polityki prowadzonej przez polskich polityków.
Sobór Watykański II słusznie podkreślił, że dla chrześcijan działalność ekonomiczna, finansowa i w zakresie przedsiębiorczości nie może być oddzielana od powinności walki o udoskonalanie porządku doczesnego zgodnie z wartościami królestwa Bożego.
Niech Ci którzy zarządzają firmami, wezmą do serca sobie chrześcijańskie przesłanie i nie oddzielają moralności osobistej od zawodowej. Chrześcijanami nie przestajemy być w pracy, czy w zarządzaniu firmami. Nie przestajemy nimi być także jako politycy, a nasza odpowiedzialność jest wtedy jeszcze większa.
Piotr Patkowski, wiceminister finansów.
