Dziennikarstwo w epoce social media. Czy teraz już wszyscy "są mediami"?

EPA/BRIAN BLANCO. Michelle Bachmann w czasie wiecu wyborczego na Florydzie.
EPA/BRIAN BLANCO. Michelle Bachmann w czasie wiecu wyborczego na Florydzie.

Chociaż sezon wyborczy w USA mocno się już rozkręcił, to dopiero teraz ukazał się tekst, w którym w kompleksowy sposób opisane są zmiany, jakie zachodzą w dziennikarstwie politycznym w erze social media, zwłaszcza - w erze Twittera. Jodi Enda napisała kluczowy tekst jeśli chodzi o zrozumienie tej kampanii prezydenckiej w Stanach. Ale jej wnioski są aktualne i w naszym kraju.

Enda w obszernym tekście na łamach "American Journalism Review" opisuje zmiany które zachodzą na linii dziennikarze-politycy. Zmiany, a w zasadzie rewolucję przyniosło upowszechnienie się social media, zwłaszcza Twittera, telefonów komórkowych i pojawienie się nowych serwisów informacyjnych, które nie istniały, albo nie odgrywały żadnej roli jeszcze kilka lat temu.

Ta kombinacja wielu czynników dała ciekawe efekty. Z jednej strony kandydaci i ich sztaby wycofują się do swoich własnych "bąbli"  do których dziennikarze nie mają wstępu. Gdy każdy z reporterów ma telefon, którym może nagrać klip mogący zniszczyć całą kandydaturę nie ma już mowy o długich sesjach z dziennikarzami, o zapraszaniu ich do kampanijnego autobusu na pogawędki i tak dalej. W ten sposób dostęp do polityków jest coraz mniejszy.

Z drugiej strony fakt, że każdy może "nadawać" na Twitterze o tym co właśnie zobaczył lub usłyszał, powoduje, że ilość źródeł informacji ogromnie się zwiększyła. Mowa tu nie tylko o politykach i ich zwolennikach. Na wiecach i na spotkaniach pojawiają się nie tylko reporterzy zawodowi, ale także amatorzy, blogerzy, a nawet zatrudniani przez sztaby "trackers" - ludzie których jedynym zadaniem jest wychwytywanie potencjalnych wpadek przeciwnika i błyskawicznie ich publikowanie. Teraz w pewnym sensie każdy może być  dziennikarzem, którego relacja zmieni bieg wydarzeń. Oczywiście nie każdy ma taki sam autorytet, wiedzę i doświadczenie, ale możliwość jest jak najbardziej realna.

To wszystko powoduje, że kampania toczy się nonstop - nie ma podziału na "cykl informacyjny" który rozpoczyna się rano a kończy wieczornym dziennikiem.

Ten trend jest też zauważalny w Polsce. Social media zmieniły przede wszystkim jedną rzecz - media tradycyjne straciły funkcję "filtrowania" informacji. Dzięki Twitterowi każdy może ustalić własną listę osób które śledzi - polityków, dziennikarzy, sztabowców, komentatorów i tak dalej. Nikt nie jest już skazany na produkt przygotowywany odgórnie - tygodnik, dziennik, program telewizyjny. Media przestały być liniowe, i stały się "ziarniste" - złożone z pojedynczych tweetów, klipów wideo, tekstów, komentarzy, reportaży i tak dalej.

Jest to prawdziwa rewolucja. Ale też to dopiero początek.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych