Osiem państw UE chce nowych zakazów. Zagrożenie dla rynku?Osiem państw UE chce nowych zakazów. Zagrożenie dla rynku?

Kolejne zakazy dotyczące e-papierosów, saszetek nikotynowych i aromatów – tego domaga się od Komisji Europejskiej osiem państw UE. Problem w tym, że część inicjatorów sama zmaga się z ogromną szarą strefą tytoniową. Doświadczenia Australii pokazują z kolei, że wysokie podatki i restrykcje mogą sprzyjać nielegalnemu handlowi. Nowe ograniczenia mogą uderzyć także w polski przemysł tytoniowy.
Holandia, Belgia, Francja, Hiszpania, Węgry, Finlandia, Łotwa i Słowenia wystąpiły do unijnego komisarza ds. zdrowia Olivéra Várhelyiego z apelem o zaostrzenie przepisów dotyczących wyrobów tytoniowych i nikotynowych.
Ministrowie zdrowia tych państw chcą zmian w unijnych dyrektywach. Wśród postulatów znalazły się ograniczenia dotyczące e-papierosów, saszetek nikotynowych, nowych produktów nikotynowych oraz stosowanych w nich aromatów. Państwa członkowskie miałyby również uzyskać większą swobodę w zakazywaniu sprzedaży takich wyrobów.
Zakazy mogą sprzyjać szarej strefie
Zaostrzenie przepisów dotyczących wyrobów nikotynowych ma ograniczyć ich dostępność i konsumpcję. Pojawiają się jednak obawy, że część klientów zamiast rezygnować z używania takich produktów, zacznie kupować je poza legalnym rynkiem. Szczególnie gdy zakazom sprzedaży towarzyszą wysokie podatki, a nielegalne wyroby pozostają łatwo dostępne. Problem ten jest już widoczny w państwach, które od lat prowadzą restrykcyjną politykę wobec tytoniu
Australia walczy z nielegalnym handlem
Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów jest Australia, która od lat prowadzi restrykcyjną politykę wobec wyrobów tytoniowych i nikotynowych.
W 2010 roku podniesiono tam akcyzę na tytoń o 25 proc. W latach 2013–2020 przeprowadzono osiem kolejnych podwyżek, po 12,5 proc. rocznie. Następne wzrosty stawek, o 5 proc. ponad standardową indeksację, wprowadzano w latach 2023–2025.
Australijskie władze ograniczyły również dostęp do e-papierosów. Ich legalna sprzedaż odbywa się obecnie wyłącznie w aptekach, na określonych warunkach.
Mimo restrykcji Australia zmaga się z rosnącym nielegalnym handlem tytoniem. Tamtejsza telewizja ABC informowała, że szacowany koszt ekonomiczny tego procederu wzrósł czterokrotnie w ciągu trzech lat, osiągając 4 mld dolarów australijskich w roku finansowym 2023–2024.
W Australii pojawiły się już postulaty wstrzymania dalszych podwyżek akcyzy, a nawet jej obniżenia. Zwolennicy takiego rozwiązania wskazują, że ogromna różnica cen między legalnymi papierosami a produktami z przemytu sprzyja czarnemu rynkowi.
Francja, Belgia i Holandia mają własny problem
Wśród państw domagających się nowych unijnych ograniczeń znalazły się Francja, Belgia i Holandia. Wszystkie trzy mają poważny problem z nielegalnym handlem papierosami.
Według raportu KPMG za 2025 rok udział nielegalnych papierosów w konsumpcji wynosił we Francji 41,4 proc., w Belgii 24,8 proc., a w Holandii 22,1 proc. To jedne z najwyższych wskaźników w Europie.
Polska odczuje skutki nowych przepisów?
Ewentualne zmiany w unijnych dyrektywach mogą mieć znaczenie również dla Polski, która należy do największych producentów wyrobów tytoniowych w Europie. Branża zapewnia zatrudnienie w przemyśle, rolnictwie, transporcie i handlu. Jest także źródłem znacznych wpływów z akcyzy i VAT.
Rząd Donalda Tuska zdecydował już o przyspieszeniu podwyżek akcyzy na wyroby tytoniowe i nikotynowe, zmieniając harmonogram przyjęty za rządów PiS. W przypadku części produktów wzrosty stawek są znacznie wyższe, niż wcześniej zakładano.
Jednocześnie rośnie niepokój związany z nielegalnym handlem. Według badań Instytutu ALMARES w 2025 roku udział nielegalnych papierosów w polskim rynku wynosił nieco ponad 4 proc. Nowsze szacunki wskazują już na około 10 proc., choć porównanie obu wyników wymaga uwzględnienia zastosowanej metodologii.
Propozycje ośmiu państw UE oznaczają możliwość kolejnych ograniczeń dla producentów i sprzedawców wyrobów nikotynowych. Ich zwolennicy liczą na zmniejszenie używania nikotyny, przeciwnicy obawiają się wzrostu szarej strefy.
źr. wPolityce.pl
