TYLKO U NAS

Domański nie musiał czekać na prezydenta. "To będzie chwilowa obniżka"Domański nie musiał czekać na podpis prezydenta. "To będzie chwilowa obniżka"

FacebookTwitter

Jak długo będziemy się cieszyć z niższych cen paliw po redukcji VAT-u i akcyzy w sytuacji, kiedy podnoszone zostaną podatki firmom paliwowym? Były członek zarządu PKN Orlen Janusz Szewczak przewiduje, że rząd Donalda Tuska spowoduje swoimi działaniami nie tylko powrót do wysokich cen paliw mimo redukcji podatków, ale doprowadzi także ograniczenia importu diesla na nasz rynek. "Obniżki podatków wprowadzone rozporządzeniem - nie ustawą - mogą okazać się daleko niewystarczające. Za chwilę wszystko może się wyrównać znowu w górę i będziemy mieć jedynie chwilowe wahnięcie cen. To wszystko ma na celu zrzucenie na prezydenta winy za utrzymywanie wysokich cen paliw przez rząd" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl analityk rynku paliw.

Rozporządzenia ministra finansów Andrzeja Domańskiego obniżające VAT i akcyzę w paliwach w ogóle nie dotyczą podpisanej przez prezydenta ustawy o zyskach nadmiarowych. Zaczną obowiązywać od jutra, a ustawa wchodzi w życie w listopadzie, a na jej efekty trzeba będzie czekać kolejny miesiąc. To jasno pokazuje, że ceny paliw rząd mógł obniżyć dużo wcześniej, właśnie za pomocą rozporządzenia redukującego podatki, tak jak robił to wcześniej i jak zrobił to teraz. 

Absolutnie żadna ustawa nie była potrzebna, żeby obniżyć ceny paliw. To jest zdecydowanie gra polityczna, bo wystarczyło wcześniej wydać rozporządzenie o obniżce VAT-u i akcyzy, które tej ustawy nie potrzebowało. Moim zdaniem to jest pułapka rządu zastawiona na prezydenta Karola Nawrockiego. Za wszelką cenę chcą zrzucić odpowiedzialność na prezydenta i go spacyfikować w kontekście wprowadzanej podwyżki podatków. Mam na myśli podniesienie CIT-u dla dużych przedsiębiorstw, bo przecież nie bez znaczenia dla kondycji polskich firm jest zapowiedź odniesienia podatku CIT do 22 proc. 

- mówi w rozmowie z portalem wPolityce..pl Janusz Szewczak i wskazuje proste działania, których rząd nie chciał rozpocząć.

Klucz do cen paliw w Polsce leży w marżach Orlenu. Wystarczyłoby, żeby spółka obniżyła swoje wysokie marże i dodatkowo należało wprowadzić rozporządzeniem obniżki podatków, czyli to co zrobiono dopiero teraz. Do takich działań ta podpisana przez prezydenta ustawa w ogóle nie była potrzebna, ale im chodziło o uwikłanie pana prezydenta w odpowiedzialność za sytuację na rynku paliw

- precyzuje nasz rozmówca. 

O ile zostały obniżone podatki w paliwach? Opublikowano rozporządzenia

Za chwilę ceny paliw mogą znów pójść w górę

Warto sobie uświadomić, że ustawa o nadmiarowych zyskach firm, na której podpisanie tak naciskał rząd wchodzi w życie dopiero od listopada. To oznacza, że pieniędzy z tej ustawy minister Domański może spodziewać się w okolicach grudnia, aby jednak pokazać społeczeństwu, że to wszystko zależało od prezydenta, już teraz Domański obniżył podatki, symulując, że spadek cen paliw zależał od podpisu prezydenta Karola Nawrockiego.   

To jest działanie kompletnie karkołomne, jakieś łapanie się za prawe ucho lewą ręką i do końca nie wiadomo właściwie po co, bo przecież cała gra o obniżenie tych podatków w paliwach toczy się o 5 mld zł. Pamiętamy przecież, że poprzednio wystarczyło wprowadzić na trzy miesiące takiego rozwiązania, żeby ceny tych paliw nieco obniżyć. Nie zrobiono tego aż do dziś, podczas kiedy inne kraje Europy już dawno te administracyjne mechanizmy dawno uruchomiły

- mówi ekspert. 

Jeszcze raz podkreślam, to wszystko ma na celu zrzucenie na prezydenta winy za utrzymywanie wysokich cen paliw. Umycie rąk i powiedzenie to nie my, to on. To jednak nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo te działania mogli podjąć już dawno temu na mocy działań administracyjnych, czyli w oparciu o rozporządzenie. Moim zdaniem prezydent będzie dalej atakowany i oskarżany nie tylko o sytuację na rynku paliw, ale także o całe zło, które dzieje się w finansach publicznych. A tutaj mamy absolutną katastrofę tych finansów publicznych, za którą odpowiada Tusk, Domański i cała reszta. Uświadommy sobie, jakież znaczenie ma te 5 miliardów zł, w sytuacji kiedy oni zrobili prawie 300 miliardowy deficyt budżetowy

- podkreśla były członek zarządu PKN Orlen.

Nie można nie zauważyć rosnącej inflacji, która jest skutkiem wysokim cen paliw, których rząd nie zamierzał zbijać swymi działaniami. 

Inflacja jest korzystna dla dochodów budżetowych, dla budżetu, dla rządu,  bo te dochody powiększa. Możemy jednak jeszcze nie wiedzieć, jak dramatyczna jest w październiku kondycja budżetu. Nie wykluczałbym, że w najbliższych miesiącach dojdzie do podobnych działań, jak w zeszłym roku, tylko na większą skalę. Mam na myśli blokadę wydatków budżetowych w poszczególnych sektorach i resortach, ponieważ pieniędzy w budżecie brakuje już wręcz dramatycznie, nie mówiąc o roku przyszłym

- mówi nasz rozmówca.

Szewczak nie ma złudzeń, spodziewany od jutra spadek cen paliw, który zostanie wywołany obniżeniem podatków, może być chwilowy. Firmy zajmujące się importem i handlem paliwami będą musiały odbić sobie wyższe podatki poprzez podniesienie cen. To jednak nie jest cała prawda o pogarszającej się sytuacji na rynkach paliw. Spodziewany jest spadek importu diesla. 

Trzeba pamiętać, że osłabia się polska waluta a rośnie cena walut w tym dolara, a to za dolara kupujemy ropę gaz. Co będzie w zimie? Konflikt w Zatoce Perskiej wcale nie wygląda na zażegnany, a wprost przeciwnie, może jeszcze przed listopadem rozgorzeć z nową intensywnością. Wszystko oznacza, że te wysokie ceny paliw będą się utrzymywać i te obniżki podatków wprowadzone rozporządzeniem - nie ustawą - mogą okazać się daleko niewystarczające. Za chwilę wszystko może się wyrównać znowu w górę i będziemy mieć jedynie chwilowe wahnięcie cen w dół o ok. 1,2  zł, a potem i powrót do poziomu 9-10 zł

- analizuje Janusz Szewczak.

Po ile paliwo? Tusk triumfuje. Bogucki jednak coś przypomina!

Drugie dno. Rząd Tuska pogłębi kryzys paliwowy

W ocenie analityka podnoszenie podatków dla dużych firm przez rząd jest bardzo niebezpiecznym i ryzykownym posunięciem w sytuacji narastającego światowego kryzysu na rynkach paliw, ponieważ może jeszcze bardzo zahamować import paliw do Polski. Może znacząco uderzyć w importujące diesla do Polski firmy, które zapewniają nam 30 proc. zapotrzebowania na to paliwo.

Przygotowywana podwyżka podatków dla dużych firma odbije się także na firmach petrochemicznych. Ta ustawa zawiera jeden bardzo groźny, moim zdaniem zapis, o którym niewiele się mówi. Mianowicie że ten 60 proc. podatek, który ma działać wstecz, a zatem jest niekonstytucyjny i możliwy do zaskarżenia w przyszłości na drodze sądowej, zawiera zapis, że to ten 60-procentowy podatek dotyczy również firm importujących paliwo. Tu dotykamy niezwykle groźnej kwestii, bo Polska musi importować ok. 30 proc. diesla, żeby nasz rynek był nasycony tym paliwem, żeby go nie brakowało. Tymczasem firmy, które importowały diesla, widzą, że zaczyna go gwałtownie brakować na świecie i w Europie. A zatem będą musiały zapłacić ten podatek wstecz, a za chwilę nie będą już miały najprawdopodobniej pieniędzy na ten import, albo zaimportują znacznie mniej tego paliwa. A to będzie oznaczało, że diesel nie tylko może podrożeć, ale będzie go mniej na naszym rynku. W tej sytuacji wprowadzane rozporządzeniem Domańskiego obniżki VAT i akcyzy nic nie dadzą 

- analizuje ekspert rynku paliw. W ocenie byłego członka zarządu PKN Orlen ten scenariusz jest wysoce możliwy. 

Amerykanie już zwrócili się formalnie do niektórych dużych krajów europejskich, żeby uruchomiły swoje rezerwy diesla, ponieważ nie wykluczają zatrzymania eksportu tego paliwa do Europy. Pamiętajmy, że Stany Zjednoczone są dużym eksporterem diesla, a Europie zaczyna tego paliwa brakować. Tymczasem przed nami zima i diesel będzie bardzo potrzebny do wielu procesów, nie tylko transportowych, ale i produkcyjnych. Spodziewam się bardzo napiętej sytuacji, jeśli chodzi o ilość diesla na naszym rynku, która może przypominać sytuację z lat 2020-23 kiedy pojawiały się kartki na dystrybutorach właśnie z powodu dużego zapotrzebowania na diesla i braków dostawach tego paliwa. Diesel pochodzi również z rafinerii w Zatoce Perskiej, które zostały uszkodzone lub zniszczone. Cena tego paliwa pójdzie w górę

- przypomina Janusz Szewczak.

Musimy sobie uświadomić także, że w ustawie rząd nie zapisał nigdzie obowiązku przekazania uzyskanych dochodów z podatku na cele związane z obniżką cen paliw. To oznacza, że ten wysoki i wstecznie płacony podatek trafi do jednego budżetowego worka, a minister Domański nie jest zobligowany do przesunięcia jakichkolwiek kwot na cele wiązane z obniżaniem cen paliw.  

Ustawa podpisana. Ale? Mocne żądania prezydenta w orędziu!

źr. wPolityce.pl

 

 

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.