Gdy ropa tanieje, Kreml ma coraz mniej pieniędzy na wojnę
Gdy ropa tanieje, Kreml ma coraz mniej pieniędzy na wojnę. Czy spadek naftowych dochodów zmusi Władimira Putina, by zasiadł przy stole negocjacyjnym?

Unia Europejska szykuje kolejne uderzenie w budżet wojenny Kremla i dziś ma ogłosić strategię całkowitego odejścia od importu rosyjskich paliw kopalnych. Daje sobie na to dwa lata.
Jesteśmy w dobrej sytuacji, aby dojść do porozumienia z Rosją, ponieważ ceny ropy spadają – mówił wczoraj prezydent USA Donald Trump. I choć wydawać by się mogło, że to tylko pełna nadziei wypowiedź, to jednak fakty są takie, że wojna słono kosztuje rosyjska gospodarkę, a ta tuż po napaści na Ukrainę - pomimo sankcji - czerpała korzyści z kryzysu surowcowego w Europie i rekordowych cen ropy i gazu. Teraz sytuacja diametralnie się zmieniła.
Ropa coraz tańsza
Spadające do poziomu nienotowanego od czterech lat ceny ropy naftowej to wyjątkowo zły sygnał dla Kremla, i faktycznie mogą zachwiać jego planami wojennymi. Dziś, gdy na londyńskiej giełdzie baryłka Brent jest wyceniana zaledwie na 61 dolarów, a na nowojorskiej na ok. 59 dolarów, drastycznie też tanieje ropa rosyjska. Według agencji Reuters jej cena jest znacząco poniżej poziomu, jaki władze prognozowały w krajowym budżecie. Tylko w tym roku ropa Urals staniała o 20 proc. i kosztuje ok. 56 dolarów. A wpływy z eksportu surowca to jedno z głównych źródeł wpływów do państwowej kasy.
