Trzeba przypomnieć: walka o przyszłość Polski to walka na śmierć i życie. Stawką jest kontrola nad kluczowym geopolitycznie państwem, przyszłość zbliżenia rosyjsko-niemieckiego i stopień niemieckości Unii Europejskiej. Gra idzie o biliony euro zysków, rozwój niemieckiego przemysłu, skuteczność gazowego szantażu Rosji. Zagrożone są wpływy ludzi Moskwy, usadowionych w kluczowych miejscach państwa polskiego, tych generałów - jak to ostatnio ujęła rosyjska prasa - „hartowanych po sowiecku”. Wielu ludzi związanych z tuszowaniem tego, co wydarzyło się w Smoleńsku, zaczyna się na serio obawiać ujawnienia prawdy.

Są ludzie zdolni uczynić wszystko by zatrzymać zmiany dokonujące się w Polsce. Powtarzam: najszybszym na to sposobem byłoby z ich punktu widzenia wyeliminowanie prezydenta. Sądząc po tym wpisie na Twitterze niejakiego Pawła Wimmera, takie myśli krążą po wielu głowach:

Nie dziwię się, że prawica jest przerażona. W razie śmierci nowe wybory i murowane zwycięstwo kandydata opozycji. I szlag trafia całą IV RP.

Choć uważam, że także Jarosław Kaczyński jest znów zagrożony. Być może system ochrony lidera PiS stworzony w czasach opozycji jest jednak skuteczniejszy.

Musimy wyciągnąć z tego wydarzenia/ostrzeżenia wnioski.

1. Należy przyjąć, że ktoś próbował zabić prezydenta. Być może śledztwo będzie w stanie to wykluczyć, ale nie wyobrażam sobie by poważne państwo przyjęło na wyjściu inną optykę.

2. Należy jeszcze przyspieszyć zmiany w państwie, zwłaszcza w obszarach związanych z jego bezpieczeństwem. Niektórzy w PiS mogli już zapomnieć, że to nie zabawa, że to wszystko jest starciem na śmierć i życie. Jeśli zapomnieli, to właśnie im przypomniano.

3. Należy natychmiastowo wzmocnić system ochrony prezydenta, premier, lidera PiS i szefa MON i innych kluczowych postaci.

4. Śledztwo w sprawie wypadku prezydenckiego samochodu powinna przejąć prokuratura i powinna potraktować je z pełną powagą.

5. Trzeba zrobić wszystko by wzmocnić media publiczne i te prywatne, które kierują się polską racją stanu. Z dużych serwisów informacyjnych jedynie „Wiadomości” potrafiły dostrzec w wypadku prezydenta poważną sprawę. Większość prywatnych mediów zareagowała lisowym rechotem. A największym - te wydawane przez Niemców dla Polaków.