JAN ROKITA. Wylęgarnia lobbystów
JAN ROKITA. Wylęgarnia lobbystów. "Zełenski, nie bacząc na ryzykowne skutki uboczne, napiera całą parą na zachodni biznes"

Jeśli patrzeć na to wszystko przez pryzmat polskich doświadczeń lat 90. z przysłowiowymi „brygadami Marriotta”, to takie totalne otwarcie musi się wydać przesadne i ryzykowne.
Potrzebujemy wielu tysięcy firm, które powinny przybyć na Ukrainę – mówił prezydent Zełenski podczas jednego ze swych licznych spotkań z międzynarodowym biznesem. A takie deklaracje ukraińskiego przywódcy wzmacniają tylko efekt rozpędzającego się, niczym kula śniegowa, zainteresowania Ukrainą ze strony ludzi interesu z Europy i Ameryki.
Przyjęta przez Zełenskiego strategia otwierania kraju i wiązania go z zachodnim biznesem wygląda na bezwarunkową i totalną. Świetnym przykładem są tu przemiany własnościowe ukraińskiego rolnictwa, do których doszło już w czasie trwającej wojny. Skoro tylko pojawiły się wojenne kłopoty eksportowe wielkich ukraińskich oligarchicznych farm rolnych, z błogosławieństwem rządu w Kijowie zostały one przejęte przez międzynarodowe banki i fundusze inwestycyjne. I w ten sposób Ukraina stała się pierwszym w Europie krajem, w którym sprofesjonalizowany „przemysł rolny” upodabnia się bardziej do modelu USA niźli tego, do czego przez lata dążyła unijna polityka rolna.
