Hotelarze odpowiedzieli na apel rządu. Dziś odpowiedzą przed fiskusemHotelarze odpowiedzieli na apel państwa. Dziś odpowiadają przed fiskusem

W pierwszych tygodniach wojny w Ukrainie liczyła się każda godzina. Państwo apelowało o pomoc, a przedsiębiorcy – zwłaszcza hotelarze – błyskawicznie udostępniali swoje obiekty osobom uciekającym przed rosyjską agresją. Nie negocjowali warunków, nie kalkulowali zysków i strat. Dziś część z nich przekonuje się, że za tamten odruch solidarności może zapłacić wysoką cenę. Przykład Lesa Gondora z Gorzowa Wielkopolskiego pokazuje, że spór nie dotyczy wyłącznie interpretacji przepisów podatkowych. Dotyka fundamentalnego pytania o to, czy obywatel może ufać państwu, które samo prosiło go o pomoc.
Schronienie dla 2,5 tys. osób
Pamiętamy to wszyscy. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę przez polską granicę zaczęły napływać setki tysięcy uchodźców. Był to największy kryzysów humanitarny w Europie od dziesięcioleci. Państwo organizowało system pomocy, ale ogromną rolę odegrali również zwykli obywatele i przedsiębiorcy.
Jednym z nich był Les Gondor, wieloletni przedsiębiorca z Gorzowa Wielkopolskiego i prezes Hotelu Mieszko. W jego obiekcie schronienie znalazło ponad 2,5 tys. osób uciekających przed wojną. W szczytowym momencie jednocześnie przebywało tam około 400 uchodźców.
Warto przypomnieć, że branża hotelarska dopiero podnosiła się po pandemicznych lockdownach. Mimo trudnej sytuacji finansowej właściciele hoteli nie odmówili pomocy.
Pomoc według stawek narzuconych przez państwo
Państwo ustaliło wówczas ryczałtową stawkę 70 zł brutto za dobę pobytu jednej osoby. W tej kwocie przedsiębiorcy musieli zapewnić nocleg, pełne wyżywienie, media, ogrzewanie, środki czystości, pranie oraz wynagrodzenia pracowników.
Dla hotelarzy nie był to biznes gwarantujący zysk. W warunkach wysokiej inflacji i gwałtownie rosnących kosztów energii była to raczej próba pokrycia podstawowych wydatków związanych z realizacją zadania, którego oczekiwało od nich państwo.
Po trzech latach sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.
Krajowa Administracja Skarbowa uznaje, że wypłacone środki stanowiły wynagrodzenie za standardową usługę hotelową, która powinna zostać opodatkowana podatkiem VAT. W części przypadków przedsiębiorcy słyszą również, że powinni zapłacić podatek dochodowy.
Konsekwencje są bardzo poważne. W przypadku spółki Lesa Gondora fiskus zajął rachunki bankowe jeszcze przed zakończeniem postępowania, co zagroziło płynności finansowej przedsiębiorstwa oraz wypłatom dla pracowników.
Kiedy w ubiegłym roku zaczęły się wezwania, byliśmy w szoku. W 2022 roku analizowaliśmy umowę razem z biegłym rewidentem i prawnikami. Wszystko wskazywało na to, że VAT od tej pomocy wynosi zero procent. O podatku dochodowym nawet nie myśleliśmy, bo 70 zł za osobę nie pokrywało realnych kosztów całodobowego pobytu z wyżywieniem i mediami. Po trzech latach dostaliśmy informację, że jednak obowiązuje standardowa, 8-procentowa stawka VAT, do tego odsetki i 20 tys. zł kosztów egzekucji. Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, inaczej planowalibyśmy całą pomoc
– mówi Les Gondor w rozmowie z naszym portalem.
Problem może dotyczyć całej branży
Jak wynika z informacji przedsiębiorców, podobne postępowania mogą obejmować ponad tysiąc firm świadczących pomoc uchodźcom. Stawką są nie tylko pojedyncze rozliczenia, ale potencjalnie setki milionów, a nawet miliardy złotych.
W ich ocenie trudno mówić o działalności nastawionej na zysk. Pomoc była realizowana według zasad i stawek narzuconych przez administrację publiczną w czasie bezprecedensowego kryzysu.
Gdyby jutro wydarzyła się kolejna tragedia, nadal chciałbym odpowiedzieć na potrzebę drugiego człowieka. Działania państwa nie powinny jednak stawiać obywatela przed wyborem pomiędzy odruchem serca a bezpieczeństwem jego przedsiębiorstwa, pracowników i rodziny
– napisał Les Gondor w apelu skierowanym do parlamentarzystów.
Jak mówi, sprawa wywołała zdziwienie również wśród posłów i senatorów różnych ugrupowań, którzy skierowali pytania do ministra finansów.
Pytania do Krajowej Administracji Skarbowej
Redakcja TV wPolsce24 zwróciła się do Krajowej Administracji Skarbowej z prośbą o wyjaśnienie wątpliwości.
Czy w latach 2022–2024 KAS wydawała jednolite wytyczne lub oficjalne objaśnienia podatkowe informujące przedsiębiorców, że ryczałtowe świadczenie w wysokości np. 70 zł brutto za osobodobę wypłacane na zakwaterowanie i wyżywienie uchodźców z Ukrainy stanowi wynagrodzenie za standardową usługę komercyjną podlegającą opodatkowaniu podatkiem VAT?
Czy organ podatkowy przy ocenie rozliczeń przedsiębiorców brał pod uwagę fakt, że działali oni w warunkach kryzysu humanitarnego, na podstawie specustawy oraz na wyraźny apel władz państwowych, stosując stawki i zasady narzucone odgórnie przez wojewodów?
Mając na uwadze, że Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu postanowieniem z dnia 27 maja 2026 r. (sygn. akt I SA/Wr 1/26) skierował pytania prejudycjalne do TSUE w sprawie kwalifikacji na gruncie VAT świadczeń pomocowych na rzecz uchodźców – czy KAS rozważa zawieszenie postępowań podatkowych oraz wstrzymanie czynności egzekucyjnych wobec przedsiębiorców w analogicznych sprawach do czasu wydania orzeczenia przez TSUE?
Czym kierują się organy skarbowe, decydując się na zajęcie rachunków bankowych przedsiębiorstw w sprawach, w których wykładnia prawa budzi poważne wątpliwości nawet na szczeblu sądów administracyjnych i unijnych? Czy analizowane jest ryzyko utraty płynności finansowej przedsiębiorstw przed ostatecznym zakończeniem sporu?
W ilu przypadkach w skali kraju organy KAS zakwestionowały rozliczenia VAT przedsiębiorców świadczących zakwaterowanie i wyżywienie uchodźców z Ukrainy w latach 2022–2024 oraz jaka jest łączna kwota dochodzonych należności wraz z odsetkami?
Redakcja zaznaczyła, że liczy na to, iż administracja nie ograniczy się do powołania się na tajemnicę skarbową.
Nawet sądy mają wątpliwości
Spór nie jest jednoznaczny także z perspektywy wymiaru sprawiedliwości.
27 maja 2026 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (sygn. I SA/Wr 1/26) skierował pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wątpliwości dotyczą tego, czy państwowe rekompensaty wypłacane przedsiębiorcom za realizację pomocy uchodźcom w ogóle powinny być traktowane jako wynagrodzenie za usługę podlegającą opodatkowaniu VAT.
Jeżeli podobne wątpliwości ma sąd administracyjny, przedsiębiorcy pytają, dlaczego organy podatkowe już dziś prowadzą egzekucję należności, zanim zapadną ostateczne rozstrzygnięcia.
Jaki sygnał państwo wysyła na przyszłość?
Sprawa Hotelu Mieszko wykracza daleko poza indywidualny spór podatkowy. Dotyczy relacji między państwem a obywatelami w sytuacjach kryzysowych.
Polska wielokrotnie stawała przed koniecznością mobilizacji społeczeństwa – podczas pandemii, wojny za wschodnią granicą czy klęsk żywiołowych. Każdy taki kryzys wymaga współpracy administracji z prywatnym biznesem.
Jeżeli jednak przedsiębiorcy uznają, że pomoc udzielona na apel państwa po kilku latach może zakończyć się wieloletnim sporem podatkowym i egzekucją należności, przy kolejnych kryzysach ich pierwszym krokiem może być konsultacja z prawnikami i doradcami podatkowymi, a nie natychmiastowe udostępnienie swoich zasobów.
Dlatego odpowiedź na pytanie, jak rozliczyć pomoc udzieloną uchodźcom z Ukrainy, może mieć znaczenie znacznie wykraczające poza interes jednej branży. Może zadecydować o tym, jaką gotowość do współpracy z państwem przedsiębiorcy będą mieli w przyszłości.
sc/wPolsce24
