Wszyscy triumfują, że Janusz Palikot został wystrychnięty na dudka. Jestem ostatnią osobą, która broniłaby jego wielodniowego show.
Rozumiem, że uniknięcie głosowania nad Anną Grodzką, to zaoszczędzenie kłopotu wielu posłom. Zabawne jest też obserwować ludzi miotających się między dwiema poprawnościami. Podlizywaniem się lewicowej celebrytce, za jaką uznano Nowicką, i „zdawaniem egzaminu z tolerancji”, jak był łaskaw opisać wybór Grodzkiej tygodnik „Newsweek”.
Wtrącanie się w spór między Palikota i PO to z punktu widzenia konserwatywnego dziennikarza pchanie się między wódkę i zakąskę. Zwracam jednak uwagę, że przy okazji złamany zostanie ważny parlamentarny obyczaj. Stojący w jakiejś mierze na straży pluralizmu.
To prawda wicemarszałkowie są wybierani i odwoływani w głosowaniu. Ale poza prawem jest jeszcze nieformalna tradycja. Ta polska uznaje Prezydium Sejmu za swoistą reprezentację głównych klubów. Uprawnienia Prezydium nie są duże. Ale daje to różnym partiom, także opozycyjnym, choćby wrażenie współgospodarzenia w gmachu na Wiejskiej.
Jeśli partia nie może odwołać ( z najgłupszej przyczyny) swojego wicemarszałka, ten obyczaj znika. Do tej pory zdarzały się przypadki, że większość ignorowała personalne rekomendacje opozycji (Niesiołowski jako wicemarszałek Senatu w 2005 roku czy Macierewicz – dwukrotnie – jako członek różnych komisji). Było to wątpliwe, zwłaszcza jeśli padały nieprzekonujące uzasadnienia. Ale w miejsce jednego kandydata, partia wskazywała innego. Zasada parytetu była podtrzymywana.
Tym razem trudno o niej będzie nadal mówić, skoro Ruch Palikota uważa, że Nowicka go nie reprezentuje. A co będzie jeśli wyrzuci ją ze swoich szeregów? A jeśli ta znana feministka przejdzie do SLD? Sojusz ma już w Prezydium innego reprezentanta. To oznacza w praktyce pozbawienie jednej z partii opozycyjnych jej reprezentacji w Prezydium Sejmu. Możliwe, że Palikot dogada się w tej sprawie z koalicją. Ale na razie się nie dogadał, a niebezpieczny precedens, podtrzymywania reprezentanta jednej partii głosami innych, został dokonany.
To może prowadzić do swoistej ukrainizacji systemu: przedstawiciele opozycji w ważnych ciałach mogą być podkupywani i pozostawiani na stanowiskach już po zmianie opcji. Naturalnie tradycje mogą być różne: np. w Kongresie USA przewodniczącymi obrad i także komisji są wyłącznie przedstawiciele partii większości. Ale w Polsce było inaczej. I w warunkach coraz większej dominacji jednego ugrupowania nie uważam odchodzenia od rozmaitych zwyczajów wzmacniających choćby formalny pluralizm za zdarzenie szczęśliwe.
Wyszedłem na rzecznika kandydatury pani Grodzkiej. Ale zupełnie nie o to chodzi.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/150503-nie-chodzi-o-obrone-palikota-ale-nieodwolanie-wandy-nowickiej-bedzie-niebezpiecznym-precedensem-analiza-zaremby