Ile nas kosztują mundurowe emerytury i dlaczego będą ciążyć bardziej, a nie mniej. Artykuł Pawła Solocha w „Rzeczpospolitej”
opublikowano: 14 stycznia, 8:52 | ostatnia zmiana: 14 stycznia, 8:53
„Anachroniczny, zły system naliczania świadczeń emerytalnych dla służb mundurowych prowadzi do niekontrolowanego wzrostu kosztów jego funkcjonowania i jest demoralizujący dla funkcjonariuszy” – napisał w piątkowej „Rzeczpospolitej” Paweł Soloch, ekspert Instytutu Sobieskiego, w latach 2005-2007 wiceminister spraw wewnętrznych.
Soloch przypomina, że świadczenia zdrowotne, chorobowe i rentowe a przede wszystkim tzw. emerytury policyjne (dotyczy to również sędziów i prokuratorów) są wypłacane bezpośrednio z budżetu państwa.
„Sytuacja w której państwo nie tworzy dla zatrudnionych przez siebie funkcjonariuszy zabezpieczeń emerytalnych w postaci funduszy opartych na systematycznie pobieranych składkach od wynagrodzeń, jest anachronizmem nie znanym w wysoko rozwiniętych krajach. W przypadku Polski przypomina to bardziej czasy przedindustrialne i bliższe jest systemowi feudalnemu, kiedy to suweren utrzymywał aparat bezpieczeństwa bezpośrednio z pieniędzy ściąganych od swoich poddanych. Dzisiaj na około 250 tysięcy funkcjonariuszy czynnych w służbie mundurowej przypada około 350 tysięcy emerytów, a całkowita wysokość wypłacanych z budżetu państwa emerytur wynosi ponad 12 mld złotych. Prawo do świadczeń emerytalnych funkcjonariusz nabywa po 15 latach służby. Wtedy mogą być one wypłacane w wysokości 40% podstawy ich wymiaru i wzrastają za każdy dodatkowy rok tej służby o 2.6 % i nie mogą przekroczyć 75% podstawy jej naliczania”.
Zdaniem Solocha trudno sobie wyobrazić bardziej demoralizujący system:
„W sytuacji kiedy niemożliwe jest naliczanie emerytury na podstawie składek zastosowano zasadę, że „podstawę wymiaru emerytury lub renty inwalidzkiej stanowi uposażenie należne funkcjonariuszowi na ostatnim zajmowanym stanowisku... (…) Ostateczna wysokość emerytury funkcjonariusza decyduje się bowiem praktycznie do ostatniego miesiąca służby. Innymi słowy, emerytura nie jest naliczana na podstawie kumulacji uposażeń na przestrzeni lat. Dlatego też dla funkcjonariusza ostatnie lata i miesiące służby to czas zabiegów o przychylność przełożonych w uzyskiwaniu awansów i podwyższeniu dodatków wchodzących w skład uposażenia.
Ponieważ w grę wchodzi uposażenie emerytalne w wysokości 75 a nawet 80 % ostatniej wypłaty, „przebicia” uzyskane w ostatnich miesiącach służby, mogą być wysokie. Np. awans w stopniu oficerskim i przeniesienie na kierownicze stanowisko z posterunku do komendy wojewódzkiej lub komendy głównej, albo ministerstwa może oznaczać wzrost uposażenia o parę tysięcy złotych, a co za tym idzie wzrost wysokości emerytury o 75-80% uzyskanej podwyżki. Taki system sprzyja w oczywisty sposób postawom serwilistycznym wobec zwierzchników i brakowi reakcji na pojawiające się w służbie patologie o ile mogłoby to pociągnąć za sobą ryzyko konfrontacji z tzw. „układem” decydującym (praktycznie do ostatniego miesiąca służby) o ewentualnej podwyżce emerytury.
Punktem odniesienia staje się nie tyle misja i służba państwu, co utrzymanie możliwie dobrych relacji z bezpośrednimi przełożonymi. W ten sposób o wysokości emerytury funkcjonariusza decyduje nie tyle przebieg całej służby, a opinia i dobra wola ostatniego przełożonego. System sprzyja pogłębianiu biurokratyzacji służb. Komendy powiatowe, wojewódzkie, główne oraz ministerstwa są miejscami, w których dzięki bezpośredniemu kontaktowi z decydentami, najłatwiej o podwyżki. W naturalny sposób sprzyja to dążeniu wielu funkcjonariuszy do szukania pracy właśnie tam i wykonywaniu czynności czysto urzędniczych, często na sztucznie tworzonych w tym celu stanowiskach, w niewielkim tylko stopniu związanych z misją służby."
Na ile masowe to zjawisko? – pyta autor i próbuje udzielić odpowiedzi.
„Opisywana przez Rzeczpospolitą przeprowadzona w 2010 roku na polecenie kierownictwa MSWiA wyrywkowa kontrola, wykazała, że podwyżki w ostatnich miesiącach pracy dostaje 70-95% funkcjonariuszy. (…) Wszystko wskazuje na powszechność tej praktyki. Oznacza to, że wysokość wypłacanych w ciągu roku emerytur policyjnych, wskutek otrzymywanych tuż przed odejściem ze służby podwyżkom dodatków, w skali całego kraju wzrasta w nieplanowany sposób o ponad 200 mln złotych. Kwotę tę zapewne należy podwyższyć do około 300 mln, jeśli założymy, że podobnie dzieje się Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej czy Biurze Ochrony Rządu.
Anachronizm wyliczenia emerytury według ostatniego uposażenia, a także możliwość jej wypłacania już po 15 latach służby, obok demoralizującego wpływu na zachowania funkcjonariuszy, bezpośrednio utrudnia racjonalne planowanie wydatków związanych ze sferą bezpieczeństwa. Rząd nie jest w stanie określić z wyprzedzeniem ani ilu funkcjonariuszy opuści służbę w danym roku, ani w jakiej ostatecznej wysokości będą wypłacane należne im emerytury. Różnice w stosunku do szacunków mogą sięgać setek milionów złotych”.
Na dokładkę naliczanie emerytury według ostatniego uposażenia preferuje tych, którzy w służbach mundurowych pracowali krótki, a czasem bardzo krótko.
„Oni, niczym biblijni robotnicy przychodzący do pracy w winnicy jako ostatni, otrzymują takie same warunki emerytalne jak ci, którzy w służbie pracowali od samego początku. Niesprawiedliwość takiej sytuacji jest tym większa, że owi „robotnicy ostatniej godziny” pełne przywileje uzyskują na ogół za pracę niezwiązaną bezpośrednio z misją służby: są to na ogół biuraliści, zatrudnieni w rozdętych strukturach PR, pracownicy logistyki, księgowości, lektorzy i tłumacze języków obcych, wykładowcy w resortowych szkołach etc.”.
Paweł Soloch ocenia, że w najbliższych latach nic się nie zmieni, a nawet będzie jeszcze gorzej. Wprawdzie MSW proponuje zmiany: wydłużenie minimalnego czasu pracy z 15 do 25 i naliczanie emerytury na podstawie średniej z 3 ostatnich lat, ale mają one dotyczyć dopiero tych, którzy przyjdą do służby po 2013 roku. Co gorsza nie proponuje odprowadzania składek od wynagrodzeń.
„Jak przewidują w uzasadnieniu projektu autorzy, przez najbliższe lata obciążenia budżetu z tytułu wypłat emerytur dla służb mundurowych będą rosły, a pierwsze niewielkie oszczędności, wynoszące ok. 60 mln. złotych w skali roku, pojawią się dopiero w 2028 roku. Istotne zmiany będą odczuwalne dopiero po roku 2030.
W ten sposób rząd zagwarantował już zatrudnionym funkcjonariuszom służb mundurowych nienaruszalność ich praw emerytalnych na najbliższe 28 lat. W tym samym czasie zapowiada podwyższenie wieku emerytalnego dla już pracujących płatników składek ZUS do 67. roku życia. Z obawy przed potężnym lobby służb mundurowych rząd zwalnia je z solidarnego z innymi ponoszenia kosztów nadciągającego kryzysu i nakłada dodatkowe ciężary na pozostałych obywateli, z których reakcją mniej się liczy”.
Poz
kategorie: Polityka
tagi: emerytury emerytury mundurowe państwo policja
Komentarzy: 21
Jeden wielki skandal. Za komuny chodziło o wynagradzanie wiernej służby. A teraz o co chodzi?
A cóż z tym „burdelem” zrobił Soloch kiedy był wiceministrem i jego „Ukochany Przywódca”? Albo ten od Saby i kozy? Ten rząd przynajmniej coś robi, Soloch tylko pisze. Przecież wszyscy o tym wiemy. Pytanie, kto to dziadostwo skutecznie przerwie. A może PIS wsparłby działania rządu. Gdyby politycy w tej sprawie mówili jednym głosem to reformy byłyby bardziej radykalne?
Brak silnej opozycji prowadzi do tumiwisizmu i tyle. PDC
O to samo... chodzi o to samo...
~Bogdanus, Soloch byl jednym z 10 wiceministrow, i to tym od strazy pozarnej (potezne lobby premiera Pawlaka, szefa ochotniczych strazy, z budzetem okolo 100 mln PLN, niezaleznie od tego, kto w danej chwili rzadzi!). Ciekawe, co ty bys zrobil?
Pierdzistołki na etatach w komendach, już na emeryturze. Chyba że wyślemy je na ulice do patroli jako ciotki na rowerach w lokówkach i furażerach.
Bogd anusie a co ten nie-rząd niby robi? Zatrudnił dodatkowe 25% urzędasów?
spierdakaj devilu
bogdanus!dodaj jeszcze,że w ameryce murzynów biją!przeczytaj artykuł jeszcze raz ze zrozumieniem i skontatuj,że tam nie ma ani słowa o pisie ,platformie ani innej partii.
@GOREX. Przeczytaj mój tekst ze zrozumieniem i skontaktuj, że ja nic takiego P. Solochowi nie wmawiam. Zgadzam się jego tekstem prawie w całości. Nie wiem po co zniszczył jego wymowę tanią propagandą zawartą w ostatnich zdaniach. Ty widać tych ostatnich zdań nie doczytałeś.
@Bogdanus-od pewnego czasu jakaś menda(mendy)podszywają się pod mój nick,który-autentyczny-jest oznaczony:79.186.160
To rzeczywiście menda.
A ja widzę tu zawsze dwie mendy - Gorex'a i Bogdanus'a
W tym państwie zawsze kurwa, złodziej, trep i policjant mieli dobrze! Człowiek przyzwoity i uczciwie pracujący po 40 latach pracy ma nieżadko 1000-1200 zł i musi za to żyć!
My to elita!
Znam tę elitę. Odsłużyłem swoje w latach 80 -tych. Stąd wiem co znaczy trep, zupak, czy sierściuch.
A co z górnikami i wieloma innymi uprzywilejowanymi grupami żyjącymi na koszt innych ludzi? Czy kiedykolwiek ktoś zrobi z tym porządek?
Pytanie, czemu autor nie zaproponował odpowiednich zmian, jak był w rządzie PiS-u? Wtedy potrzebne było "bijące serce partii"...?
Nie zaproponował? Wyższy stołkiem Giertych pierwszeństwo dał becikowemu, a potem naród wybrał Tuska. Propozycja nie zdążyła wejść w życie.
Nie byłoby problemu gdyby SLD z Mullerem na czele nie zmieniła systemu emerytalnego w 2003 roku, jaki wprowadził Buzek, czyli drugi filar, który obowiązywał od 1999 roku i dotyczył nowo przyjętych do służb mundurowych.
Brawo Soloch, więcej takich konkretnych materiałów, pokazujących zgniliznę systemu. Może ludzie się w końcu obudzą?
Nie przegap
- Przywrócili nad stocznię imię komunistycznego zbrodniarza, twórcy systemu nienawiści. Ale są ludzie, którzy protestują. ZDJĘCIA!
- Poufne informacje KNF o SKOK-ach trafiły do mediów. "Czy mamy do czynienia z przekazaniem poufnych informacji mediom przez przedstawicieli KNF?"
- Nasz wywiad. Krzysztof Szczerski: Potrzebujemy, by Polska wstała z kolan ws. śledztwa smoleńskiego
- Ważny sojusznik sprawy smoleńskiej. McCain jest jednym z najtrzeźwiej patrzących na Rosję i Putina polityków
- 100 lat temu zmarł Bolesław Prus - jeden z największych polskich pisarzy, do dziś aktualny. Jego "Lalka" to powieść genialna
- Wicepremier Węgier: "Korporacje wywoziły ogromne pieniądze, większe niż wynikało z zasady zysku. Tak traktuje się kolonie"