Grabarzy w IPN nam nie trzeba. Prezesie Kamiński nie ze wszystkimi warto się układać! Niech Pan się nie daje dalej mamić Platformie!

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Wywiad z Andrzejem Arseniukiem na portalu Stefczyk.info nie pozostawia wątpliwości: Platforma Obywatelska jest winna problemom Instytutu Pamięci Narodowej z zajmowaną przez niego siedzibą. Choć to dla wielu wydaje się oczywistym stwierdzeniem, warto przytoczyć kilka fragmentów, z wypowiedzi Arseniuka.

1. Resort finansów nie podjął decyzji ws. oferty, jaką spółka Ruch złożyła IPNowi. Arseniuk wskazuje, że 20 marca spółka zgodziła się na rozłożenie na raty sumy 30 milionów za budynek IPN. Resort finansów był tego świadomy, ale nie podjął na czas decyzji, że chce kupić budynek. Wobec braku działań ze strony politycznych decydentów spółka sprzedała budynek komu innemu.

2. Resort skarbu proponował IPNowi w zamian budynku na Towarowej dwie propozycje lokalizacji. Obie okazały się być niepoważne. Pierwsza lokalizacja to był 500-metrowy lokal przy ul. Wodzirejów. Arseniuk wskazuje, że obecnie IPN zajmuje powierzchnię 8,5 tysiąca metrów kw. Ta propozycja nie byłaby więc w stanie zagwarantować IPN odpowiednich warunków. Drugą lokalizacją był budynek przy ul. Dominikańskiej. Rzecznik IPN tak opisuje tę propozycję:

Resort skarbu wskazywał, że budynek będzie mógł trafić do IPN tylko jeśli firma, która tam działa, zostanie zlikwidowana. Nie otrzymaliśmy jednak informacji, by przedsiębiorstwo przestało działać.

3. Arseniuk wskazuje również na nierzetelność oświadczenia resortu finansów. MF zaznacza, że IPN powinien sam sobie zagwarantować środki na zakup siedziby, a budżet Instytutu wzrósł w ostatnich 10 latach o 170 procent. Rzecznik tak komentuje to oświadczenie:

Mówienie, jak wzrósł nasz budżet, jest niesprawiedliwe. Wiadomo, że w 2006 i 2007 roku nastąpił skokowy wzrost budżetu IPN, ponieważ nałożono na nas dodatkowe zadania ustawowe, powstał IV pion itd. Budżet musiał wzrosnąć. Twierdzenie, że z tego wzrostu mogliśmy zakupić budynek, jest fikcją. Budżet na inwestycje, który mógł do tego posłużyć, jest stale okrajany. W tym roku dostaliśmy o 10 milionów mniej na takie cele.

Wypowiedź rzecznika Arseniuka, w połączeniu z informacjami portalu wPolityce.pl, że to Hanna Gronkiewicz-Waltz miała zapewnić spółce Ruch lokal zastępczy w zamian za siedzibę przy Towarowej, jednak nie przyłożyła się do tego, nie pozostawia wątpliwości, że Platforma działała z premedytacją. Mając świadomość tego, co dzieje się wokół IPN, zastawiła pułapkę na tę instytucję. Jej zaniechanie było realizacją planu zlikwidowania placówki. Obecne krętactwo ministra Budzanowskiego czy resortu finansów ma kolejny raz odwrócić uwagę od afery związanej z siedzibą IPN.

Obecna sytuacja wokół IPN wywołała falę oburzenia i kolejne akcje medialnej obrony Instytutu. To zupełnie zrozumiałe. Upadek IPN oraz jego paraliż będzie ogromnym ciosem w polskie państwo, bezpieczeństwo narodowe oraz naukę i badania historyczne. Trzeba bronić Instytutu!

Jednak przy tej okazji należy również zaapelować do obecnych władzy IPN, by nie dały się więcej mamić Platformie i jej wizji historii. Obecna władza IPN, z prezesem Łukaszem Kamińskim oraz jego promotorem i mocodawcą Antonim Dudkiem na czele stała się częścią środowiska, które dziś niszczy Instytut.

Było to oczywiste, gdy po śmierci prof. Janusza Kurtyki przystępowano do wyłaniania nowej władzy placówki. W ten układ - stanowisko w zamian za przyjęcie zasad działalności nakreślony przez media PO i Platformę - wszedł dr Łukasz Kamiński oraz prof. Antoni Dudek. Prowadzony przez nich Instytut został pozbawiony widocznej za czasów Kurtyki bezkompromisowości oraz osłabiono jego aktywność. Dziś lamentują oni, że druga strona układu okazała się nielojalna, że ich wystawiła. Mogliby niczym partner Kory zaapelować: Platformo poparliśmy Was, weszliśmy w ten układ, a wy tacy nielojalni! Ratujcie!

Platforma jednak IPN nie uratuje. Nie jest w jej interesie zapewnienie skutecznej i efektywnej pracy Instytutu. Dla niej historia jest niebezpieczna, a historycy są elementem niepewnym. Ludzie środowiska PO zbyt dużo mają za uszami, by zgodzić się na rzetelną działalność IPN. Jeśli więc Instytut uda się obronić, to nie będzie to zasługa PO, ale społecznego oporu wobec niegodziwych działań władzy. Należy liczyć, że uda się taki opór wytworzyć. I liczmy, że prezes Łukasz Kamiński wraz ze swoją ekipą wyciągną wnioski z tej historii. Oby zrozumieli, że nie ze wszystkimi warto się układać. Druga strona ma jasny cel. Władze Instytutu muszą działać rzetelnie, a nie wchodzić w układy z tymi, którzy za cel obrali sobie pogrzebanie IPN. Grabarzy w IPN nam nie trzeba.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych