"Miliard dla mafii śmieciowej". Domański czmycha przed reporterem TVNPytanie o "miliard dla mafii śmieciowej". Domański czmycha przed reporterem TVN

Andrzej Domański zdaje się nie słyszeć trudnych pytań. Do nich na pewno należy to zadane przez reportera TVN24: "Dlaczego dał pan miliard złotych ludziom powiązanym z mafią śmieciową?". Minister finansów umknął przed nim, nie zatrzymując się ani na chwilę, jednak na platformie X ponowił je europoseł PiS Maciej Wąsik.
Pytanie bez odpowiedzi rządu
Puste ciężarówki przez wiele dni pozornie bez celu krążą po Warszawie i okolicach. Coś, co może wydawać się pozbawione sensu, generuje jednak wielkie zyski
- czytamy na koncie X programu Superwizjer.
Na zamieszczonym nagraniu widać, jak reporter zadaje przemykającemu Domańskiemu pytanie o wspomniany miliard złotych, które minister miał "przekazać mafii śmieciowej".
Jako że szef MF był w tym momencie równie szybki, co głuchy, Maciej Wąsik wrócił do pytania dziennikarza.
Panie ministrze Andrzeju Domański, ponawiam pytanie dziennikarzy TVN: dlaczego dał Pan miliard złotych ludziom powiązanym z mafią śmieciową?
- czytamy we wpisie europosła PiS.
Sprawa, którą drążyli reporterzy Superwizjera jest bardzo poważna. Chodzi o fikcyjny wywóz odpadów i fałszowanie dokumentacji, co miało przynosić krociowe zyski. Na początku roku program opublikował reportaż Filipa Folczaka pt. „Historia odpadowego rekina”. Jak czytamy w tekście poświęconemu temu procederowi, inspektorzy ochrony środowiska zawiadomili prokuraturę po reportażu "Superwizjera".
Śmieci a minister Domański
Według TVN24, "w fałszowanie dokumentów związanych z recyklingiem odpadów" miała być zaangażowana korporacja odpadowa Elemental Holding.
Reporterzy "Superwizjera" wyśledzili i nagrali ciężarówki, które udają, że wożą odpady. Mają też dowody na fabrykowanie dokumentów związanych z transportami odpadów w państwowym systemie
- czytamy na stronie stacji.
Według tego samego źródła minister finansów Andrzej Domański przyznał firmie Elemental Holding dotację w wysokości miliarda złotych.
Ma ona odzyskiwać metale krytyczne, a przedsięwzięcie jest jednym ze strategicznych projektów dla bezpieczeństwa Polski i Europy. Surowce krytyczne mają trafiać między innymi do firm zbrojeniowych
- pisze TVN24.
Dotacja bez przetargu
Według programu "Superwizjer", środki dla korporacji zostały przyznane bez przetargu, na podstawie rozporządzenia.
I chociaż o finansowanie starały się także inne firmy, to Ministerstwo Rozwoju i Technologii nie chce ujawnić, jakie podmioty przegrały zmagania o dotację z Elementalem. Resort nie skonsultował przyznania pieniędzy ani z policją, ani z prokuraturą, ani z ABW, ani z koordynatorem służb specjalnych
- czytamy w portalu.
Zgodnie z nieoficjalnymi ustaleniami "Superwizjera" sprawę firmy Elemental Holding "bada Prokuratura Krajowa i Centralne Biuro Śledcze Policji, a mężczyzna, który był menadżerem w jednej ze spółek korporacji, ma zarzuty za udział w sfałszowaniu ponad 4 tysięcy dokumentów związanych z transportami odpadów".
Jak miał działać mechanizm?
Kupując nowy sprzęt RTV lub AGD, konsumenci pośrednio finansują również system zbiórki i recyklingu zużytych urządzeń. Według ustaleń „Superwizjera” część tych pieniędzy może trafiać do tzw. kwiciarzy, tj. ludzi, którzy posługują się sfałszowaną dokumentacją mającą potwierdzać recykling odpadów.
Mechanizm miał polegać na wykazywaniu w dokumentach, że tysiące ton elektrośmieci zostały przekazane do zagranicznych zakładów recyklingowych. Problem w tym, że firmy wskazywane jako odbiorcy miały nie znać polskich przedsiębiorstw i zaprzeczać, by przyjmowały od nich jakiekolwiek transporty.
Elektrośmieci zbierane przez szkoły i kluby
Ważnym elementem systemu jest samo pozyskiwanie zużytego sprzętu. Firmy odpadowe współpracują w tym celu m.in. ze szkołami, parafiami i klubami sportowymi, które organizują zbiórki elektrośmieci i otrzymują za nie wynagrodzenie.
Tak zebrane odpady trafiają następnie do przedsiębiorstw odpadowych, które muszą wykazać ich dalsze zagospodarowanie. To właśnie na tym etapie — według ustaleń dziennikarzy — mogą pojawiać się fikcyjne dokumenty potwierdzające recykling, tworząc podstawę do rozliczania środków przeznaczonych na zagospodarowanie elektroodpadów.
sx/TVN24/X
