Niech premier Tusk weźmie do Nigerii senatora Kutza. Nie musi zabierać go w drogę powrotną

Fot. PAP / Radek Pietruszka
Fot. PAP / Radek Pietruszka

No nie dało się inaczej. Perfidna administracja prezydenta Goodlucka Jonathana wyznaczyła polskiemu premierowi datę odwiedzin na 10 kwietnia, a służby ministrów Radosława Sikorskiego i Jacka Cichockiego nie były w stanie nic z tym zrobić.

Nie dziwne. Brakuje w KPRM Tomasza Arabskiego, który usiadłby w jakiejś przytulnej, klimatyzowanej restauracji w Lagos i wynegocjował najdogodniejszy dla szefa naszego rządu termin.

Nieżyczliwi już drwią z ważkości wizyty. Że z jednej strony Donald Tusk może pomóc w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy samolotu MD-83 z czerwca 2012 roku. Że w zamian Nigeryjczycy mogą mu zdradzić sposób na rozwiązanie problemu demograficznego. Od kilku dekad populacja najludniejszego państwa na Czarnym Lądzie rośnie bowiem lawinowo. Z 75 mln w 1980 r., przez 100 mln w 1991, 123 mln w 2000, 131 mln w 2006, po 170 mln w 2012 roku.

A jeśli nie uda się z demografią – słychać kpiny – może chociaż polski premier przywiezie receptę na uzdrowienie futbolu nad Wisłą. Po kilku latach chudszych, Nigeryjczycy znów mogą wskoczyć do światowej czołówki. Na razie odzyskali tytuł mistrzów Afryki.

Nic z tych rzeczy. Wizyta jest ważna, a data dobra jak każda inna. Ambasador Niesiołowski – Przemysław Niesiołowski – zdradził przed dwoma tygodniami w jednym z wywiadów, że Donald Tusk przywiezie ze sobą potężną delegację polskiego biznesu. Mają się w niej znaleźć przedstawiciele koncernów energetycznych, przemysłu zbrojeniowego, maszynowego, rolniczego, infrastruktury (zbudujemy autostrady również w Nigerii?), producenci mebli i wielu innych.

Zbierze się ekipa na wypełnienie embraera a może nawet dreamlinera.

A skoro tak, to może znalazłoby się w samolocie miejsce dla senatora Kazimierza Kutza. Tego samego, który był właśnie łaskaw stwierdzić, że Polska stała się krajem fundamentalistycznym, w którym katolicy „moralnie terroryzują resztę narodu”.

Toż to idealny kandydat na objęcie schedy po Jego Ekscelencji P. Niesiołowskim! Wytłumaczyłby również nigeryjskim katolikom, że należy siedzieć grzecznie w swoich wioskach, nie ważyć się budować świątyń, nie walczyć o swoje prawa, a najlepiej przechodzić na islam. Z nigeryjskim katolickim fundamentalizmem próbuje walczyć Boko Haram. Przed kilkunastoma dniami sekta zniszczyła 50 z 52 kościołów w diecezji Maiduguri.

Senator Kutz zapewne wykrzesałby z siebie empatię dla takich działań, tak jak chwali Ewę Wójciak za "wywołanie wśród Polaków refleksji" po nazwaniu przez nią papieża ch…

Niech więc leci. Najlepiej na zawsze.

A swoją drogą to znamienne, że Donald Tusk zgodził się/zaproponował (wszystko jest możliwe) taki termin wizyty w Afryce. Świadczy to o dużej pewności siebie. Premier nie zważa, że Nigeria może stać się kolejnym posmoleńskim toposem przywoływanym przez jego krytyków. Że - jak ważna by nie była wizyta i jak istotne kontrakty nie zostałyby w Lagos podpisane - zbitka „10/04-wyjazd do Nigerii” brzmi po prostu nie na miejscu.

W dodatku może oznaczać źródło nowej inspiracji dla prezesa PiS. Już ani słowa o Gabonie.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych