Zamach na pieniądze studentów opóźniony. Prosty błąd w ustawie przełoży wprowadzenie opłat za drugi kierunek
opublikowano: 28 stycznia, 16:36
Fot. PAP
Mimo wejścia w życie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym studenci jeszcze przez rok będą mogli łączyć dwa i więcej kierunków bez konieczności wnoszenia opłat. Wszystko przez prosty błąd w przepisach przejściowych znowelizowanej w marciu 2011 roku ustawy.
W artykule 29. nowelizacji czytamy:
1. Studenci przyjęci na studia przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy oraz w roku akademickim 2011/2012 studiują według programów opracowanych na podstawie dotychczasowych przepisów do końca okresu studiów przewidzianego w programie i planie studiów.
2. Studenci przyjęci na studia przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy oraz w roku akademickim 2011/2012:
1) studiujący bez opłat za kształcenie na więcej niż jednym kierunku studiów nie wnoszą opłat, o których mowa w art. 99 ust. 1 pkt 1a ustawy, o której mowa w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, do końca okresu studiów przewidzianego w programie i planie studiów.
Takie zapisy powodują, że opłaty za dwa kierunki studiów wejdą w życie de facto rok później. Bowiem w roku akademickim 2011/2012 przyjmowani są studenci, którzy swoją naukę zaczynają w roku późniejszym, 2012/2013. Autorzy projektu zapomnieli zdaje się, że rekrutacja na studia odbywa się głównie w czerwcu, a rok akademicki zaczyna w październiku. Dzięki temu, studenci mogą jeszcze przez chwilę cieszyć się swoim konstytucyjnym prawem do bezpłatnej nauki.
Błąd w zapisach dotyczących opłat za studiowanie więcej niż jednego kierunku znalazł jako pierwszy Piotr Muller, przewodniczący Zarządu Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Na swojej stronie internetowej informuje, że zapisy ustawy wydają się być jasne, a z jego interpretacją zgodziła się Uniwersytecka Komisja Akredytacyjna oraz prof. Hubert Izdebski w komentarzu do ustawy o szkolnictwie wyższym i ustawy o tytule i stopniach naukowych.
Muller skierował do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego specjalne pismo z pytaniem, jak resort interpretuje zapisy ustawy.
Ta historia pokazuje, że zachłanność nie popłaca. Platforma Obywatelska tak się spieszyła, by położyć łapy na pieniądzach studentów, że nie przemyślała zgłoszonego przez siebie projektu ustawy. To powoduje nie tylko, że studenci jeszcze przez chwilę mogą łączyć bezpłatnie dwa kierunki studiów, ale również daje czas na przeanalizowanie zapisów ustawy dotyczących płatności i ewentualnie wycofanie się z nich. No chyba, że PO szybko złoży w Sejmie kolejną nowelizację… To by nas zupełnie nie zdziwiło.
Komentarzy: 24
prawda jest taka, że i tak dziennych studentów utrzymują studenci wieczorowi i zaoczni, których uczelnie czasami traktują po macoszemu. skoro zaoczni i wieczorowi mogą płacić to dlaczego osoba ma studiować na obu kierunkach za darmo? niech płaci.
Typowe:)Ja płacę,to niech płacą inni.Jak w powiedzeniu.Panie Boże zdechła mi krowa,spraw żeby Kowalskiemu też zdechła:)
jak jestes gamoniem to studiujesz zaocznie
ja akurat studiowałem dziennie.zresztą gamonie czy nie nikt tego nie ma potem na dyplomie jakie studia skończył.
Do GM: Nie uważasz, że na dyplomie powinno być wyraźnie napisane, czy studia są dzienne czy zaoczno-naoczne (tj. takie, których "student" na oczy nie widział)? Dlaczego zaoczno-naoczny gamoń ma być traktowany na równi z osobą, która skończyła studia dzienne?
To bez znaczenia, dzienny, wieczorowy czy zaoczny, bo w przeważającej mierze dzisiejsi absolwenci to gamonie (choć są z wielkim miast). Niestety, upadek Polski to także upadek szkolnictwa wyższego, wykładowców i studentów. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę.
Do 003: Skoro to bez znaczenia, czy studia zaoczne czy dzienne, to dlaczego jedni nie wybierają dzienne "darmowe" studia, tylko płacą grube pieniądze za zaoczne?
oczywiscie bzdura bilans studiow zaocznych nie jest na tyle dodatni aby pokrywal koszty zajec dziennych. chociaz moze to zalezec od typu uczelni techniczna czy tez humanistyczna
W takim razie zapraszam na studia zaoczne na kierunku prawo na Wydziale Prawa i Administracji UJ. Wątpię, by zaocznych powyżej 2 roku studiów można nazwać gamoniami, biorąc pod uwagę fakt, że idiotów odsiewa pierwszy i drugi rok, egzaminy są identyczne (najczęściej pisane wspólnie), a zaoczni mają mniej niż połowę zajęć dziennych (z reguły z gorszymi prowadzącymi), co powoduje, że aby otrzymać identyczną ocenę co dzienni muszą się więcej napracować :) Nie uważam, aby wartościowanie "dzienny-zaoczny" było czymś właściwym, chyba, że się pochodzi z małej dziury, trzy dni się do wielkiego miasta jechało wozem drabiniastym, na który zrzucała się cała wieś i chce się dowartościować na zasadzie "Bo ja to wielki dzienny żem jest, Jadźka!" :P
Jeszcze ktoś studiuje prawo? I to zaocznie? No to brawo, sami się będziecie nawzajem niedługo sądzić i radzić sobie prawnie. Tak samo architektura, taki popłatny kierunek! Był, dopóki nie zaczęły prywatne uczelnie i inne przyjmować po 300 ludzi na jeden rok. Na ekonomistów też nadejdzie kres. Rynek jest już przesycony. Matma już nie gwarantuje niczego, choćby nie wiem jak media starały się to lansować. Nie no, ale fajnie, że WRESZCIE prawnicy (ci świetnie wykształceni) się zorientowali, od kiedy będzie ten kierunek płatny. Może ludzie wreszcie będą mogli uzyskać konkretną informację.
Podejrzewam, że nie wytrzymałbyś semestru na prawie :)
po co studiowac zaocznie?? studia nie polegają na kolejnym zaliczaniu etapów, a na głebszym zapoznaniu się z danymi zagadnieniami...przez takie osoby jak Ty...studia straciły na wartości...cóz każdy ma studia czy płaci za nie, bo się np nie uczyl,czy taki ktory zawsze sie przykladal i dostał na dzienne. wiem, ze niektorzy maja zla sytacje fianowsa i dlatego musze studiowac i pracowac, ale bez przesady, bo takich osob jest garstka, a tymczasem studentow zaocznych co 2... no coz...kazdy chce studiowac, ale nie każdy się nadaje...
hahahahahaha tuski i ich wyznawcy potrafią spieprzyć wszystko nawet to co gdzie inndziej spieprzyć się po prostu nie da. polska to taki kraj gdzie idiotami rządzą jeszcze więksi idioci
anarchosyndykalisto to, że nie rozumiesz genijalnych pomysłów naszego Ukochanego Przywódcy to tylko źle świadczy o tobie. Poczekaj a przekonasz się a wtedy będzie ci bardzo wstyd !!!!
Akurat wprowadzenie opłat za drugi kierunek jest bardzo dobrym pomysłem. Szkoda że za wykonanie wzięło się PO, bo efekt jest jak na załączonym wyżej obrazku. Duża część studentów traktuje ten drugi kierunek "hobbystycznie" i często nie ma on związku z pierwszym. Tym samym pieniądze poświęcone na wykształcenie takiej osoby w drugiej specjalności i tak idą w gwizdek, nie generując potem PKB.
dobry pomysl , bo nastepnym krokiem bedzie platne 1 kierunek , szkoda młodych z biednych rodzin, nawet nie stac ich na wziecie kredytu
lepiej młodzież trzymać na studiach, nie ważne drugich czy trzecich, niż na zasiłku dla bezrobotnych.
Zawsze zaczyna się w Polsce od "d**y strony". Otóż owszem, płatne studia, w porządku. ALE nie wtedy, kiedy przeciętnego Polaka nie stać na płatne studia. Na Zachodzie najpierw jest porządny system stypendialny i porządne zarobki, a więc płatne studia nie są cenzusem majątkowym, jak ma to miejsce w Polsce. Najpierw trzeba stworzyć porządny system stypendialny, który, w skrócie, będzie polegał na zwolnieniu z opłat pewnej części studentów (więcej niż 10%), drugiej części zagwarantuje z ich opłat mieszkanie i tak dalej, a część najsłabsza, jeśli chce mimo wszystko kontynuować naukę, niech płaci. Ale też nie taką sumę, żeby nie mogła się z tym uporać. Ale przynajmniej ograniczy się liczbę "lemingów" na studiach, które studiują tylko dla szpanu albo z nudów i tylko na warunkach lecą i przez to zabierają miejsca pracy w przyszłości ludziom, którzy się starali na danym kierunku. Ale tymczasem gdy już wejdą te płatne studia w Polsce, to będą kosztować blisko tysiaka miesięcznie i to wszystkich (poza wybitnymi, a to i tak weryfikuje wyścig szczurów). No to faktycznie. Więc podsumowując, w Polsce zawsze się europejskie rozwiązania wprowadza od niewłaściwej strony.
Odpłatność za studia dzienne jest sensowna pod warunkiem, że zlikwiduje się studia zaoczne, które są na znacznie niższym poziomie niż studia dzienne.
Znam ogrom osób, które na dziennych studiach, powtarzali rok, potem za jakiś czas znowu powtarzali kolejny rok, byli po prostu cieniasami! Ale spytałaś rodziców, czy już synek, czy córka nie powinna dawno skończyć studiów! To co mówili: nie szkodzi, że tyle lat studiuje, ale jest na dziennych! Nie chrzańcie mądrale, bo ci wieczorowi lub zaoczni są w dużym stopniu lepsi, od cieniasów i nieudaczników wypychanych przez rodziców, ale aby nazywało się studia dzienne! A tak naprawdę, to dopiero w pracy, każdy ma możliwość wykazania się swoimi kompetencjami! Dzienne, czy inne nie mają znaczenia, to jest wymysł PRL-u!
Masz rację - zaoczne studia są wymysłem PRL-u. Przed wojną nie było żadnych "zaocznych".
Jeżeli chodzi o zaocznych. Nie wiem czy wszyscy zauważyliście, że najbardziej o dobro zaocznych kłócą się właśnie oni. Daje to nam wypaczony obraz tego kim ten zaoczny jest. Rozumiem, że nie każdy zaoczny student to ćwierćinteligent, ale popatrzcie na to statystycznie. Ile, proporcjonalnie do dziennych, studentów zaocznych oblewa egzaminy (około 30% więcej), ile osób kończy rok? Tyle samo. Dlaczego tak jest? Zaoczni zdają dopiero za którymś podejściem. Nie wszyscy, ale większość. Spójrzmy jeszcze na kulturę osobistą zaocznie studiujących na przykładzie wydziału dziennikarstwa na szacownym UJ-u. Jeżeli Pan lub Pani zaoczna chcą zdać egzamin w terminie, w którym piszą dzienni, to dzienni nie robią z tego problemu. "Bo przecież człowiek może mieć ważne powody". Natomiast gdy Pan lub Pani dzienna chcą zdać z wieczorowymi jakiś egzamin to zaczynają się zagrywki typu: "macie swój termin", "a na pewno musisz teraz", "zająłem sobie kolejkę, wchodzisz za 8 godzin", "zająłe(a)ś mi miejsce spierdalaj na swój termin". W związku z tym mam prośbę do szacownych wieczorowo-zaocznych. Jeżeli chcecie być poważnie traktowani, to zacznijcie zmieniać swoje zachowanie, bo czepianie się innych i pokazywanie w nich niesprawiedliwości nie da wam nic, dopóki nie wydziubiecie sobie z oka tej belki... PS Skoro studia dzienne i zaoczne są tak samo cenne, to dlaczego nie chcecie umieszczać tego na swych dokumentach? Przecież to żadna różnica.
I taki jest ten rząd. To nieudacznicy. Jak mogą zrobić dobrą ustawę, skoro nie potrafili nawet dobrze ułożyć rozkładu jazdy pociągów... To dyletanci. Już czas na nich, już czas...
zaoczne studia powinny byc wylacznie dla osob, ktore juz posiadaja jakis staz pracy i uzupelniaja wyksztalcenie. studia dzienne moga byc platne, ale jak juz ktos powiedzial tylko przy systemie stypendialnym, wyobrazcie sobie ze zdolne z dziecko z niezamozne rodziny (ale nie biednej, przecietnej) dostaje sie na medycyne i czeka go 10000zl rocznie, plus mniej wiecej tyle samo rocznie na zycie. kto to udzwignie? edukacja bedzie dla najbogatszych, ustawodawstwo nie wzielo pod uwage ze dla niektorych drugi kierunek moze byc bardzo kosztownym kierunkiem (a nie jakas pedagogike, ktorej i tak nie trzeba studiowac dziennie)
Nie przegap
- Nie musicie znać rosyjskiego by oglądać putinowską telewizję. Ten program Lisa przejdzie do historii manipulacji medialnej
- Rusza kolejny niepokojący proces. Roman Graczyk: Czuję się celem nagonki, środowiskowej zemsty. "Zmusić do milczenia"
- Z radością informujemy, że w tym tygodniu miesięczny zasięg wPolityce.pl przekroczył 600 tysięcy unikalnych użytkowników!
- Ryszard Bugaj o Palikocie, który "wzywa" Polaków do wyrzeczenia się polskości: "tradycja lewicowa nie ma z tym nic wspólnego"
- Żyć jak karmelita – propozycja na Wielki Post. "W ten sposób można spędzić kilka dni lub nawet miesiąc"
- Strzembosz: matki tracą najwięcej. "Nie jesteśmy już tacy biedni jak w czasach komuny i powinniśmy umieć zadbać o swoje matki"