Jeszcze o liceach. Warzecha: apele pozostały bez odzewu. Arogancja cechą charakterystyczną tej władzy

opublikowano: 17 lutego, 8:09 | ostatnia zmiana: 17 lutego, 10:54

Rys. Andrzej Krauze

Przyznaję, temat niszczenia polskiej edukacji przez rząd Platformy wcale nie jest nowy. Jednak – po pierwsze – jest bardzo ważny i dlatego trzeba o nim przypominać. Po drugie – co jakiś czas powraca w mediach. Ostatnio stało się tak za sprawą tekstu w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, pod znamiennym i bardzo trafnym tytułem „Koniec liceów”. Bo i faktycznie – reforma edukacji, jaką funduje nam Platforma, oznacza de facto koniec liceów ogólnokształcących.

Sam o sprawie pisałem kilkakrotnie, koncentrując się na wątku rugowania historii z programu liceów. Na swoim blogu odpowiadała mi ówczesna minister edukacji, główna niszczycielka polskiej szkoły, Katarzyna Hall. Pisała, że ograniczenie nauczania historii (często do absurdalnych, szczątkowych wątków) to dobry pomysł, bo pobudzi zainteresowanie przedmiotem. To ciekawy sposób myślenia. Gdyby być konsekwentnym, należałoby uznać, że najlepiej skupić się na historii życia seksualnego. Wtedy zainteresowanie wśród nastolatków byłoby gigantyczne, a tak podana historia odniosłaby spektakularny sukces.

Przypomnijmy: zgodnie z nową podstawą programową (jej wprowadzanie dla gimnazjów właśnie się kończy, a dla liceów nastąpi to w 2015 r.) systematyczny wykład historii powszechnej i historii Polski zakończy się na pierwszej klasie LO. Uczniowie będą mieli wtedy po 17 lat i w tym właśnie wieku przestaną tak naprawdę uczyć się historii, bo to, co ją w kolejnych klasach zastąpi, trudno nauką historii nazwać. Szkołę będą opuszczali historyczni analfabeci, pozbawieni świadomości kulturowej, a więc łatwi do manipulowania. Już dzisiaj takich ludzi jest mnóstwo i nie jest to wina programu zbyt restrykcyjnego, ale odchodzenia od systematycznej nauki w stronę testologii. Rodzice, którym będzie zależało na tym, aby ich dzieci rozumiały świat wokół siebie, będą musieli zapewniać im korepetycje, uczyć w domu albo posyłać do drogich szkół prywatnych. Większość jednak takiej potrzeby nie będzie widzieć lub nie będzie ich na to stać. Ze szkoły wyjdą ludzie, którzy nie będą rozumieli procesów historycznych, a więc i politycznych. Nie będą rozumieć, jak kształtowała się tożsamość państw i narodów, za to będą zorientowani w ciekawostkach na temat historii stroju albo wojska.

W sprawie programu nauki historii do rządu apelowali uznani polscy historycy, a także publicyści (w tym m.in. Piotr Zaremba). Ich apele pozostały bez odzewu. Arogancja jest cechą charakterystyczną tej władzy.

Fatalny w skutkach pomysł minister Hall na zmianę systemu nauczania polega na tym, że ma zmusić bardzo młodych, piętnastoletnich uczniów liceów, z nazwy jeszcze ogólnokształcących, do wyboru dalszej drogi życiowej. To oczywiście absurd, który przekształci te szkoły w fabryki „młodych, wykształconych, z dużych miast”, czyli – jak to określił za Sołżenicynem Ludwik Dorn – wykształciuchów. Ludzi, legitymujących się formalnym wykształceniem, a w rzeczywistości prezentujących żenujący poziom wiedzy. W wieku piętnastu lat człowiek jest o wiele za młody, aby decydować, czy chce być astronomem, polonistą, dziennikarzem czy mikrobiologiem. A nawet jeśli zdecyduje się wcześnie na karierę w dziedzinach ścisłych, to nie powód, aby został pozbawiony ogólnej wiedzy o historii i kulturze.

Nazwa „liceum ogólnokształcące” oznaczała dotąd tyle, że szkoła na tym poziomie miała uczyć wiedzy ogólnej. Jej absolwent miał wynosić z niej wiadomości z każdej dziedziny. Owszem, klasy miały swój profil, ale niezależnie od niego obowiązywał systematyczny wykład języka polskiego i historii. I to miało sens. Można świadomie funkcjonować w życiu publicznym bez wiedzy o mitochondriach albo całkowaniu, ale nie bez wiedzy o historii świata i w niej własnego narodu czy bez znajomości podstawowego kanonu literatury – absolutnie nie. Tutaj nie ma symetrii, jak chcieliby niektórzy. Przedmioty ścisłe są uniwersalne, niezależne od miejsca, gdzie się je wykłada. Nauka o ojczystej literaturze i historii jest – a przynajmniej powinna być – zakorzeniona w konkretnym miejscu na mapie. Katarzyna Hall, nauczycielka matematyki, najwyraźniej nie była w stanie tego pojąć.

Widocznie rządu Tuska chce przejść do historii jako ten, który zmusił bardziej świadomych rodziców do odtworzenia instytucji domowych kompletów, znanej z dość ponurych czasów w polskiej historii. Może już dziś obawia się, jak zostanie zapamiętany i na wszelki wypadek woli w związku z tym skasować naukę historii?

 

 

 

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: edukacja Warzecha

Komentarzy: 43

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

W myśl motta 'euromatoły całej Europy łączcie się'

Zgłoś nadużycie

Twój nick, CHEM, trochę mnie zachęcił (też jestem "chem"...) W zasadzie zgadzam się z panem Warzechą i z wszystkimi, którzy popierają Jego oburzenie, ale... (zawsze musi się znaleźć jakieś "ale"). W podstawówce miałem historię, jaką mogłem mieć w małym miasteczku na południu Polski. W technikum (chem) za to miałem nauczyciela historii! "Wykład" owego "profesora" polegał na głośnym czytaniu podręcznika i wtrącaniu co akapit własnego zdania: "To żebyście sobie wiedzieli!" Czasem robił pokazy historyczne, obrazujące na przykład na czym polegał ucisk chłopa pańszczyźnianego. Resztę lekcji zabierało "odpytywanie". Według jakich kryteriów były wystawiane oceny? Tego nikt nie wiedział. Ten przydługi wstęp jest po to, by powiedzieć, że pomimo starań owego "profesora", znam historię nienajgorzej. Może nie celująco, ale wiem "coś tam, coś tam". I nie studiowałem jej specjalnie - ot, czasem się czymś zainteresowałem, więc doczytałem. Mogę powiedzieć, że znam historię "na wyrywki" - choć w nieco innym rozumieniu tego słowa :) No i władzy byłoby dość ciężko mna manipulować. Każdej władzy.

Zgłoś nadużycie

W Europie tak jesteśmy ustawieni że jesteśmy i mamy być murzynami od czarnej roboty. Jestem gotów się założyć że za 20,30 lat dalej będziemy ogonem Europy, ciągle na dorobku a dystans do najbogatszych niewiele się zmieni

Zgłoś nadużycie

NA RYSUNKU OCH KAROL (: (: (: (: (: (: (: (: (: (: (: jak się zapiszesz to załatwią tobie wcześniejszą emeryturę albo pracę " no stres" (:

Zgłoś nadużycie

Czy to prawda, ze Premier i Prezydent RP to - z wyksztalcenia - historycy?

Zgłoś nadużycie

Przede wszystkim ogranicza się lekcje JĘZYKA POLSKIEGO.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Juz dawno temu arogancja była widoczna , a najgorsze,ze szkody w szkolnictwie są coraz większe, a ministrowie szkolnictwa , na czele z Tuskiem nie chcą nawet rozmawiać na ten temat. Odnieść można wrażenie,że nie mają żadnych argumentów, a zmuszeni są do wykonywania czarnej pracy na ciele naszego szkolnictwa wbrew swej woli. Wobec tego co to za rząd , który wykonuje obce polecenia na szkodę własnego Narodu ?

Zgłoś nadużycie

Dziwisz się działaniom rządu na szkodę własnego narodu, ale skąd wiesz JAKI NARÓD RZĄD UWAŻA ZA WŁASNY?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Cóż, myśl wodza "Polska to nienormalność" Hallowa, przekuła w czyn i co gorsza realizuje.

Zgłoś nadużycie

Masz racje, Trybik. Oto jest pytanie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Gwoli ścisłości. Uczeń kończący gimnazjum ma lat 16, kurs historii zamyka się w klasie pierwszej- licealista ma lat 17. Mówimy oczywiście o tych uczniach, którzy zaczęli edukację w wieku 7 lat. Poza tym w artykule sama prawda.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

"Produkcja"( tak,tak ,tak to trzeba nazwać)trwa nie tylko w liceach.Całe zastepy matołów opuszczają mury wielu szkółek niedzielnych ,zwanych wyżśzymi uczelniami.Napisanie pracy magisterskieji ukończenie wyższych studiów obecnie to żaden problem.Jeszcze działają tam niestety tzw marcowi docenci,wielu z nich było na usługach służ specjalnych( patrz aktualny dziekan i były rektor U. Gdańskiego)i dlatego dbają oni wyłącznie o swoje interesy. I tak to się kręci

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie mogę przesłać komentarza. O co chodzi?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Łukaszu mam 49 lat jestem z zamiłowania historykiem i humanistą. Serce mnie BOLI!!!, gdy tak niszczony jest nasz naród. Zróbmy coś z tym ! Bo nam HISTORIA tego nie daruje!!!!!

Zgłoś nadużycie

A ja jestem gorolem. I mówię: damy radę! Nie takim okupantom dawaliśmy! Teraz mamy wprawdzie okupanta na życzenie otumanionej większości, ale młodzi już zaczynają pytać - tak jak myśmy pytali: "Tato, dlaczego pani w szkole mówiła, że...?" Kwestia, to dopilnować, żeby ów tato odpowiadał, jak jest na prawdę!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

A wczoraj sluchalem, w programie 2-gim PR, pewnej pani profesor, ktora powiedziala, ze za kilka lat poziom polskich uczniuw i studentow osiagnie poziom swiatowy. Dzieki wspanialej reformie, ktora wlasnie trwa.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Gdzie są nauczyciele!!!!!!!!!!!!!!! To najbardziej bierna grupa zawodowa. Dlaczego sie nie buntują? Prawda jest taka ,że większość z nich to zwolennicy PO.Tylko, że pozostając biernymi w tej sprawie, sami sobie zakładają pętlę na szyję.Redukcja etatów, utrata pracy. Ze strony nauczycieli zero reakcji.Profesor Nowak dawno poruszał ten temat. PO podnosi pensje nauczycielom a ci w zamian siedza cicho. Nauczyciele to pozornie najlepiej wykształcona grupa, ale tylko pozornie. Większość z nich zachowuję postawę zachowawczą. Robią to co im dyrekcja karze.To porażające jak bardzo to spolegliwa i bez własnego zdania grupa zawodowa. Wielki wstyd, że nie potrafia się zorganizować i powalczyć o naszą młodzież o jej wykształcenie.

Zgłoś nadużycie

GALINUS208 – CHYBA SOBIE JAJA ROBISZ „Nauczyciele to pozornie najlepiej wykształcona grupa” toż to poza nielicznymi wyjątkami to głównie nieuki i nieudacznicy. Ci co coś pojmowali są lekarzami, prawnikami czy inżynierami. Matoły które potrafiły zakuć wiedze bez zrozumienia zostawali nauczycielami a potem politykami i mamy co mamy. W liceum (lata 70) opowiadano taki autentyczny teks. Matka molestowała nauczycielkę matematyki w klasie mat-fiz. Pani ją przepuści do drugiej klasy, ona tylko do szkoły pedagogicznej pójdzie. Pani profesor był na tyle niedyskretna a może aż tak wkurzona, że ten teks powtórzyła przy całej klasie. Dziś pewnie by ja wylali z zdradę tajemnicy zawodowej, mobing wobec ucznia i Bóg wie co jeszcze.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Kasa sie kreci, wydawnictwa już zacierają ręce. Już ruszyła machina walki o klienta-ucznia. Już po szkołach rozsyła sie propozycje nowych podreczników w/g nowej reformy. To dopiero biznes. Najlepszy z możliwych, wydawanie podreczników. Najbardziej intratne dochody. Cała ta machina wydawnicza to ogromne pieniądze. Kiedy zrobi się z tym porzadek!!!!!!!!!!!!!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

To nie tylko licea są zagrożone. Choroba toczy szkoły już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Zalecam zapoznanie się ze sposobem nauki w pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej. Odbierając wnuka ze szkoły zainteresowało mnie to, że w planie lekcji nie ma przedmiotów ale jest "edukacja". Co to jest edukacja ? Aby się dowiedzieć popatrzyłem do książek ćwiczeń do klasy drugiej. Tam jest sieczka. Polski, matematyka, przyroda, ekologia, elementy telewizora, laptopa. Wszystko w jednej lekcji. Nie uczy się np. tabliczki mnożenia w sposób pamięciowy, tylko z mozołem przez wiele lekcji wykonywane są wybiórcze mnożenia.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tak naprawdę uczniowie przestają się uczyć historii zanim zaczną, przyklad: szkoła podstawowa, klasa IV, jedna godzina lekcyjna w tygodniu historii. W Polsce rozpoczęto produkcję debili na skalę masową, straszne, ale prawdziwe.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jakość ocen red.Warzechy widać po znajomości szczegółów.Otóż wyboru będą dokonywać uczniowie 17-letni.Demagogią i bzdurą jest określenie wyboru przedmiotów poznawanych w cyklu rozszerzonym do wyboru zawodowego.W tym wieku uczniowie uczą się tak czy tak tego co ich INTERESUJE.Tak więc zasada nowej podstawy jest DOBRA,jednak brakuje w niej np.kursu problemowego z historii Polski obowiązkowego dla wszystkich,przynajmniej w 2 klasie.Taka modyfikacja byłaby potrzebna i o to warto się bić.KRYTYKA CAŁOŚCI JEST DEMAGOGIĄ.A wszystkim entuzjastom demagogii prof.Legutki przypominam o zjawisku POWSZECHNEGO ŚCIĄGANIA NA MATURACH w czasach "dobrego,dawnego" LO-te wizyty w kibelkach umówionych pomocników,ściągi w kanapkach ,podpowiadających nauczycieli i.t.d.ZDEJMIJCIE OKULARY.

Zgłoś nadużycie

Dzisiejsza matura, podobnie jak wszystkie egzaminy zewnętrzne, ma jeden cel: pokazać, że uczeń umie trafić z odpowiedzią w "klucz". I do tego się sprowadza nauka w szkołach. Do uczenia, jak trafiać możliwie najbliżej w to, co przygotowali autorzy arkuszy egzaminacyjnych i "kluczy". Nie o wiedzę i samodzielne myślenie chodzi. Nie.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie redaktorze, nie tylko ten rząd. No powiedzmy, że ten rząd po prostu kończy pewne działania podjęte dużo wcześniej. Tak, właśnie tak, chodzi o to żeby naprodukować jak najwięcej dumnych z siebie matołów, którzy będą uważali się za wykształconych i obytych, a będą na poziomie rezusa albo innej jętki jednodniówki.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

LECĄC MITAMI I MITYCZNYM IDIOTĄ MIDASEM, CZEGO DOTKNIE ZGRAJA I SUPER DUO /POJĘCIE RZĄDU NIEADEKWATNE DO W/W TWORU/ ZAMIENIA SIĘ W GÓWNO !!! DOSŁOWNIE RZECZ UJMUJĄC SIEDZIMY - PO - USZY !!!

Zgłoś nadużycie

Tylko dlaczego krzyczysz?! To nie dołek w lesie, trzcina z Twojego krzyku nie wyrośnie...

Zgłoś nadużycie

DLACZEGO KRZYCZĘ ??? ŻEBY MASA GÓWNA ZMIENIŁA SIĘ W PO-ŻYTEK, DOSŁOWNIE I PRZENOŚNI, POD KWIATY I SADY Z TEGOŻ !!!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Liczy sie ciepła woda w kranie,haratanie w gałę,TVN24,GW i inne pierdoły! Skoro pani w banku musi na kalkulatorze liczyć 15% od 100 zeta,to Warzecha łamie sobie palce na klawiaturze,o roli Tyberiusza w powstaniach na terenie Judei? Co zbieraczowi śmieci na osiedlu w Pacanowie da wiedza o Juliuszu Cezarze,Piłsudskim,Bolesławie Śmiałym etc. WAŻNE JEST DZIŚ---Donald Tusk

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

"Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość" George Orwell "Rok 1984"

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Redaktorze - pełna zgoda, choć to tylko czubek góry lodowej: niekompetencji, kunktatorstwa, głupoty, zapatrzenia w zachód, pazerności itd, itp. Każdy element składający się na funkcjonowanie edukacji jest do zmiany i to natychmiastowej: * programy, * podręczniki, * nauczyciele, * dyrektorzy, * kuratoria i organy prowadzące, * Centralna Komisja Egzaminacyjna i jej oddziały, * instytucje, niby wspomagające, którymi oświata obrosła. Na temat oświatowej patologii wypowiadałam się już wiele razy na różnych forach: sympozjach, konferencjach, w prasie i internecie. Mówiłam i pisałam, przedstawiałam udokumentowane opracowania, oferowałam swoje usługi (40 lat w zawodzie na różnych stanowiskach). I co? I nic. Każdy, kto zasiądzie na jakimś stołku od razu wie wszystko lepiej, ma krąg znajomych, którymi się otacza i niczym innym nie jest zainteresowany. W sprawie uzdrowienia edukacji (choć teraz to robota na wiele lat) mogliby zabrać głos rodzice ale się nie kwapią, państwo Elbanowscy, mimo nagłośnienia ich działań, to jednak zbyt mało. Czarno to wszystko widzę. Pozdrawiam Pana i życzę wytrwałości w tropieniu idiotyzmów.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jeszcze tylko dodam małą uwagę: licea ogólnokształcące różniły się też zawsze poziomem kadry nauczycielskiej w porównaniu do takich na przykład techników...

Zgłoś nadużycie

I to własnie rząd uznał za groźne dla siebie. Teraz wzorcowe wychowanie niosą z ekranu lekcje historii i patriotyzmu Jakuba Wojewódzkiego czy Szymona Majewskiego i ...

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Od dawna i już z rezygnacją obserwuję jak polską szkołę przerabia się na wylęgarnię "europejczyków" - dokładnie takich co to potrafią liczyć do 20 i umieją włączyć telewizor - ale z czytaniem rozkładów jazdy to już może być różnie. Zależnie od fazy reformatorskich zapędów słyszymy jak zrobić dobrze uczniom albo nauczycielom. Tylko gdzieś po bezkresach internetu przemykają myśli - po co to wszystko ma być - czyli, jak nauczyć młodych ludzi i zwiększyć ich szanse funkcjonowania i konkurowania we współczesnym świecie, po to by pomnażać bogactwo swojego kraju, jak muszą zmieniać się nauczyciele, aby być przygotowani do nowych ról we współczesnym świecie, że w Polsce nie ma uczelni wyższej właściwie przygotowującej nauczycieli do wymogów współczesnej szkoły i świata wiedzy. Amerykanie o edukacji mówią: jeśli rozwiążemy problem edukacji młodego pokolenia to o nic innego nie musimy się martwić. Jeśli go nie rozwiążemy to wszystkie inne problemy i tak nie będą mieć znaczenia. Ale u nas przecież ma nie być niczego - więc wracajmy do dyskusji i mądrości etapu: czy zrobić dobrze uczniom czy nauczycielom.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Jeżeli historykom będzie zależało na tym aby młodzież znała przedmiot to zorganizują tajne komplety jak za czasów okupacji i będą nauczać np. przy parafiach, a może w TV Trwam będzie uniwersytet telewizyjny z lekcjami historii, Radio Maryja na pewno też się przyłączy. Do góry głowa , nie poddawajmy się, wszystko w naszych rękach. Z komuną sobie poradziliśmy to i z Polską Zjednoczoną Platformą Obywatelską taż sobie damy radę.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Kiedy ja byłam w liceum (jeden z ostatnich roczników systemu 8+4) na korepetycje generalnie chodzili ludzie, którzy sobie nie radzili, to był w jakimś sensie obciach, tłumok z ciebie - to idziesz na korki. Potrzebną wiedzę gwarantowała szkoła. Ostatnio rozmawiałam z tegoroczną maturzystką (najlepsze liceum w 40-tysięcznym mieście) i w jej klasie większość osób chodzi na korepetycje z trzech przedmiotów - język plus to co na maturze. I jak mniemam kolejne r(d)eformy pogorszą tylko tę sytuację.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ja nie wiem, wy tak na serio, czy jesteście tak wyrachowani? Wy nie pamiętacie jak było w szkole średniej? Zmiana jest NIEZBĘDNA! O szczegółach można dyskutować, ale krytyka w czambuł całej reformy i używanie emocjonalnych argumentów o wykorzenieniu jest absurdem. W obecnym, przeładowanym systemie, efekt jest taki, że uczniowie wybierający się na kierunki ścisłe, i tak "kładli laskę" na historię już w drugiej klasie, zresztą za przyzwoleniem nauczycieli, bo przeładowany program uniemożliwia ogarnięcia historii, fizyki, matematyki i chemii na podobnym poziomie. Część uczniów organicznie interesuje się historią i teraz szkoła da im przynajmniej pole do popisu i pogłębiania wiedzy. Pamiętam, że moi koledzy interesujący się II wojną światową, z reguły nie doczekali sie nawet możliwości wygłoszenia referatu, bo ogromnym sukcesem każdego nauczyciela historii było dotarcie do drugiej wojny światowej przed maturą. Zresztą w ostatniej klasie, oprócz hobbistów, historię traktują serio tylko przyszli prawnicy i humaniści. Te wasze utyskiwania to zaklinanie rzeczywistości. Mądrze zorganizowane zajęcia w nowej formule oraz dobrze zaprojektowane ścieżki edukacyjne, dają paradoksalnie więcej możliwości zapoznania się z historią niż do tej pory. W 10 lat po skończeniu liceum, i tak nikt nie pamięta już dat i nie wyrecytuje w środku nocy dynastii po kolei, a głównie na tym polega nauka historii w starym systemie. Najważniejsza jest wiedza, zrozumienie procesów i umiejętność łączenia analitycznego i znajdywania odniesień w sztuce, polityce, literaturze i życiu społecznym w kontekście historycznym.

Zgłoś nadużycie

Historii Szanowna Pani/Panie nabywa się z wychowaniem w domu, od paciorka i wierszyka ,,kto ty jesteś''. Historia jest przede wszystkim przekazem i kulturą rodziny, przodków. To dla tego dzisiejsi salonowcy tępią historię gdyż sami jej nie mają, ich dziejstwo zaszyna się na tatusiu przodowniku i wierszyku do Stalina. Będąc inteligencją plebejską, nuworyjską, z zabarwieniem klasowo właściwym - ktoś kto pamięta punkty za pochodzenie wie o czym mowa - szydzą z ludzi i bohaterów im niedościgłych. Po co więc ich ujawniać historią, której samemu się nie ma, a jeżeli już to taką w której dziadzia utrwalał władzę ludową mordując AK-owców, a tatuś ciężko budował socjalizm na służbie w bezpieczeństwie. Truizmem będzie podsumować; NARÓD BEZ HISTORII TO NARÓD BEZ PRZYSZŁOŚCI I JAKO TAKI ZGINIE. Zatem historia i jeszcze raz historia, jako podstawowy z językiem polskim przedmiot główny.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Arogancja cechą nr 1 tej władzy

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Łukaszu, to proszę teraz zamiast historii podstawić sobie np. chemię, fizykę czy biologię i z tej strony zaatakować reformę. To już nie będzie wtedy takie proste. Matura jako jedyna przepustka na studia ma teraz ogromne znaczenie i trudno dziwić się przyszłym inżynierom, prawnikom etc, że na kilka miesięcy przed tak ważnym egzaminem naukę pisania równań spalania cukrów uważają za stratę czasu. Mają rację!

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

MIN GACIOWA-HALL CI TO ZROBIŁA. TRZEBA ZAPISAĆ JEJ CZYNY I ROZMOWY. TEJ UROCZEJ MINISTERKI. ŻENADA.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Maturę zdawałem w 1995r z historii Pisemny 4 Ustny 5,niby tak niedawno temu,ale przeraża mnie jedno Uczennica L.O pyta się co było 12X1943? czy to prawda ze Polskę wyzwolił Gen Maczek oraz Gen Anders?sorry ale dalsze pisanie uważam za zbyteczne...Takie będą Rzeczypospolite jak ich Młodziezy chowane..coś jeszcze?

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Ca. 60% mojej klasy licealnej podejmowało lub zmieniało decyzję dotyczącą kierunku dalszej nauki i wyboru zawodu w trzeciej lub czwartej klasie liceum, część nawet po maturze. Chłonęliśmy powiew sierpniowej wolności, wychowanie obywatelskie przerabialiśmy na ulicach pod czujnym okiem ZOMO. Liceum wystarczyło, byśmy poszli na studia i zostali ludźmi sztuki, sportu, inżynierami. Jak ktoś bardzo chciał się ukierunkowywać wcześniej to wybierał klasę profilowaną albo szedł do technikum. Kiedyś uważano, że aby być dobrym inżynierem, lekarzem, ekonomistą trzeba być najpierw człowiekiem i Polakiem. Obecna reforma podważa to principium: władza nie potrzebuje ludzi wrażliwych, myślących zdolnych do samodzielnych ocen. Potrzebne jest robocze bydło bytujące między fabryką, pubem, marketem i telewizorem od łikendu do łikendu, od kołyski do dyski. Witamy w Nowym, Wspaniałym Świecie!

Zgłoś nadużycie

Władza oświatowa PO (w tym także Minis.Szkol.Wyż.) robi reformy w oparciu o dyrektywy UE, kompletnie nie licząc się z naszą kulturą, historią. Mamy wykształcić robotów, konsumentów, połykaczy papy serwowanej przez coraz głupsze mendia. Pracować jak najdłużej płacić jak największe podatki i umierać.

Najnowsze