Medialni naganiacze, idący tropem mistrza Josepha z Rheydt, pewnie zacierają ręce. W ostatnich tygodniach, gdy trwa atak na duchownych, mający na celu obarczenie pojedynczymi przypadkami pedofilii cały Kościół katolicki, coraz częściej słyszymy również o znieważaniu kapłanów, o histerycznych czasem reakcjach słownych na koloratkę czy sutannę. Okazuje się, że dochodzi również do ataków fizycznych.

Na warszawskim Ursynowie, w parafii pw. św. Tomasza Apostoła ktoś poprzebijał opony we wszystkich dziesięciu samochodach zaparkowanych przed plebanią.

W jednym była przecięta jedna opona, w innym – wszystkie cztery. Uszkodzono auta zarówno księży, pracowników parafii, jak i parafian, którzy parkowali na terenie należącym do kościoła. Zniszczenia dostrzegliśmy po porannej mszy o 6:30. Musiało się to więc zdarzyć w nocy albo wcześnie rano

- mówi portalowi wPolityce.pl ks. Tomasz Chruścik pracujący w ursynowskiej parafii.

Sprawę zgłoszono policji. Okazało się jednak, że funkcjonariusze nie przyjadą na miejsce zdarzenia, ale każdy z właścicieli musi osobiście udać się na komisariat.

 

wPolityce.pl: - Czy mogła to być forma zemsty za coś?

Ks. Tomasz Chruścik: - Nie przypuszczam, aby miała to być jakaś kara czy przestroga. Nie ma u nas jakichś problemów, na które parafianie mogliby się skarżyć, czy za coś mścić. Nowy proboszcz, mianowany przed rokiem, wychodzi naprzeciw parafianom, jest otwarty na ludzi, stara się im pomagać. Podobnie księża tu pracujący.

 

Z czym więc to łączyć? Jak ksiądz tłumaczy ten akt chuligaństwa?

Powiem tak – na Ursynowie, choćby idąc ulicą, my, księża, spotykamy się z tym, że ta koloratka nas znaczy. Nie mamy wątpliwości, że to efekt ostatniej nagonki na Kościół. Również przebicie opon odbieramy jako efekt tych medialnych ataków.

 

Ta nagonka może być formą zachęty, żeby fizycznie atakować kapłanów?

Myślę, że tak. Gdy to wszystko się zaczynało, pomyślałem i dzieliłem się tą refleksją, że ta nagonka przeniesie się na ulice. Jesteśmy zaczepiani, proboszcz został wyzwany bardzo dobitnie, ja także idąc do szkoły słyszałem okrzyki pod moim adresem nawiązujące do pedofilii.

 

Takie zachowania nasiliły się w ostatnich tygodniach?

Zdecydowanie tak. Podobnych sytuacji nie było nawet w ostatnich latach. Nawet idąc ulicą czuć w spojrzeniach ludzi nienawiść na widok księdza. A jeszcze parę miesięcy temu tego się nie odczuwało.

 

Czy jest możliwe, że niektórzy uczestnicy czy organizatorzy tej nagonki mogą mieć taki cel – by z mediów agresja skierowana wobec księży przenosiła się na ulice?

Moim zdaniem chodzi nie tyle o atakowanie konkretnych księży, ale raczej o próbę pozbawienia Kościoła autorytetu w pewnych kwestiach moralnych.

 

Co można robić, jak reagować w takich sytuacjach?

Pojedynczy kapłan, taki jak ja, jest bezsilny. Rozmawiam ze swoimi uczniami na ten temat, ale chyba nie za wiele mogę zrobić. Również wśród moich kolegów – księży widzę taką bezradność. Polecam ich oczywiście w modlitwie, również ludzi, którzy to nakręcają, ale nie mam dobrych pomysłów, jak się temu przeciwstawić.

 

Czyli przeczekać? Aż ta fala osłabnie? Nie obawia się ksiądz, że będzie jeszcze gorzej?

W naszych rozmowach między księżmi, dominuje pogląd, że to się raczej będzie nasilać.

 

CZYTAJ TAKŻE: „wSieci”: Brunatne pióra. „Kościołowi wytoczono wojnę do złudzenia przypominającą nazistowską jatkę z końca lat trzydziestych XX wieku”

znp