O. Potocki ostro sprowadza współbraci na ziemię! "Mówisz to, czego od ciebie oczekują! Bo wiesz, że po raz kolejny będziesz zaproszony, żeby gadać po ludzku, a nie po Bożemu. Żałosne!"

Po lewej: o. Paweł Gużyński OP. Po prawej: o. Paweł Kozacki OP.
Po lewej: o. Paweł Gużyński OP. Po prawej: o. Paweł Kozacki OP.

Niezliczone wystąpienia o. Pawła Gużyńskiego OP, łaszącego się do mainstreamu za byle łakocie medialnego blichtru, stały się niezjadliwą papką agresji. Wywiad jego współbrata o. Pawła Kozackiego OP, który przekreślił w "Gazecie Wyborczej" wszystkie najważniejsze kwestie, o jakie walczy w ostatnim czasie Kościół, przygnębia jeszcze bardziej. Można odnieść wrażenie, że Tomaszowe wezwanie "Contemplari et contemplata aliis tradere...", wyznaczające dominikanom zadanie głoszenia Prawdy, poznanej na drodze kontemplacji, zostało ograniczone do głoszenia własnego widzimisię. Z odsieczą przybył na szczęście o. prof. Andrzej Potocki OP, nazywając rzeczy po imieniu.


W kazaniu, wygłoszonym 20 lutego w dominikańskim klasztorze na warszawskim Służewie, ostro skrytykował swoich współbraci: prowincjała polskich dominikanów i przeora klasztoru w Łodzi. Ich medialną działalność uznał za sianie zamętu wśród wiernych i postępowanie „po ludzku”, nie „po Bożemu”. Nawiązując do Ewangelii wg św. Marka (Mk 8,27-33), w której Chrystus pouczał apostołów, że "myślący po ludzku świat" Syna Człowieczego nie zrozumie i odrzuci, przypomniał, że tak samo jest i dziś.

Katocelebryci, w tym niestety niektórzy duchowni, zdają się całkowicie zapominać o istocie chrystusowego przesłania. Naukę o miłosierdziu przepoczwarzają w zrelatywizowaną tolerancję zła, byle tylko nie zostać zaliczonym w szeregi moherów. Ileż to padło obelg pod adresem ks. Dariusza Oko, że za mało w nim miłości bliźniego. A to właśnie miłość - wymagająca, szukająca prawdziwego dobra zakorzenionego w prawdzie - potrafi dać człowiekowi moc do głoszenia niewygodnej prawdy za cenę całkowitego odrzucenia.

W dzisiejszej Ewangelii spotykamy Jezusa, który stawia wymagania Piotrowi. Co więcej, z wyrazistą surowością reaguje na to, co Piotr robi, kiedy bierze na bok Chrystusa i Chrystusa upomina. I jak Chrystus reaguje? „Zejdź mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie!”. Przyznajmy moi drodzy, że patrząc z boku, nie wygląda to zbyt elegancko: Zejdź mi z oczu… szatanie…! – stwierdził dominikanin. – Ale czytamy Ewangelię po to, żeby ona była dla nas pożyteczna. To nie jest dokument historyczny, w którym można zobaczyć, jak to było z tymi ludźmi pod Cezareą Filipową. To jest tekst po to, żeby zobaczyć, jak my mamy przyjmować pouczenia Jezusa. A może my sami mamy prawo powiedzieć do innych, co do których stwierdzamy, że bardziej patrzą po ludzku aniżeli po Bożemu: Zejdź z oczu, szatanie?

– mówił o. Potocki, podkreślając że wielu z nas i dziś popełnia błąd św. Piotra. Z czego się to bierze? Albo ze złej woli albo z głupoty.

Być może znany części z nas, dominikanin, o. Paweł Gużyński, pokazujący się w telewizorze stosunkowo często. W jednym z programów Tomasza Lisa wyjaśnia, skąd się bierze sprzeciw Kościoła wobec ideologii gender. Nie wyjaśnia przewrotności tej ideologii, na jej podstawowy błąd antropologiczny związany z fałszywą wizją człowieka, ale politykuje, informując wszem i wobec, że „ten sprzeciw biskupów wobec ideologii gender to jest hak na drugą stronę. Oni mają na nas pedofilię, to my mamy na nich gender”. Klaruje zakonnik przed kamerą, że oto rzeczywistość jest taka, że Kościołowi wytknięto pedofilię, to my teraz na zasadzie przeciwwagi, obrony, atakujemy ideologię gender. Jakie to jest przewrotne myślenie! Jak bardzo ludzkie, jak bardzo politykierskie! Jak bardzo dalekie od Bożego myślenia, które nakazywałoby przywołać autentyczną wizję człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże i wskazać, że ta ideologia gender bije w człowieka! Na takie telewizyjne gadki chciałoby się powiedzieć to, co Chrystus: Idź precz, szatanie, z tego studia telewizyjnego! Bo nie myślisz, ani nie mówisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. I mówisz to, czego od ciebie oczekują! Bo wiesz, że po raz kolejny będziesz zaproszony, żeby gadać po ludzku, a nie po Bożemu. Żałosne! Bo to jest gadanie w habicie, mącenie ludziom w głowach

– podkreślił zdecydowanie o. Andrzej Potocki.

Nie zapomniał też o swoim drugim współbracie, który tuż po objęciu pieczy nad prowincją, pobiegł do "Gazety Wyborczej" z wywiadem usprawiedliwiającym fanaberie kato-liberałów. Redaktorzy  z Czerskiej na pierwszy plan wybili sprawę katechezy, nadając rozmowie z dominikaninem tytuł: "Jestem przeciwny religii w szkole".

O. Potocki mocno skontrował tę tezę:

Tyle lat biskupi walczyli o przywrócenie nauczania religii w szkole na zasadzie sprawiedliwości, bo to się należy społeczeństwu, żeby było wychowywane w strukturach życia publicznego po Bożemu. Było to duże osiągnięcie transformacji ustrojowej na początku lat dziewięćdziesiątych. Wiadomo, że nauka religii w szkole obarczona jest bardzo wieloma słabościami. A ten powiada: „Jestem przeciwny religii w szkole”.

Dalej otwarcie krytykuje list biskupów, naszego episkopatu, w sprawie ideologii gender. Powiada, że to nie jest list pisany w jego własnej tonacji. Wreszcie powiada, że adopcja dziecka przez parę homoseksualną może być w pewnych wypadkach lepsza niż dom dziecka. W „Gazecie Wyborczej”… Dominikanin… I chciałoby się zapytać: dlaczego tyle zamętu, tyle bałaganu?! W imię czego…?! Nie szukajmy łatwych odpowiedzi – przywołajmy Chrystusa! „Idź precz, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Tak, moi drodzy, to nie są słowa kaznodziei, którego intencją żadną miarą nie jest ferowanie wyroków i formułowanie potępień. To jest tylko, a może aż, przywołanie Chrystusa! Chrystusa, który nas do czegoś zobowiązuje. Bo oczekiwań Chrystusa nie możemy nie zauważać, i wtedy gdy jest taki moment, trzeba te Chrystusowe słowa przywołać z całą wyrazistością tak, jak i dziś nieudolnie, ale z całym przekonaniem, kaznodzieja usiłował zrobić

- podkreślił o. Potocki, kończąc kazanie.

Nareszcie ktoś to przerwał! Medialne show dominikanów stało się już skrajnie męczące. Wydawało się, że zarozumialcom w habitach, których przekaz, jeśli ma cokolwiek wspólnego z kontemplacją, to z pewnością nie z kontemplacją prawdy, nikt nie zdoła udzielić braterskiego pouczenia. Mocny głos o. prof. Potockiego daje nadzieję. Nikt nie może przecież bardziej zaszkodzić Kościołowi, niż bezrefleksyjni celebryci odziani w szaty świadectwa i głoszący Ewangelię wg samych siebie. Za te ważne i bardzo potrzebne słowa ogromnie Ojcu Profesorowi dziękuję!

 

Kazania o. prof. Andrzeja Potockiego można wysłuchać na stronie Radia Wnet

CZYTAJ TAKŻE:

Papież Franciszek odpowiada "Wyborczej" i księżom celebrytom. "Osoby ulegające triumfalizmowi charakteryzuje przeciętność - wielbią postęp i zalewanie życia zakonnego coca-colą"

Kato-hipsterska drużyna spod Sukiennic gromi biskupów za prawdę o gender. Komu zależy na przemyceniu pluszowego Dzieciątka Jezus i jasełkowej fikcji?

"Jestem przeciw religii w szkole", czyli wywiad w GW ojca Pawła Kozackiego. Wschodzi nam nowa gwiazda

 

Cytaty z kazania za portalem pch24.pl

 

 

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga!

Promocje na ciekawe książki wSklepiku.pl!

Zniżki sięgają nawet 90%!

SPRAWDŹ SAM!

 

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych