Puste gesty z jabłkami jedzonymi przez celebrytów narcyzów zastępują realne i poważne przedsięwzięcia. Mamy tylko cyrk i sterowane odgórnie przedstawienie.
Nie ma bardziej bałamutnej akcji niż ta nawołująca do jedzenia polskich jabłek. A to dlatego, że firmują ją i główne role odgrywają prawie wyłącznie medialne hieny, narcyzy i pustaki, czyli ludzie kompletnie bezideowi. To znaczy ideowi w jednej sprawie: przeliczania wszystkiego na pieniądze i osobiste korzyści. Dla nich nawet najszlachetniejsze idee służą wyłącznie lansowi. Teraz robią sobie słitfocie z gryzionymi jabłkami, bo to oni mają być ważni, a nie problemy polskich sadowników czy kwestia sankcji wobec Rosji i odwet Putina. Ale nie o narcyzm tu tylko chodzi, lecz o procesy bardzo niebezpieczne dla demokracji.
Akcja z jabłkami nie jest pierwszą operacją lansu narcystycznych celebrytów. Kiedy rząd PO propagował przyjaźń z Rosją, oni byli w szeregu ambasadorów Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (pardon: rosyjskiej), prezentując stosowne gadżety dokumentujące ich przynależność do TPPR. Gdy rząd zmienił front, ci ludzie natychmiast znaleźli się w awangardzie wrogów Putina, znowu demonstrując stosowne gadżety i utensylia dokumentujące przynależność do Towarzystwa Wrogości Polsko-Radzieckiej. Wcześniej wielu z nich demonstrowało naprzemiennie przywiązanie do Kościoła i szacunek dla papieża Jana Pawła II albo skrajny antyklerykalizm i antypapizm, bądź papizm w wersji dla idiotów, z wymyślonym przez siebie komsomolskim obrazem nauczania papieża Franciszka.
Akcja z jabłkami nie ma praktycznego znaczenia w żadnym wykonaniu, bo tylko poprawia samopoczucie, a realnie tak się problemów zbytu czegokolwiek nie rozwiązuje. Choć na świecie znane są przykłady skutecznych kampanii promowania mody na kupowanie rodzimych produktów, ale to wielkie przedsięwzięcia, a nie chwilowy lans ze słitfociami. Jeśli byłaby to długofalowa poważna kampania, byłaby ze wszech miar godna poparcia i promowania. Ale nie jest poważnym przedsięwzięciem, bo poza gadaniem i robieniem fotek nic konkretnego w wymiarze handlowym za nią nie idzie. Ot takie targowisko próżności dla ludzi, którzy ze sprzedawania własnej próżności żyją.
Wielu celebrytów lanserów - niezależnie od tego, czy ma to jakikolwiek sens i podstawy - jest przez konsumentów telewizyjnej papki dla idiotów traktowanych poważnie, a przynajmniej ci ludzie im imponują. Dlatego wyznawcy celebryckich narcyzów bezkrytycznie pochłaniają wszelkie gesty, choćby były one puste jak próżnia doskonała. I te puste gesty, na przykład słitfocie z nagryzanymi jabłkami (w większości niepolskimi) zastępują poważne przedsięwzięcia, których nikt potem nie usiłuje nawet realizować, bo wielu sądzi, że słitfocie i pokazówki wszystko załatwiają. Odbywa się to wedle reguł generalnego planu idiocenia opinii publicznej, znakomicie opisanego choćby przez Benjamina Barbera w książce „Skonsumowani. Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli”.
Właśnie infantylizacja i robienie z wszystkiego performansu jest bardzo niebezpieczne, bo kreuje alternatywną rzeczywistość, w której liczy się to, co pokazane w telewizji i na przykład na słitfociach rozpowszechnianych w Internecie, a nie to, co zrealizowane w realnym świecie. Pic zastępuje rzeczywistość, czyli spełnia się wizja wykreowana w 1998 r. przez scenarzystę Andrew Niccola i reżysera Petera Weira w filmie „Truman Show”. A opinia publiczna ogranicza się do tego, co amerykański psychiatra Joel Gold nazwał kilka lat po premierze filmu „syndromem Trumana”, a co polega na przekonaniu o mimowolnym udziale w telewizyjnym show, które wypiera w głowach uczestników realny świat. Upowszechnienie się „syndromu Trumana” jest otwarciem wrót dla nowego totalitaryzmu. Nie opresyjnego i opartego na przemocy, lecz zbudowanego na powszechnej infantylizacji i przekonaniu, że życie publiczne, w tym polityka i wybory, to tylko telewizyjne widowisko czy też gra komputerowa.
W tej sztucznej rzeczywistości na jednym poziomie mamy manipulatorów ze sfery władzy i jej otoczenia (media, kultura, uniwersytety itp.), którzy chcą mieć nie obywateli, lecz marionetki pociągane za sznurki - tak jak w filmie „Truman Show”. Bo marionetkami łatwiej się rządzi, wystarczy tylko odpowiednio manipulować ich emocjami i dostarczać gotowych wzorców zachowań (to, że bezdennie głupich nie jest wadą, lecz zaletą). Na innym poziomie występują pseudogwiazdy, które biorą spore pieniądze za odgrywanie ról trendsetterów, choć długotrwałe zanurzenie w głupocie i powierzchowności upodabnia je do ich bezmyślnej publiczności i czyni łatwymi do manipulowania. Na jeszcze innym poziomie mamy totalnie zmanipulowane i „skonsumowane” (jak to opisuje Barber) masy, którym szczęście zapewnia udział w show czy też grze.
Tych, którzy są „normalni” bądź „krytyczni” albo się dyskryminuje i marginalizuje, albo wyśmiewa, albo prześladuje w stylu klasycznego systemu totalitarnego (z policją, tajnymi służbami i różnymi formami przemocy) sprzed ery „Truman Show”. Dla tego systemu bardzo groźne są wszelkiego typu autentyczne akcje obywatelskie, szczególnie te podejmowane w odpowiedzi na realne zagrożenia, takie jak agresja Rosji na Ukrainę i związane z tym rzeczywiste ryzyko dla Polski. Bo takie akcje odbudowują podmiotowość i przywołują do rzeczywistości istniejącej poza ekranem telewizora, komputera, tabletu czy smartfona.
I wtedy do akcji wkraczają celebryccy użyteczni idioci, którzy wszelkie autentyczne odruchy znowu wpychają w sztuczny świat spod znaku „Truman Show”. Tak właśnie się dzieje w wypadku akcji jedzenia polskich jabłek. I będzie się działo także w innych sytuacjach, gdy w ludziach będzie się budzić poczucie przynależności do wspólnoty czy narodu. Wtedy wszystko, co autentyczne i wartościowe zostanie przepuszczone przez ogłupiającą maszynkę, stając się papką dla idiotów, czyli wielkim infantylnym przedstawieniem. Z pustymi narcyzami celebrytami w rolach bohaterów niekończącej się telenoweli. I z wydmuszką demokracji.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/208476-stanislaw-janecki-akcja-jedzenia-polskich-jablek-zostala-zamieniona-w-medialny-pic-i-kicz
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.