Mamy w wykonaniu Wałęsy świadome osłabianie polskiej państwowości, pozycji Polski przez pobudzanie wewnętrznego rokoszu antypaństwowego

— mówi portalowi wPolityce.pl Krzysztof Wyszkowski.

wPolityce.pl: Lech Wałęsa wystąpił w TVN24 i  tłumaczył się ze sprawy „szafy Kiszczaka”. Były prezydent opowiadał również o Panu. Okazuje się, że nie tylko niewiele Pan robił w opozycji antykomunistycznej, ale dodatkowo świadomie Pan kłamie zarzucając Wałęsie agenturalną przeszłość. Jak Pan się z tym czuje?

Krzysztof Wyszkowski: (śmiech) Jeszcze przed emisją tego wywiadu ostrzegałem na twitterze Panią Olejnik i Lecha Wałęsę. Mówiłem, żeby uważali, bowiem jeśli będą kłamali na mój temat, rozważę drogę sądową. Monika Olejnik w przeszłości krzyczała: Wyszkowski kłamie, kłamie, kłamie. Oglądałem ten ostatni wywiad. Lech Wałęsa nadal mnie obrażał, Olejnik dawała mu możliwość, wywoływała specjalnie te ataki.

Chce Pan zareagował na ten program?

Tak, wobec tego, co się działo jestem zmuszony zareagować. Podam ich oboje do sądu, o obrazę. Mieliśmy do czynienia kolejny raz z festiwalem kłamstw. Opinia publiczna zapewne sama to osądzi. Czekam również na prace historyków.

IPN zapowiada badania grafologiczne akt znalezionych w „szafie Kiszczaka”. Czy one mogą zmienić sposób działania Wałęsy?

Te badania to jest jedynie gra na zwłokę. To jest absurd. Natomiast taktyki Wałęsy nie rozumiem. On mówił, że opłacało mu się przyznać, gdyby to była prawda, ale tego nie robi. I rzeczywiście to byłby dla niego lepszy manewr. On mógłby się np. przyznać do części zarzutów. To jak z bandytami, którzy przyznają się do jakiegoś przestępstwa, ale nie do innych, tych cięższych. To jedna z możliwych taktyk. Można się przyznać do przestępstwa, by ukryć większe, albo można iść w zaparte.

Wałęsa zdaje się jednak wybrał chodzenie w zaparte.

Wałęsa wybrał pójście w zaparte, rzeczywiście. Pytanie dlaczego. Można się domyślać, że on się boi przyznać, choćby do czegokolwiek. Wie bowiem, że jak powie „A”, to może się okazać, że będzie zmuszony powiedzieć wszystko. On nie zatem mówi nic, idzie z zaparte. Szczególnie, że Lech Wałęsa ma świadomość, że „nic mu nie mogą zrobić”.

Mówił tak w rozmowie z Moniką Olejnik. O co mogło chodzić?

On mówił o swoich zeznaniach złożonych pod przysięgą w procesie lustracyjnym. On składał przed prokuratorem IPN zeznania pod przysięgą. Mówił, że nie był agentem, że SB fałszowała dokumenty. On składał zawiadomienie do prokuratury, że dokumenty na jego temat były fałszowane. On został uprzedzony wtedy o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.

Jeśli teczka Bolka jest prawdziwa i dowodzi, że „Bolkiem” był Wałęsa, to były prezydent złożył fałszywe zeznania. Pozostanie bezkarny?

Wydaje się, że Wałęsa sprawdził, że okres przedawnienia już upłynął, więc takie rzeczy mówi. Jednak ta obrona zdaje się być prowadzona zupełnie niezdarnie, jest na piasku. Nie ma żadnych mocnych argumentów. Jedynym sposobem działania Wałęsy jest opieranie się na działaniu piątej kolumny, która działa w Polsce na polecenie zagranicy.

O czym Pan mówi?

Widać dziś wyraźnie, że Lech Wałęsa pozostaje agentem wpływu zagranicy w stosunku do Polski. Mamy w jego wykonaniu świadome osłabianie polskiej państwowości, pozycji Polski przez pobudzanie wewnętrznego rokoszu antypaństwowego.

Czemu miałoby to służyć?

Chodzi o pokazanie Polski w świecie w krzywym zwierciadle. Polska ma się jawić jako kraj wepchnięty w łapska jakichś faszystów, którzy ośmielają się atakować ikonę, Lecha Wałęsę. W tej narracji polska władza zmierza do jakichś tragicznych i dramatycznych posunięć. Przekonuje się, że PiS i rząd to ludzie posuwający się do zła… Przykładem ma być sprawa Lecha Wałęsy. To współgra z siłami na Zachodzie, które chcą wprowadzić jakiś unijny nadzór nad Polską.

Rozmawiał Stanisław Żaryn


W zestawie taniej! Polecamy „wSklepiku.pl” pakiet: „Resortowe dzieci. (2 tomy, media i służby)”.