PKP Intercity chwali się rekordami. A co z punktualnością?PKP Intercity chwali się rekordami. A co z punktualnością?
Prezes PKP Intercity chwali się, że od grudnia liczba połączeń wzrośnie do ok. 600 dziennie, z 530 obecnie. Dużo gorzej jest z punktualnością u narodowego przewoźnika - spóźniały się ponad cztery na dziesięć pociągów dalekobieżnych. W czerwcu do stacji docelowej na czas dotarło zaledwie 58 proc. pociągów PKP Intercity, a w lipcu - 59 proc., przyznaje wiceminister infrastruktury.
W nowym rozkładzie jazdy, od grudnia br., PKP Intercity będzie uruchamiać ok. 600 połączeń dziennie, wobec 530 obecnie
- przekazał PAP prezes PKP Intercity Janusz Malinowski.
Zdaniem prezesa PKP Intercity w tym roku przewiezie między 96 a 98 mln pasażerów.
To będzie więcej, niż zaplanowaliśmy. To będzie wyraźnie powyżej 40 proc. odnosząc to na przykład do 2023 roku
- zaznaczył.
Dodał, że liczba przewożonych pasażerów rośnie dzięki nowym połączeniom, których jest o ponad 30 proc. więcej w porównaniu do 2023 roku.
Nowy rozkład jazdy od grudnia
Poinformował, że w nowym rozkładzie jazdy, który wejdzie w życie w grudniu, przewoźnik będzie uruchamiać ok. 600 połączeń dziennie.
Pojawią się nowe relacje, ale również na obecnych trasach będzie większa częstotliwość pociągów
- zapowiedział.
Zmierzamy do tego, by pociągi do różnych miejscowości odjeżdżały w cyklach, np. co godzinę. Na przykład na trasie Łomża - Warszawa planujemy uruchomić sześć nowych par pociągów dziennie. Tych zmian będzie bardzo dużo
- zapewnił.
Przyznał, że problemem dla spółki może być modernizacja stacji Warszawa Wschodnia, która ma ruszyć w grudniu.
To może się odbić na punktualności przewozów. Przewidujemy utrudnienia dla pasażerów, na które nie mamy wpływu
- ocenił.
Poinformował, że szczegóły dotyczące nowego rozkładu jazdy przewoźnik przedstawi w październiku.
Drastyczny spadek punktualności pociągów
W czerwcu 2026 r. do stacji docelowej na czas dotarło zaledwie 58 proc. pociągów PKP Intercity, a w lipcu – 59 proc. Oznacza to, że w czerwcu i lipcu spóźniały się ponad cztery na dziesięć pociągów narodowego przewoźnika
- informuje o wynikach swojej interpelacji poseł Michał Moskal z PiS.
Ministerstwo Infrastruktury przyznało, że do dziś nie nałożyło na PKP Intercity kar umownych za pierwsze miesiące 2026 r. – choć jeszcze wiosną przekonywało, że to właśnie kary są wystarczającą sankcją - czytamy w odpowiedzi resortu na interpelację posła Michała Moskala, którą 25 września przekazał wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
Fatalne półrocze, jeszcze gorsze lato
Dane przekazane przez ministerstwo są jednoznaczne - punktualność wszystkich pociągów PKP Intercity na przybyciu wyniosła:
► w kwietniu 77,5 proc.,
► w maju 69,1 proc.,
► w czerwcu 58 proc.,
► w lipcu 59 proc.
Dla porównania – według Urzędu Transportu Kolejowego – w czerwcu 2025 r. było to 75,5 proc., a w lipcu 2025 r. 72,8 proc. Rok do roku wynik czerwcowy pogorszył się o ponad 17 punktów procentowych, a lipcowy o blisko 14 punktów.
Co gorsza, to załamanie to kontynuacja fatalnego pierwszego półrocza. Według danych UTK w I kwartale 2026 r. punktualność PKP Intercity wyniosła 64,3 proc. wobec 78,9 proc. rok wcześniej, a w II kwartale 68,2 proc. wobec 80,6 proc. Oba wyniki są wyraźnie gorsze niż w analogicznych kwartałach lat 2024 i 2025, gdy w II kwartale na czas dojeżdżało ponad 80 proc. pociągów.
W ciągu kilku miesięcy przewoźnik zaprzepaścił wyniki osiągane w poprzednich latach
- podkreśla poseł Michał Moskal.
tt/źr. wPolityce.pl za wgospodarce.pl, PAP
