Bezpieczne, czyste, ekonomiczne elektrownie jądrowe... "W miarę upływu czasu takich tykających, promieniujących bomb zegarowych będzie przybywać"

opublikowano: 18 lutego, 11:30 | ostatnia zmiana: 18 lutego, 17:12

Podobno jesteśmy na nie skazani. Bez nich – „no future”. Rozwój cywilizacji domaga się coraz większej ilości energii. Tradycyjne źródła pozyskiwania jej (drewno, węgiel, ropa naftowa, gaz ziemny etc.) zatruwają atmosferę, lub (i) kończą się... Cóż, zbyt oszczędni to my nie jesteśmy.

Wybawieniem mogłaby być energia uzyskiwana z rozpadu atomu. Jednak pokojowa alternatywa oswojenia „grzyba” jądrowego niesie za sobą ogromne zagrożenie. Przyjmując do wiadomości wszelkie informacje na temat zabezpieczeń nowoczesnych elektrowni pozwolę sobie przypomnieć kilka typowych niebezpieczeństw:

1/ Błąd człowieka (Czarnobyl)

2/ Katastrofa tektoniczna, wulkaniczna (Japonia)

3/ Atak terrorystyczny na elektrownie atomowe (jeszcze przed nami)

4/ Atak wojenny  (jw.)

Ale nawet zakładając, że żadne z tych zagrożeń nie nastąpi – elektrownie atomowe wymagają stałego nadzoru, a to wiąże się ze znacznymi kosztami. Nawet te nieczynne, wygaszane są całymi latami, generując znaczne, stałe obciążenia finansowe.

A co stanie się z państwami, które – np. z powodów zapaści ekonomicznej, klęski żywiołowej, wojny  - nie będą w stanie zapewnić tych zabezpieczeń? Co z krajami, w których – na skutek np. rewolucyjnych zmian – nikt nie podejmie trudu konserwacji tych radioaktywnych, śmiertelnie groźnych budowli? Wyobraźmy sobie, że Libia w trakcie zamieszek miałaby kilka reaktorów, za  które (przejściowo) nikt by nie odpowiadał... Hekatomba gotowa...

W miarę upływu czasu takich tykających, promieniujących  bomb zegarowych będzie przybywać. Dziesiątki, setki nieczynnych elektrowni jądrowych będzie niszczeć, korodować, rozszczelniać się, wreszcie wybuchać... I zatruwać coraz większe obszary naszej planety.

A nasi potomni?

Filmy science fiction pełne są mutantów. To tylko filmy, one zwykle kończą się  happy endem.  Ewolucja trwać musi bardzo długo – żaden ludzki organizm nie nauczy się przykładowo oddychać siarkowodorem w ciągu jednego pokolenia... Świat, który zgotujemy naszym potomnym może być przerażającym piekłem...

Zabija nas własna pycha i chciwość. Od tego nie ma już chyba odwrotu.

Lech Makowiecki

P.S. Zapytajmy dziś Japończyków, czy rzeczywiście uważają energię jądrową za bezpieczną, czystą i ekonomiczną... Wiem, samoloty też spadają, ale to nie powód, żeby nie latać... Ale katastrofa elektrowni atomowej to jednak coś innego. Skażenie obejmuje ogromne przestrzenie, zabijając bądź deformując życie na wiele pokoleń...

A co do naszej chciwości; podejrzewam, że nawet gdybyśmy nauczyli się zamieniać wodę na wodór i tlen (najbardziej czysta forma spalania) – nasza pazerność spowodowałaby wkrótce wyschnięcie oceanów...

I kolejna fraszka:

Inwokacja

 

Litwo! Ojczyzno moja! – wołał kiedyś Adam

Mickiewicz... Emigracja słuchała go rada

Łzę czasem ocierając, lubo klaszcząc w dłonie

Kiedy geniusz poety przywracał ich do Niej...

 

A wiatr toczył te słowa po paryskim bruku

Nadzieję niosąc wszystkim - i starcom, i wnukom...

 

Tak to strofy Poety zbłądziły pod strzechy...

Od pokoleń czytane... Od dechy, do dechy...

 

Lecz dzisiaj w jego Patrii nowy słychać dyskurs:

Mickiewicz? Pardonnez-moi? Chyba ... Mickiewiczus!!!

...............

...A u nas cisza wielka... Jak makiem... Dokoła...

Że słyszałbyś głos z Litwy...

Jedźmy, nikt nie woła...

P.S. z cyklu – znalezione w sieci;

Mickiewiczowska „Inwokacja” w ekologicznej oprawie...

 

 

 

 

Zainteresował Cię artykuł?

tagi: energetyka jądrowa

Komentarzy: 21

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Tylko głupcy mogą coś takiego wymyślić i wmawiać społeczeństwu ,że czarne jest białe i na odwrót. Zresztą jak wszystko , tak i elektrownie atomowe są przeciwko Polsce, gdy nie wykorzystuje się energii geotermalnej, swoich złóż gazu łupkowego, ropy naftowej, gazyfikacji węgla kamiennego itp. itd.

Zgłoś nadużycie

Zgadzam się z tobą. Koszty budowy „geotermalnego” 1 MW wynosi ~4,5 mln PLN. Ruscy proponowali nam „atomowy” 1 MW za 5 mln EURO, Francuzi ~2x drożej. Koszty rzeczywiste będą wyższe ze względu na nieznane jeszcze projekty zabezpieczeń i obostrzenia po katastrofie w Fukushimie. Geotermia to CZYSTA energia a atom to kilku-tysiącletni śmietnik. Elektrownie geotermalne możemy budować na obszarze 80% powierzchni naszego kraju. Czy jest sens rozważać celowość budowy w Polsce energetyki jądrowej? Dla mnie to kolejny „Miś” ...”odpowiadający żywotnym interesom naszego kraju”.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Niech Pan poczyta o projekcie ITER. A jak ma pan lepsze pomysły na czystą i tanią energię to niech Pan wprowadza je w życie będzie Pan bogaty, a jak Pan nie ma to morda w kubeł.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie redaktorze- nie za dużo Pan wymaga -żeby ktoś z tego nierządu potrafił przeczytać to ze zrozumieniem. Chyba że powtórzy się akcja NIE DLA ACTA- choć obawiam się,że prędzej peowcy zniszczą Polskę nim przyznają się po raz drugi do błędu.Czarno to widzę,ale mimo wszystko trzeba walczyć.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Budowa elektrowni jądrowych w Polsce pozbawiona jest jakiegokolwiek logicznego uzasadnienia. Zagrożeń istnieje znacznie więcej choćby nawet atak cybernertyczny. Polska nie ma paliwa uranowego. Uzależnienie zewnętrzne i możliwość szantażu zewnętrznego pozostaną. Ekonomicznego uzasadnienia też nie ma. Więc po co?. Znów górę bierze interes prywatny i pazerność nad zdrowym rozsądkiem.

Zgłoś nadużycie

Mądrala! Kto by budował elektrownie atomowe jakby to nie był dobry interes. A straszą ci, co się na tym nie znają; ale ile mają do powiedzenia. Technika znana od dawna, świetnie działa a energetyka atomowa nie jest przyczyną żadnego śmiertelnego napromieniowania. Od innych przemysłów energetycznych to już rzesze poginęły w różnych wypadkach.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie twierdzę, że jestem za elektrowniami atomowymi, ale proszę zastanowić się, co dzieje się z konwencjonalną elektrownią w razie ataku terrorystycznego, trzęsienia ziemi itp? Ile osób zginęło w Japonii na skutek uszkodzenia elektrowni jądrowej? Wydaje mi się, że kilka (poniżej 10 osób), czyli mniej niż codziennie umiera na skutek zatrucia świństwami emitowanymi z elektrowni węglowych. Jeśli „dziesiątki, setki nieczynnych elektrowni jądrowych będzie niszczeć, korodować, rozszczelniać się, wreszcie wybuchać”, to i „korodować i wybuchać” będą elektrownie węglowe, wiatrowe i wodne. To tak samo absurdalna teza, jak teza Autora dotycząca elektrowni atomowych.

Zgłoś nadużycie

Czy w Polsce został już wykorzystany jej potencjał hydroenergetyczny.Rzecz znana,stara i sprawdzona.Ile będzie kosztował 1 MW w planowanej przez Energę zaporze poniżej Wocławka.To jest niepojęte aby tyle korzyści jak naprawdę zielona energia,rozproszenie , od początku do końca polska myśl techniczna i wykonanie(gdy będą chęci) jest wyrzuconych do kosza.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Pan Makowiecki ma rację i internauci krytykujący pana Makowieckiego też mają rację...jeżeli natomiast kryterium nowoczesności społeczeństwa czy kraju ma być ilość elektrowni atomowych to może zapytajmy także pisarzy książek SF co o tym myślą, bo co myślą ekolodzy (też podobno nowocześni i trendy) wiadomo...są przeciw. Natomiast relatywnie najtańszą produkcję energii zapewnia elektrownia atomowa, na alternatywne czyli ekologiczne sposoby produkowania energii mogą pozwolić sobie najbogatsze państwa...do których Polska z pewnością nie należy.

Zgłoś nadużycie

Do BRÓWKA - Jakie "alternatywne czyli ekologiczne sposoby produkowania energii" stosuje się w innych, bogatszych państwach?

Zgłoś nadużycie

Ratunku - Ratunku - Ratunku - Ratunku - !!! Panie Lechu mgr inż. budowy okrętów. W nawiązaniu do stwierdzenia w Pana artykule: „ A co do naszej chciwości; podejrzewam, że nawet gdybyśmy nauczyli się zamieniać wodę na wodór i tlen (najbardziej czysta forma spalania) – nasza pazerność spowodowałaby wkrótce wyschnięcie oceanów”. Przypominam wykład z chemii i fizyki na poziomie szkoły podstawowej przed reformami. Jeden z tematów „Elektroliza wody czyli jej rozkład na tlen i wodór” a w nim niegdyś jedno z podstawowych doświadczeń. To odkrywcze doświadczenie można powtórzyć je w domu mając dwa gwoździe około 0,5m drutu szklankę wody i źródło prądu stałego np. bateryjkę. Tajne szczegóły na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Elektroliza_wody . Podstawowy wniosek: DO ROZKLDU WODY NA TLEN I WODÓR POTRZEBA WKŁADU ENERGII !!!!!! I WŁAŚNIE TEGO BRAKUJE A co do energii z przemian izotopów ciężkich atomowej - obecne elektrownie. Czy też lekkich – kontrolowana reakcja termojądrowa, to przyszłość wciąż badana, oby się udało !!! To alternatywy nie ma. No chyba, że powrót do jaskiń i na drzewa. Ale jak tam pomieścić 6 miliardów ludzi. Błędy i głupota ludzka która stała za awariami w Czernobylu i Japonii, to zupełnie inna sprawa. Równie dobrze można zaciąć się śmiertelnie przy goleniu to tylko kwestia skali. WIEDZA , WIEDZA I JESZCZE RAZ WIEDZA !!! a nie magia, histeria, przesądy i PiAR. O lobbingu sprzedawców ropy, gazu czy wiatraków nie wspominając. Jestem załamany i potrzebuje pomocy psychologa Skoro inżynier pisze głupoty to czego wymagać od absolwentów współczesnych szkół magii, czarów, socjologii historii i dziennikarstwa ??? To już lepiej uczyli Harrego Pottera w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie , bo temu czary jednak wychodziły.

Zgłoś nadużycie

a jeszcze dla jasności: produktem tzw. spalenia wodoru w tlenie jest woda (H2O) + energia. Może to być energia cieplna ale też może być to energia elektryczna czyli prąd

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Są wykopaliska archeologiczne, o których w mediach cisza i bardzo dużo dowodów na to, że przynajmniej jedna cywilizacja ludzka wyginęła od wojen atomowych na naszej ziemi. Przeszłość nie powinna się stać przyszłością.

Zgłoś nadużycie

NIE dla atomu! i zdrowego rozsądku !!! Najważniejsze sa dobre stosunki z kosmitami i regularne wizyty UFO na ziemi. Gasprom najekologiczniejszą firma na ziemi !!!

Zgłoś nadużycie

Do 83.20.210.***) :-)))

Zgłoś nadużycie

A jeszcze o tych słynnych katastrofach elektrowni atomowych. W Czernobylu awarię spowodowali szaleńcy którzy wbrew nawet sowieckim przepisom zaczęli bawić się w eksperymenty z reaktorem. U tej nacji to normalne, to jak Stipa Altirelist 9 maja 45 tak się ucieszył z zakończenia wojny, że odpalał wszystko co miał po ręką zapomniał tylko, że wiadomość ta zastało go w armijnym składzie amunicji lub jego towarzysz broni co to świętował w jednej ze zdobycznych wielkopolskich gorzelni delektując się spirytusem z wielkiej przemysłowej kadzi. Opary tak go oszołomiły, że stracił równowagę, wpadł do zbiornika i zakończył tu szlak bojowy, pływając w zbiorniku jak żaba w formalinie w szkolnym preparacie z gabinetu biologii. Historia ponoć autentyczna od lat opowiadana w Wielkopolsce. W Japonii co do szczegółów technicznych to nie była awaria reaktora tylko awaryjnego zasilania urządzeń do jego chłodzenia. Najzwyczajniej japoński projektant elektrowni umieścił awaryjne generatory prądu zasilane silnikami diesla na zbyt niskiej wysokości względem poziomu morza i fala tsunami po prostu je zalała, gdyby stały parę metrów wyżej nic by się nie stało. Tu nie ma tak prostych analogii ale świadczy to, że nawet perfekcyjny Japończyk nie jest w pełni chroniony przed głupotą. Podejrzewam, że upierdliwi Europejczycy ze swymi procedurami kontrolnymi tak głupiego błędu by nie popełnili.

Zgłoś nadużycie

@83.20.210 wierzy w kosmitów?? Proponuję obejrzenie filmów dokumentalnych o pojazdach antygrawitacyjnych wyprodukowanych pod koniec 2 wojny światowej przez nazistów. W sprawie elektrowni atomowych zdrowy rozsadek najczęściej przegrywa z mamoną. A np. taka awaria atomowego okrętu rosyjskiego w Murmańsku to nie bardak tylko namiastka ewentualnego bum.

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Nie było mnie przez weekend na portalu, a tu taki ferment! :) Drodzy dyskutanci (zwłaszcza Pan, Panie Inżynierze Cywilny)- nie twierdzę, że mam patent na zbawienie ludzkości. Dyplom inżyniera budowy okrętów daje mi pewną wiedzę - ot, chociażby na temat okresu połowicznego rozpadu uranu czy plutonu i czasu "dochodzenia" do normalności obszaru po skażeniu promieniotwórczym terenu spowodowanym wybuchem wulkanu czy katastrofą elektrowni atomowej. Nie zanudzam - szczegóły znajdziecie np. na ukochanej przez wszystkich Wikipedii. Po rocznym szkoleniu podchorążych moja wiedza na temat strat siły żywej przeciwnika i obrażeń tych, którzy przeżyli pierwsze uderzenie (jak i ich potomnych) uległa znacznemu rozszerzeniu. Jako obywatel kraju, w którym nawet prostej drogi nie da się położyć porządnie mam ogromne wątpliwości co do solidności wykonawstwa potencjalnych elektrowni w Polsce. Nie mówiąc o rzetelności ich obsługi. To wzbudza mój głęboki pesymizm i dystans do w/w tematu. To tylko tyle i aż tyle. Chciałem tylko wyrazić swoją opinię i troskę o przyszłe pokolenia. A nie wymądrzać się podręcznikową wiedzą teoretyczną. Jeśli więc zapytacie się mnie, czy wolałbym siedzieć przy łuczywie i pisać gęsim piórem ładne ballady, czy dogorywać w luksusowym szklanym wieżowcu z dzieckiem-mutantem na rękach - nie mam z tym pytaniem żadnego problemu... Ale to tylko moja opinia, która i tak nic nie zmieni. Degenerujemy się w tempie tak zastraszającym - że (z atomem czy bez) - wkrótce człowiek bez alergii, cukrzycy, nadwagi itp. cywilizacyjnych przypadłości będzie osiągalny tylko w najtrudniej dostępnych ostępach Amazonii (no, chyba, że postawią tam kolejną elektrownię, żeby Indianie mogli uzywać mikrofalówki do podgrzewania sushi z piranii)... A więc mniej nerwowości - cieszmy się tym, o czym nasi cherlający potomni będą mogli tylko pomarzyć... Z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich! LM P.S. Pamiętacie płonące przedmieścia Paryża? Setki, tysiące samochodów i trudny do opanowania tłum. Ten problem narasta, w końcu wymknie się spod kontroli. Co się wtedy stanie z kilkudziesięcioma opuszczonymi elektrowniami francuskimi - tej dumie cywilizacji? Ktoś tu wzywał RATUNKU? Jako człowiek renesansu jestem też ratownikiem :) ...

Zgłoś nadużycie

Panie Autorze. Tak nie można !!! Po to dał Bóg człowiekowi rozum by się nim posługiwał. Skoro z jaskiń wyleźliśmy to chyba nie po to by do nich wracać, zwłaszcza że się raczej dziś w nich wszyscy nie pomieścimy. Tu łuczywo nie pomoże bo w tej liczbie pozabijamy się w nich gołymi rękami. Na horyzoncie, w dłuższej perspektywie, nie widać realnego źródła energii dla ziemian niż energia przemian izotopów ciężkich i lekkich. Jak to użyjemy, mądrze czy głupio to inna sprawa. Niestety dziś dyskusja o tym źródle energii niewiele ma wspólnego z realiami nauki, głównie chodzi o grę interesów handlarzy kopalinami którzy w nosie maja daleki los ludzkości. Większe zagrożenie niesie bomba atomowa w ręku jakiegoś politycznego szaleńca z Iranu czy Korei Południowej niż rozsądnie zbudowana elektrownia atomowa. Zwłaszcza, że najnowsze rozwiązania to coś zupełnie innego niż technika radziecka z Czernobyla. A w aspekcie wojskowym, też przeżywałem wykłady geniuszy sztuki wojennej w SPR. Zwracam uwagę, że nie było istotnej katastrofy atomowej spowodowanej detonacją ładunku atomowego w jakimś składzie wojskowym czy też na środkach ich przenoszenia jak rakiety, samoloty czy okręty a ilość tej amunicji jest o wiele większa niż ilość elektrowni atomowych. Znane nieszczęścia z udziałem izotopów radioaktywnych, które się wydarzyły, były wynikiem błędów i głupoty ludzkiej. Nawet ostatnie awarie rosyjskich okrętów podwodnych w rozpadającej się armii tego państwa to efekt bałaganu i niefrasobliwości ale do eksplozji nie doszło. Obowiązkiem ludzi jest szukać rozwiązań, choć to nie łatwe zadanie

Odpowiedz Zgłoś nadużycie

Panie Inżynierze Cywilny. W gruncie rzeczy chodzi nam o to samo - żeby nie było gorzej... A że ja lepiej bym się czuł w dawnych czasach? Mamy jeszcze ostatni w Europie kawałek lasów pierwotnych w Białowieży, to se tam pojeżdżę latem :) ... Pozdrawiam!

Zgłoś nadużycie

oby nie było gorzej - słuszna uwaga. Ale my inżynierowie jednak musimy martwić się przyszłościa taka nasza rola. A bez troski o przyrodę marny będzie nasz los - pełna zgoda

Najnowsze