Nie można pozwolić na to, by żywność z Ukrainy zalała nasz rynekNie można pozwolić na to, by zboże i żywność z Ukrainy zalała nasz rynek

f07d1f582e4c452ba679a0d103c9ac3b.webp
Flagi UE i Ukrainy (fot. Fratria)
FacebookTwitter

Jeśli dziś pozwolimy Ukrainie dyktować warunki, jutro pojawią się kolejne żądania – tak poseł PiS Robert Telus komentuje oczekiwania władz w Kijowie dotyczące otwarcia unijnego rynku dla ukraińskiego rolnictwa.

Już wkrótce Komisja Europejska zamierza otworzyć kolejny, piąty już, tzw. klaster negocjacyjny w sprawie akcesji Ukrainy do Unii, ale obejmujący wyjątkowo wrażliwą branżę, jaką jest rolnictwo. Unijna komisarz Marta Kos zaproponowała „ukierunkowane ustalenia”, które „powinny znacznie ograniczyć wsparcie finansowe i dostęp Ukrainy do rynku dla wrażliwych produktów rolnych”. Władze w Kijowie tymczasem skłonne są zaakceptować jedynie okres przejściowy a nie długotrwałe ograniczenia w eksporcie rolnym do Unii.

„Nie można pozwolić na to, by w efekcie członkostwa  Ukrainy zboże i żywność z tego kraju  zalała nasz rynek, bo to zachwieje całą gospodarką i doprowadzi do bankructwa nie tylko polskie gospodarstwa – mówi były minister rolnictwa i rozwoju wsi, poseł Robert Telus w wywiadzie dla portalu wGospodarce.pl.

Ale ukraiński minister odpowiedzialny za rolnictwo Taras Wysocki w oficjalnym oświadczeniu stwierdził, że „celem jest uzyskanie członkostwa w sektorze, który będzie sprzedawał Europie nie tylko zboże i inne surowce, ale także pasze dla zwierząt, składniki, produkty przetworzone i biopaliwa”. Jego zdaniem trwałe ograniczenie importu żywności z Ukrainy do Unii Europejskiej „byłoby sprzeczne z samą logiką pełnego członkostwa”.

Ta wypowiedź – według posła Roberta Telusa -  „pokazuje  butę Ukrainy”. 

To kandydat do członkostwa w Unii Europejskiej i już na wstępie stawia, a nawet próbuje dyktować całej Unii warunki

- mówi w wywiadzie. I przypomina, że „każde państwo zabiegające o członkostwo musi spełnić warunki i wymogi unijne, zanim wejdzie do Wspólnoty” i  „tak samo musi zrobić Ukraina” i „to nie my mamy się do niej dostosować”.

Dlatego poseł PiS żąda „mocnej i stanowczej odpowiedzi ze strony ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego i samego premiera na oczekiwania Kijowa. 

Warszawa musi jasno powiedzieć: polskie rolnictwo nie może być zakładnikiem żadnych negocjacji

- mówi Robert Telus.

Przypomina także, że na Ukrainie dominują olbrzymie gospodarstwa rolne, nieporównywalne z tymi w krajach unijnych. Na dodatek ich właścicielami są wielkie zachodnie koncerny i oligarchowie.

Otwarcie dla nich unijnego rynku powoduje oczywiste  zagrożenia dla rolnictwa w  Polsce i innych krajach

- mówi poseł PiS.

Jego zdaniem „z oświadczenia ministra Wysockiego płynie tak naprawdę jeden konkretny wniosek”.

Ukrainie w praktyce nie zależy na integracji z Unią Europejską i spełnieniu wszystkich wymogów, ale tylko na otwarciu rynku i dostępie do niego. Bo integracja to wymagania, a otwarcie rynku to same korzyści

- dodaje Robert Telus.

Ostrzega, by Unia nie stosowała „taryfy ulgowej” wobec producentów rolnych z Ukrainy, skoro normy środowiskowe i jakościowe są jednakowe i obowiązkowe dla wszystkich gospodarstw rolnych w krajach członkowskich.

Cały wywiad z posłem Robertem Telusem czytaj na portalu wGospodarce.pl. 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.